fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kolanko: Czas próby prezydenta Dudy

Prezydent Andrzej Duda
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Po wyborach parlamentarnych stawka kampanii prezydenckiej wzrosła. To od Andrzeja Dudy zależą losy „dobrej zmiany". Czy prezydent i jego doradcy są na to gotowi?

Jeśli w przyszłym roku Andrzej Duda przestanie być prezydentem, to wszystkie plany PiS na drugą kadencję staną pod dużym znakiem zapytania. Prezydent z opozycji oznacza w praktyce zablokowanie realizacji agendy Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego. Oczywiście zgodnie z założeniem, że opozycja będzie mieć działająca, senacką większość.

Stawka wyborów prezydenckich niepomiernie wzrosła. Prezydent Andrzej Duda jest pod ogromną presją. Tak samo jego doradcy. A w obecnych czasach to kadry decydują o wszystkim. W 2015 roku Andrzej Duda nie miał żadnej presji. Miał „godnie przegrać" z Bronisławem Komorowskim. Ale miał też ekipę sprawnych i pomysłowych ludzi, jak Marcin Mastalerek. Teraz jego potencjalna porażka może zakończyć epokę „dobrej zmiany". W 2015 roku była wpisana w scenariusz.

Od 13 października kampania prezydencka toczy się w nowym świecie. I właśnie teraz, gdy uwaga polityków, dziennikarzy i mediów jest skupiona na Pałacu Prezydenckim oraz jego lokatorze, prezydent opowiada kiepski żart na uroczystości rocznicowej Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

– Tego żartu nie powstydziłby się Bronisław Komorowski w swoich najlepszych czasach – szydzi jeden z naszych rozmówców.

Na Nowogrodzkiej opowiastka Andrzeja Dudy powinna wywołać zaniepokojenie. Zwłaszcza że od prezydenta wiele teraz zależy.

Ale relacje Andrzeja Dudy z jego dawnym środowiskiem politycznym były przez te lata bardzo specyficzne. Wystarczy przypomnieć publiczne drwiny Marka Suskiego. To prezydent Duda może teraz stawiać warunki. Jakie chce. Bo dla PiS nie ma w zasadzie alternatywy, jeśli chodzi o kandydata w wyborach prezydenckich. Obie strony są teraz na siebie skazane. Ale po pięciu latach w Pałacu relacje z dawnym zapleczem politycznym wciąż mogą być trudne. To pięć lat w specyficznym środowisku, które zawsze tworzy się w Pałacu. Można oczywiście argumentować, że prezydent Duda swoimi licznymi wyjazdami (objazdem powiatów) nigdy w żaden kokon nie wrósł. Te wyjazdy i rozmowy z Polakami, zwłaszcza poza dużymi miastami, to kapitał prezydenta, być może najważniejsza zaliczka, którą ma na poczet przyszłej kampanii.

Ale wątpliwości pozostają. Kampania w 2015 roku toczyła się przecież w innych warunkach, jeśli chodzi o samą jej mechanikę. Teraz cykl medialny napędzany mediami społecznościowymi znacznie przyspieszył. Stare metody, które dały prezydentowi Dudzie polityczną przewagę w 2015 roku, mogą już nie działać.

Pięć lat to w polityce epoka. I chociaż po stronie największej partii opozycyjnej zamieszanie i rosnąca presja na zmianę przywództwa, to ani PiS, ani Andrzej Duda nie może brać niczego za z góry przesądzone. To sprawia, że od dziś liczy się każdy dzień i każda godzina. Zegar tyka. Opozycja też zdaje sobie sprawę z tego, jak wielka jest stawka tych wyborów. I też będzie się do tego dostosowywać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA