fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Wybory prezydenckie 2020: Jeśli nie Donald Tusk, to kto?

Fotorzepa/ Robert Gardziński
Są inne scenariusze opozycji na kampanię w 2020 roku.

Oficjalnie za wcześnie jest na takie rozważania. Koalicja Europejska – która we wtorek otrzymała wsparcie Inicjatywy Polską Barbary Nowackiej, Unii Europejskich Demokratów i innych mniejszych podmiotów – nie jest pewna nawet wygranej teoretycznie najłatwiejszych dla opozycji wyborów europejskich 26 maja. Ale nieoficjalnie w ramach opozycji, zwłaszcza w Platformie Obywatelskiej, trwają już rozmowy i dyskusje o tym, kto będzie kandydatem na prezydenta w 2020 roku. Z naszych rozmów wynika, że coraz więcej osób twierdzi, iż zostanie nim Rafał Trzaskowski, który pozostaje w bardzo dobrych relacjach z Grzegorzem Schetyną. I niewykluczone, że nawet usłyszał już o takim scenariuszu od samego przewodniczącego partii.

A co z Donaldem Tuskiem, który do tej pory był w retoryce PO pewniakiem, jeśli chodzi o kandydowanie? – Nikt do końca nie wie, czego Donald chce. Czas ucieka. Nie można budować strategii w ten sposób – twierdzi nasz rozmówca z PO. Niektórzy spodziewali się, że Tusk już w czasie swojego krótkiego „powrotu" związanego z 3 maja da w mniej lub bardziej zawoalowany sposób sygnał, że interesuje go prezydentura. Tak się jednak nie stało, chociaż w praktyce trudno było się spodziewać, że Tusk bez znajomości wyników wyborów europejskich – które pokażą siłę Koalicji Europejskiej i przede wszystkim Grzegorza Schetyny jako lidera PO oraz architekta tej Koalicji – zdradzi cokolwiek ze swoich politycznych planów. Trzaskowski oficjalnie powtarza, że dziś interesuje go Warszawa.

Ale zostawia sobie furtkę na przyszłość. „Wybory prezydenckie są perspektywą bardzo odległą. Dziś, gdyby ktokolwiek, pełniąc taką funkcję jak moja, myślał o prezydenturze Polski, to znaczy, że nie byłby do końca odpowiedzialny. Mnie dziś interesuje wyłącznie Warszawa" – stwierdził w rozmowie z „Kulturą Liberalną". Z sondażu przeprowadzonego przez ośrodek IBSP (Instytut Badania Spraw Publicznych) wynika, że w hipotetycznej II turze wygrałby z Andrzejem Dudą. Ten sondaż i jego wyniki dodatkowo wzmocniły wewnętrzne spekulacje w PO, że Trzaskowski liczy się w prezydenckiej grze. – Jeśli Tusk się nie zdecyduje, to nie mamy po prostu alternatywy – podsumowuje nasz rozmówca.

3. maja dobrze oceniany

Przemówienie Donalda Tuska 3 maja i jego późniejsze wystąpienia w Polsce zaskoczyły wielu komentatorów spodziewających się np. mocniejszego uderzenia w PiS. Tymczasem Donald Tusk w swoich wystąpieniach stawiał konsekwentnie na odbudowę wspólnoty politycznej. 3 maja przedstawił też liczne zagrożenia we współczesnym świecie i zwrócił się do młodych ludzi.

Jak Polacy ocenili te wystąpienia? Według sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej" z 10 i 11 maja aż 37,3 proc. ma o nich dobre zdanie (w tym 15,7 proc. zdecydowanie dobre i 21,6 proc. raczej dobre). Niewiele mniej – 34,6 proc. – źle ocenia te wystąpienia (11,9 proc. raczej źle i 22,7 proc. zdecydowanie źle). Warto odnotować, że 28 proc. nie ma w tej sprawie zdania. Co jednak najważniejsze, wśród wyborców Koalicji Europejskiej aż 39 proc. słowa Tuska ocenia zdecydowanie dobrze, a 43 proc. – raczej dobrze. Prawie cały elektorat KE (82 proc.) ma więc pozytywne zdanie o tym, co powiedział Tusk.

Zdania wśród ogółu wyborców są też podzielone, jeśli chodzi o to, czy wystąpienia Tuska pomogły KE. 23 proc. twierdzi, że tak, 25 proc. – że nie miały wpływu, 23,8 proc. – że zaszkodziły. W tej sprawie nie ma zdania 28 proc. ankietowanych. Co najciekawsze, 52 proc. wyborców Koalicji Europejskiej jest przekonanych, że wystąpienia jej pomogą.

Zestawiając to z ocenami samej mowy, można łatwo zauważyć, że większa jest liczba wyborców KE, którym podobało się to, co mówił Tusk, niż tych przekonanych, że jego słowa wesprą Koalicję. To może pokazywać, że wielu wyborców KE nie jest przekonanych o szansach jej samej, skoro nawet tak dobre wystąpienie nie pomoże, lub też uważają, że za wszystko i tak będą odpowiedzialni obecni liderzy partii tworzących Koalicję.

Sondaż pokazuje jednak, że Tusk jest bardzo mocną postacią dla wyborców KE. Nie tylko PO. I jego słowa opozycja przyjęła bardzo ciepło. Tusk – mimo braku jakichkolwiek politycznych deklaracji – jest postacią łączącą wszystkie partie opozycyjne tworzące Koalicję. To bardzo duży polityczny kapitał na przyszłość. Wydaje się też, że wyborcy Koalicji cieplej przyjęli słowa Tuska niż komentatorzy oraz nie zaszkodził mu wcześniejszy występ redaktora Leszka Jażdżewskiego. Z kuluarowych informacji przekazywanych w mediach wynikało, że były premier był zaskoczony jego wystąpieniem i nie znał kierunku, w którym pójdzie. Kilka dni później Tusk jednoznacznie jednak bronił prawa do „przekraczania granic" na uniwersytecie w swoim wystąpieniu w Poznaniu.

Scenariusze na przyszłość

Donald Tusk oficjalnie nie zdradza, jakie ma plany. 3 maja pytany na dziedzińcu UW o wybory prezydenckie, odparł tylko, że przecież to za 200 lat. Warto jednak przypomnieć, że Andrzej Duda jako kandydat PiS na prezydenta został zaprezentowany 11 listopada 2014 roku. To dało mu sporo czasu na rozkręcenie kampanii. I budowanie rozpoznawalności. Oficjalnie kadencja Donalda Tuska kończy się w grudniu tego roku. Tusk, inaczej niż Duda, nie musi jednak budować swojej rozpoznawalnści. W niedawnym sondażu zaufania dla „SE" Tusk jest na pierwszej pozycji i wyprzedza zarówno prezydenta Dudę, jak i premiera Mateusza Morawieckiego. Od kilkunastu miesięcy jednak pojawiają się pogłoski, że Tusk szybciej zakończy swoją kadencję, już po wyborze nowych władz UE. Niezależnie od tego, co się wydarzy, były premier pozostaje najsilniejszą figurą opozycji. I tylko od niego zależy, czy będzie chciał realizować scenariusz prezydencki czy też inne, o których również się spekuluje.

W PiS nie ma alternatywy dla kandydatury Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. Niektóre z jego działań w ostatnich miesiącach w kuluarach są wręcz odbierane jako próba zbliżenia z obozem dobrej zmiany po podwójnym wecie w sprawie sądów i innych sprawach.

Dlatego dyskusja „prezydencka" jest tylko po stronie opozycji. Ustawią ją być może już najbliższe wybory. A na pewno wyjaśnią, jaka jest realna siła tych polityków, którzy w tej rozgrywce bezpośrednio uczestniczą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA