fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Samorządowcy chcą referendum w sprawie podziału Mazowsza

Fotorzepa, Marta Bogacz
Ustawa o podziale największego województwa może być jednym z ważniejszych tematów jesieni. Grupa samorządowców wyprzedza jednak PiS.

Polityczna rozgrywka wokół potencjalnego podziału wchodzi w nową fazę. W czwartek samorządowcy skupieni wokół Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej i Bezpartyjnych Samorządowców złożyli w sejmiku projekt uchwały i tysiąc podpisów w sprawie organizacji referendum na terenie Mazowsza.

– Nasze stowarzyszenie, czyli Mazowiecka Wspólnota Samorządowa, istnieje 20 lat, jest aktywne na terenie całego Mazowsza. Wszystko, co ma się dziać w sprawach istotnych dla społeczności lokalnej, musi być poddane referendum. My nie deklarujemy swojego stanowiska, ale uważamy, że jeśli ma się zmienić mapa Polski, to należy zapytać ludzi – mówi „Rz" Konrad Rytel, wojewódzki radny Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej. I dodaje, że referendum powinno się odbyć jeszcze przed przyjęciem ustawy o podziale Mazowsza na dwa województwa.

W trakcie czwartkowej konferencji prasowej wystąpili też inni lokalni samorządowcy związani z MWS i Bezpartyjnymi, w tym Wojciech Matyjasiak, wiceburmistrz Śródmieścia, oraz Grzegorz Wysocki i Dariusz Kacprzak, zastępca burmistrza Pragi-Północ. W skład komitetu referendalnego wchodzi kilkunastu samorządowców z Warszawy i Mazowsza. Referendum tego typu ma charakter opiniodawczy i jego wynik byłby sygnałem politycznym.

Inicjatorzy pomysłu liczą na to, że głosowanie w sejmiku nad uchwałą o referendum odbędzie się w najbliższych tygodniach, być może na początku września.

Jeśli to się nie uda i sejmik wniosek odrzuci, wnioskodawcy zakładają rozpoczęcie trudnej akcji zbierania podpisów pod obywatelskim wnioskiem o referendum. Żeby się ono odbyło, trzeba w ciągu 60 dni zebrać wśród mieszkańców województwa ok. 260 tysięcy podpisów. Data takiego referendum zostałaby wyznaczona najpewniej na koniec 2020 roku, być może na grudzień.

W wojewódzkim sejmiku rządzi koalicja PO–PSL. To radni tych dwóch partii zdecydują o dalszych losach wniosku o referendum. Decyzje jeszcze przed politykami koalicji. Jednak już w lutym tego roku marszałek województwa Adam Struzik mówił o pomyśle referendum. „Jeżeli nie wystarczą argumenty ekonomiczne czy prawne, to oczywiście wezwiemy do referendum. Badania pokazują, że ok. 60 proc. mieszkańców jest przeciwnych podziałowi" – powiedział wtedy w rozmowie z „Życiem Regionów" – dodatku do „Rzeczpospolitej".

Zarówno ludowcy, jak i politycy Koalicji Obywatelskiej od samego początku mocno sprzeciwiają się pomysłowi PiS. W rozmowach zwracają też uwagę, że upadek projektu zmiany ustroju metropolii warszawskiej w 2017 był wynikiem niezgody samorządowców i mieszkańców podwarszawskich gmin, którą wyrazili w referendach.

Teraz wiele zależy od strategii PiS. Sejm zbiera się w sierpniu jeszcze tylko na jednym posiedzeniu – w piątek 14 sierpnia. Wcześniejsze informacje wskazywały, że ustawa zostanie złożona w Sejmie jeszcze na przełomie lipca i sierpnia. Tak się jednak nie stało, a ustawa może trafić do Sejmu dopiero we wrześniu. Ekspresowe tempo prac jest praktycznie gwarantowane, ale później ustawą będzie musiał zająć się jeszcze Senat, co opóźni jej przyjęcie o co najmniej miesiąc. To jeszcze bardziej opóźni hipotetyczne wybory w dwóch nowych województwach (mazowieckim i warszawskim) – jeśli w ogóle powstaną.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA