fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

NIK: Chaos w Państwowym Gospodarstwie Wodnym Wody Polskie

Fotorzepa, Piotr Guzik
Najwyższa Izba Kontroli ujawniła szereg nieprawidłowości w państwowym gospodarstwie powołanym przez PiS na mocy głośnej ustawy – Prawo wodne.

Opóźnienia w realizacji planów istotnych dla państwa i poważne błędy przy zakupie samochodów – to tylko część zastrzeżeń, jakie kontrolerzy NIK sformułowali wobec jednostki, którą rząd PiS z pompą uruchomił na początku 2018 r.

Chodzi o Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, które powstało wskutek reformy prawa wodnego z 2017 r. Zajmuje się m.in. inwestycjami w zakresie gospodarki wodnej i działaniami mającymi na celu zapewnienia wody na potrzeby ludności, przemysłu i rolnictwa.

O tym, że z funkcjonowaniem Wód Polskich są spore problemy, pokazał raport NIK za 2018 r., do którego dotarła „Rzeczpospolita". Kontrolerzy nie zdecydowali się na wystawienie oceny końcowej, dlatego że dane o wykonaniu planu finansowego trafiły do nich na dwa dni przed zakończeniem kontroli. Okazało się wówczas, że liczby różnią się od tych przedstawianych w trakcie kontroli o kilkaset milionów złotych.

NIK zapowiedziała kolejną kontrolę, jednak już teraz sformułowała szereg zastrzeżeń. Przykłady? Kontrolerzy odkryli, że Wody Polskie w 2018 r. nie wykonały w pełni planów przeciwdziałania skutkom suszy, jak również przeglądu i aktualizacji map zagrożenia powodziowego.

Przeczytaj też: Modernizacja służb pod lupą NIK

Zdaniem NIK poważne błędy robiono też przy zamówieniach publicznych. Przykładowo w 2018 r. Wody Polskie kupiły 200 samochodów typu SUV, które miały być wyposażone w pełnowymiarowe koło zapasowe. Okazało się, że posiadają tylko koło dojazdowe, mimo to, jak zauważyła NIK, Wody Polskie podpisały bez uwag protokół odbioru. W dodatku auta w środku zimy kupiono na oponach letnich, w związku z czym przez dwa miesiące nie mogły zostać odebrane.

Zastrzeżeń jest dużo więcej. Wśród nich jest m.in. wykorzystywanie dotacji niezgodnie z przeznaczeniem, zawieranie nieprawidłowych umów z pracownikami i problemy z windykacją należności.

Daniel Kociołek z Wydziału Komunikacji Społecznej Wód Polskich informuje, że instytucja nie podziela w pełni stanowiska NIK i zgłosiła do niego 13 zastrzeżeń. – W ubiegłym roku trwało wdrażanie bardzo szerokiej reformy gospodarki wodnej. Rozproszone wcześniej między różne jednostki kompetencje z zakresu gospodarki wodnej zostały połączone. Powiązanie organizacyjne, logistyczne i technologiczne odrębnych wcześniej struktur stanowiło dla Wód Polskich wyzwanie. W naszej ocenie uwagi NIK dotyczą głównie trudności natury organizacyjnej – informuje „Rzeczpospolitą".

Problem w tym, że to nie pierwsze kontrowersje dotyczące reformy prawa wodnego. W kwietniu 2018 r. „Superwizjer" TVN ujawnił, że na końcowym etapie prac rządowych nad ustawą wprowadzono przepisy, które usunęły z rynku polskich producentów urządzeń do pomiaru ścieków, jednocześnie faworyzując firmy zagraniczne. Po emisji reportażu rząd zdecydował się na zmianę kontrowersyjnego przepisu.

Wcześniej wniosek o powołanie komisji śledczej w sprawie prawa wodnego złożyła Platforma Obywatelska. Uzasadniał go poseł Stanisław Gawłowski. Sam ma kłopoty z prawem, jednak uchodzi w PO za jednego z najlepszych speców od gospodarki wodnej.

Mówi „Rzeczpospolitej", że nie zaskoczył go raport NIK dotyczący Wód Polskich. – Przy reformie prawa wodnego przyjęto złe założenie, że z Warszawy można zarządzać całością spraw związanych z gospodarowaniem wodami. Zrezygnowano ze współpracy z samorządami. Od początku ostrzegaliśmy, że ta instytucja będzie niewydolna – przypomina Gawłowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA