fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kontrola NIK: Bałagan u przyjaciela prezesa PiS

Kazimierz Kujda odszedł ze stanowiska w lutym 2019 roku
Fotorzepa, Robert Gardziński
NIK stwierdziła liczne nieprawidłowości w instytucji, którą kierował Kazimierz Kujda, szara eminencja partii rządzącej.

Nierzetelne dotowanie środowiska sympatyzującego z PiS, bezprawne finansowanie pochlebnego artykułu o członku rady nadzorczej, a nawet narażanie życia pracowników poprzez lekceważenie przepisów przeciwpożarowych – to tylko część nieprawidłowości, jakie kontrolerzy NIK stwierdzili, badając działalność w 2018 r. Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Tą instytucją do lutego kierował Kazimierz Kujda, jeden z najbardziej zaufanych ludzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

O ich zażyłości może świadczyć to, że w kilku oświadczeniach majątkowych, po raz ostatni za 2015 r., Kaczyński wykazywał 25 tys. zł pożyczki od Kujdy. Ten ostatni brał też udział w rozmowach na temat budowy wieżowców K-Towers z austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem, z których stenogramy opublikowała „Gazeta Wyborcza".

Kujda blisko współpracuje z Kaczyńskim od początku lat 90., a w otoczeniu prezesa uchodzi za „fachowca od pieniędzy". Gdy PiS jest w opozycji, zazwyczaj jest prezesem powiązanej z partią spółki Srebrna. Gdy PiS rządzi, najczęściej kieruje NFOŚiGW. Po raz ostatni prezesem tej instytucji został w 2015 r. A to, jak wyglądała jego prezesura, pokazał raport NIK.

Liczne zastrzeżenia

„W toku działań kontrolnych stwierdzono nieprawidłowości, które były przede wszystkim wynikiem niewystarczającej skuteczności systemu kontroli zarządczej" – napisali eksperci NIK. Ich zdaniem w funduszu złamano prawo przy udzieleniu sześciu zamówień publicznych, które dotyczyły głównie wydatków na promocję i zakup mebli. NIK ustaliła też, że NFOŚiGW zawierał niekorzystne umowy na dotowanie Banków Żywności, a niektóre dotacje przyznano na podstawie nieważnych uchwał zarządu.

Analizując zapisy w księgach rachunkowych, kontrolerzy stwierdzili błędy aż w 76 proc. badanej próby. Skrytykowali też niedostosowanie budynku NFOŚiGW do przepisów przeciwpożarowych. „Zdaniem NIK budynek 3A zagraża życiu ludzi, ponieważ występujące w nim warunki techniczne nie zapewniają możliwości ewakuacji" – alarmuje dokument.

Portal wart miliony

Gabriela Lenartowicz, posłanka PO i była prezes NFOŚiGW w Katowicach, mówi „Rzeczpospolitej", że za bałagan osobiście odpowiada były prezes Kujda. – Stanowisko prezesa piastował też za pierwszych rządów PiS i wtedy oceniany był podobnie – mówi. – Uczynił z funduszu własny folwark, o czym najlepiej świadczy dotacja dla projektu puszcza.tv – dodaje.

Chodzi o portal o Puszczy Białowieskiej fundacji Niezależne Media, której założycielem jest Tomasz Sakiewicz, naczelny prorządowej „Gazety Polskiej". Jak ustaliła NIK, fundusz zawarł z fundacją umowę w 2017 r. Gdy „sprawą zainteresowały się instytucje kontrolne UE i CBA", w styczniu 2018 r. NFOŚiGW miał zerwać umowę i od razu zawrzeć nową, wartą 7,2 mln zł. Zdaniem NIK było to „przedwczesne i nierzetelne". Kontrolerzy stwierdzili też, że portal osiąga dużo mniejsze zasięgi w internecie od deklarowanych.

Kontrolerzy za „niezgodne z przepisami prawa i niegospodarne" uznali też sfinansowanie za 6,2 tys. zł laudacji dla szefa rady nadzorczej NFOŚiGW prof. Romana Niżnikowskiego. O sprawie już w połowie lipca pisał portal OKO.press. Informował, że pochwalny artykuł ukazał się w „Przeglądzie Hodowlanym", wydawanym przez organizację, której szefuje... prof. Niżnikowski. Autorem tekstu był rzecznik NFOŚiGW Sławomir Kmiecik.

Fundusz się nie zgadza

Co na to Kmiecik? Powiedział „Rzeczpospolitej", że jest na urlopie. Zdążył jednak zaznaczyć, że za publikację nie otrzymał żadnych pieniędzy.

„NFOŚiGW w trakcie procedury kontrolnej nie zgodził się z większością kwestii podnoszonych w wystąpieniu pokontrolnym NIK" – informuje z kolei „Rzeczpospolitą" Departament Promocji i Komunikacji NFOŚiGW. „W rezultacie wymiany korespondencji i po wysłuchaniu wyjaśnień naszych przedstawicieli NIK uwzględniła (w całości lub w części) prawie 40 proc. zastrzeżeń zgłoszonych przez NFOŚiGW" – dodaje.

Problem w tym, że to nie pierwsze doniesienia o bałaganie u Kujdy. W lipcu 2018 r. „Gazeta Wyborcza" opisała listy, które pracownicy NFOŚiGW wysłali do Kaczyńskiego i premiera Mateusza Morawieckiego. Styl Kujdy nazwali „autorytarnym". W lutym 2019 r. Kujda złożył dymisję, gdy wyszło na jaw, że od 1979 r. był współpracownikiem SB o pseudonimie Ryszard.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA