fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Witalij Portnikow: Kreml szantażuje Europę

Witalij Portnikow
Witalij Portnikow
fot. Wasyl Mamelin
Jeżeli Nord Stream 2 dobudują, presja Rosji na Ukrainę wzrośnie – mówi „Rzeczpospolitej" Witalij Portnikow, znany ukraiński politolog.

Prezydent Zełenski udał się w niedzielę z dwudniową wizytą do Berlina. Biorąc pod uwagę to, że w czwartek kanclerz Merkel spotka się z prezydentem Bidenen, to raczej nie jest rutynowa wizyta dla Kijowa?

Najważniejszym tematem oczywiście jest gazociąg Nord Stream 2. Nie bardzo wierzę w to, że w tej kwestii dojdzie do jakiegoś kompromisu. Niemieckie stanowisko jest takie, że tranzyt rosyjskiego gazu poprzez Ukrainę powinien zostać utrzymany i Kijów powinien dostać materialną rekompensatę w przypadku zmniejszenia tranzytu. Ale w Kijowie utrzymują, że ten gazociąg zagraża naszemu bezpieczeństwu. To zupełnie różne podejścia. Nasi niemieccy partnerzy nie zgadają się z nami i to przykre.

Moskwa zapewnia, że to komercyjny projekt i że nie będą wykorzystywać rury gazowej przeciwko Ukrainie. Kijów w to nie wierzy?

Nawet jeżeli Merkel, Putin i Zełenski podpiszą porozumienie, to nie będzie miało żadnego znaczenia. Wystarczy, że rozpoczną remont gazociągów. To już się zresztą dzieje, bo nie napełniają zbiorników gazu w Europie przed sezonem grzewczym, oficjalnie z powodu remontu. W ten sposób Kreml szantażuje Europejczyków. Taka sama sytuacja będzie z tranzytem poprzez Ukrainę, przecież coś może się zepsuć. Pamiętamy już taką historię z Turkmenistanem, gdy rura, którą do Rosji płynął turkmeński gaz, nagle się zepsuła. Naprawiali, dopóki w Aszchabadzie nie przyjęto warunków Moskwy.

Co to zmieni dla Ukrainy?

Myślę, że jeżeli Nord Stream 2 zostanie dobudowany, presja Rosji na Ukrainę wzrośnie. I wiemy, jak to będzie wyglądało. Putin otwarcie mówił o tym podczas czerwcowego Forum Gospodarczego w Petersburgu: chcecie kontynuować tranzyt gazu – przestańcie zbroić waszą armię. Jeszcze gazociąg nie powstał, a Moskwa już nie ukrywa swoich intencji.

Czy Europa w ten sposób nie demonstruje bezradności wobec Rosji?

To oznacza, że mamy do czynienia z brakiem zrozumienia zagrożeń. W Europie traktują ten gazociąg utylitarnie, tak jak traktowano rosyjskie ropociągi. To jednak tworzy problem dla ukraińskiej gospodarki, bo kupujemy gaz w Europie, ale pobieramy go z rosyjskiej rury tranzytowej. Więc w przypadku wstrzymania tranzytu, cena zakupu surowca dla nas wzrośnie. A nasz przemysł potrzebuje sporo gazu. Ale kluczowa jest tu kwestia bezpieczeństwa, o wiele bardziej poważniejsza. Jeżeli nie będzie tej rury, Rosja będzie mogła prowadzić z Ukrainą wojnę, nie myśląc już o zagrożeniach dla ich tranzytu. I tego Europa nie chce zrozumieć.

A jak pan rozumie to, że siedem lat po aneksji Krymu i w obliczu nieustającej agresji w Donbasie, Rosja kończy wspólnie z Niemcami gazociąg i podejmowane są nawet próby wznowienia unijno-rosyjskiego dialogu?

Trudno mi jest to zrozumieć, o to trzeba pytać europejskich polityków. To taka nowa normalność, tam, gdzie się da współpracować z Rosją, Europa będzie współpracować. A tam, gdzie się nie da, będą wydawać odmienne komunikaty. Europa powinna umieć rozpoznawać zagrożenie, ale nie zdejmuję też odpowiedzialności z ukraińskiego kierownictwa za obecny stan rzeczy. Myślę, że chodzi też o pewien brak zaufania ze strony Bidena do Zełenskiego, tego zaufania brakuje też ze strony Berlina.

W poniedziałek państwa UE przedłużyły sankcje wobec Rosji. Przekładają się na politykę Kremla?

To bez wątpienia powstrzymało dalszą agresję Rosji wobec Ukrainy. W Moskwie rozumieli, że kontynuacja agresji doprowadzi do zaostrzenia tych sankcji. Kiedyś Władisław Surkow (były doradca Kremla – przyp. red.) mówił, że prezydent Putin jest mistrzem balansowania. Zachowuje się jak chuligan, ale dopóki nie grozi to mu katastroficznymi skutkami. Dlatego zatrzymał we wschodniej Ukrainie tam, gdzie się zatrzymał.

Od kwietnia Zełenski czeka na spotkanie z Putinem, ale Kreml wciąż ignoruje ukraińskiego przywódcę. Dlaczego?

A po co mu to? O czym będzie rozmawiał z Zełenskim. Putin będzie się spotykał wyłącznie z tym prezydentem Ukrainy, który jest gotów kapitulować przed Rosją. Myślę, że do końca swojej kadencji Zełenski już nie spotka się z Putinem. W Moskwie będą czekać na następne wybory prezydenckie nad Dnieprem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA