fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Prześwietlą instytucję Banasia. Będzie audyt w Najwyższej Izbie Kontroli

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Marszałek Sejmu Elżbieta Witek zleci szczegółowy audyt w Najwyższej Izbie Kontroli, którą zarządza jeden z największych wrogów PiS.

NIK jest najwyższym organem kontroli. Tym razem to ona będzie skontrolowana. Za kilka dni Kancelaria Sejmu ogłosi przetarg na wybór firmy audytorskiej, która wejdzie do tej instytucji.

Przeprowadzenie audytu w NIK nie rzadziej niż co trzy lata jest wymogiem ustawowym, wprowadzonym w 2010 roku. Wiceszef sejmowej Komisji Kontroli Państwowej poseł Jan Łopata z PSL zauważa, że w dotychczasowych audytach nic szczególnego nie znaleziono. – To zawsze była dobrze zarządzana instytucja, a w kwestiach finansowych byli wręcz perfekcyjni – mówi.

Rzeczywiście, jedynie audyt NIK dotyczący lat 2008–2010 skończył się znalezieniem niewielkich niedociągnięć w przetargach. Kolejne audyty za lata 2011–2013 i 2014–2016 nie stwierdziły już nieprawidłowości. Tym razem jednak badanie odbywać się będzie w szczególnym kontekście. Obejmie lata 2017–2019, więc również pierwsze miesiące pełnienia funkcji prezesa izby przez Mariana Banasia. Jest on dla PiS wrogiem numer jeden, odkąd we wrześniu ubiegłego roku „Superwizjer" TVN24 wyemitował reportaż, sugerujący związki prezesa ze światem przestępczym.

Nasz rozmówca znający sytuację w NIK mówi, że tym razem wyniki audytu mogą być inne niż w przeszłości. – Marian Banaś wymienił już dyrektorów wszystkich biur odpowiedzialnych za realizację budżetu izby: informatyki, gospodarczego, organizacyjnego i rachunkowości. Niektórych nowo powołanych zdążył już odwołać. A kołowrotek kadrowy często sprzyja powstaniu nieprawidłowości – wyjaśnia.

Dodaje, że choć audyty robią uznane firmy, może zadziałać zasada „kto płaci, ten wymaga". – Już podczas ostatnich kontroli poziom szczegółowości był wysoki. Audytorzy nie tylko zbierali wyjaśnienia od dyrektora generalnego i dyrektorów departamentów, ale też schodzili na poziom pracowników merytorycznych – dodaje.

W znalezienie większych nieprawidłowości nie wierzy za to Jan Łopata. – Gdyby zmiany kadrowe miały odbić się na zarządzaniu NIK, wychwyci to dopiero audyt za trzy lata – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA