fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Hakerzy w skrzynkach posłów. Niektórzy dopiero się dowiadują

Michał Dworczyk
Michał Dworczyk, szef KPRM, od którego zaczęła się „afera e-mailowa" zdradził że „zostały przejęte skrzynki i media społecznościowe kilku osób".
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Grażyna Zawadka
Izabela Kacprzak
Zuzanna Dąbrowska
„Wysokie prawdopodobieństwo, że osoby trzecie mogły uzyskać dane logowania do twojej skrzynki” – pisma tej treści dostało już 150 osób publicznych.

Afera e-mailowa zrobiła spore wrażenie na opinii publicznej. Według najnowszego sondażu IBRiS 62 proc. badanych wie o tym wydarzeniu i prawidłowo wskazuje, na czym polegało. W grupie tej oceny skutków wycieku e-maili są surowe: 36,2 proc. uważa, że ta sprawa zagraża bezpieczeństwu państwa, 26,3 proc. twierdzi, że obnaża to niekompetencję służb specjalnych, a 15,5, że „odsłania wstydliwe kulisy pracy rządu".

Tylko 10,2 proc. uważa, że to „mało znaczący incydent". Jak można się było spodziewać, nieco inaczej wyglądają opinie wśród wyborców PiS/ZP. 37 proc. uważa, że afera e-mailowa zagraża bezpieczeństwu, 26 proc. uznaje ją za mało istotny incydent, 13 proc. twierdzi, że obnaża niekompetencję służb, a tylko 3 proc. wskazuje na wstydliwe kulisy pracy rządu.

Rzeczpospolita

Policja wręcza pisma

A afera e-mailowa zatacza coraz szersze kręgi. ABW i SKW ustaliły, że ofiarą ataku cybernetycznego w ostatnim czasie mogło paść co najmniej 150 osób publicznych – to urzędnicy, ministrowie, posłowie i senatorowie wszystkich opcji politycznych. Wielu z nich nie miało o tym pojęcia, dowiadują się dopiero teraz z pisma, które wręcza im policja w miejscu zamieszkania.

W piśmie firmowanym przez CERT NASK (zespół reagowania na incydenty w sieci), które osoby z listy dostają poprzez policję, jest informacja o „wysokim prawdopodobieństwie", że „osoby trzecie mogły uzyskać dane do twojej skrzynki".

– Jest podana również nazwa konta oraz podpięty dwustronicowy instruktaż, w jaki sposób należy zabezpieczyć swoją skrzynkę e-mailową, czyli wprowadzić uwierzytelnienie dwuetapowe – mówi nam jeden z polityków mający konto na WP.pl, który otrzymał takie pismo. Podobnie jak posłanka KO, która także tym sposobem dowiedziała się, że jej konto mogło zostać zaatakowane, a dane z poczty wykradzione. W piśmie dostarczanym przez policjantów są również wskazówki, na jaki numer infolinii i adres e-mailowy należy zgłaszać potencjalne incydenty. W CERT utworzono specjalną skrzynkę z nazwą „vip" do zgłaszania problemów z pocztą.

Włamania nie było

Portal WP.pl zapewnia nas, że nie było żadnego włamania na serwery poczty WP. „Insynuacje, jakoby kiedykolwiek w historii miało dojść do jakichkolwiek włamań do systemów pocztowych WP, są całkowicie nieprawdziwe. Kategorycznie sprzeciwiamy się kolejnej próbie przerzucenia odpowiedzialności za niefrasobliwość polityków na operatorów systemów poczty elektronicznej" – napisał do nas Michał Siegieda, rzecznik WP. To prawda, bo jak udało nam się ustalić, na liście ok. 150 osób mają być nie tylko użytkownicy tej poczty, ale również innych w popularnych serwisach informacyjnych. Jeden z ekspertów z rządowej instytucji od cyberbezpieczeństwa podkreśla: – Skrzynki w darmowych serwisach są na tyle bezpieczne, na ile bezpieczeństwo zapewniają ich właściciele. Chodziło raczej o jakość zabezpieczeń, a nie o to, kto, gdzie miał swoją pocztę – zaznacza.

Wątpliwa wina Rosji

Michał Dworczyk, szef KPRM, od którego zaczęła się afera e-mailowa w poniedziałkowym wywiadzie we „Wprost" zdradził, że „kilka dni temu zostały przejęte – choć może stało się to wcześniej, tylko o tym nie wiedzieliśmy – skrzynki i media społecznościowe kilku osób".

W tym gronie jest Rafał Dzięciołowski, prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej (wspiera niezależne media na Białorusi) oraz poseł Ewa Szymańska z PiS.

Są jednak wątpliwości, czy na pewno afera e-mailowa ministra Dworczyka wiąże się z atakami na konta innych polityków oraz osób publicznych – jak wskazują wicepremier i koordynator ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński i polskie służby. A także, czy na pewno jest to sprawka Rosji (jak w poniedziałek informowała „Rz", Telegram do tego stopnia chce chronić swoich użytkowników, że nie trzyma ich danych w bazie). Takie wątpliwości mają nawet politycy PiS, nie tylko eksperci.

– Oczekiwałbym, aby najpierw przedstawiono fakty, a potem je interpretowano. Na razie mamy tylko interpretacje – mówił wczoraj w TVN24 płk Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu, który wskazywał, że przyjęta narracja sprzyja kryzysowi obozu rządzącego – opinia publiczna dostała informację o ataku z Rosji, co przykryło kwestię przesyłania przez Dworczyka wrażliwych materiałów ze służbowej skrzynki na prywatną i łamania elementarnych zasad bezpieczeństwa.

Czy warszawska prokuratura połączy śledztwo w sprawie ataku na Michała Dworczyka z podobnymi atakami na inne osoby publiczne?

– Na obecnym etapie prokuratura nie udziela żadnych informacji o sprawie – ucina pytania o to prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA