fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Następcą Staroń może być Giertych

Roman Giertych
Fotorzepa, Robert Gardziński
Jeszcze zanim Sejm wybrał Lidię Staroń na RPO, w partiach opozycyjnych ruszyły poszukiwania osoby na jej miejsce w Senacie.

– Zachęcam wszystkich senatorów, by nie uwzględnili wniosku Sejmu dotyczącego pani Staroń. To cały komentarz – mówi mec. Roman Giertych, gdy pytamy, czy będzie kandydował do Senatu z okręgu olsztyńskiego. Mimo ostrożnego komentarza jest jednym z prawdopodobnych kandydatów.

Możliwość uzupełnienia składu Senatu może pojawić się wskutek wyboru senator niezależnej Lidii Staroń na rzecznika praw obywatelskich. We wtorek wygrała głosowanie w Sejmie, a zgodę musi jeszcze wyrazić Senat, co jest prawdopodobne, więc w największych formacjach, szczególnie opozycyjnych, ruszyły przymiarki do wyboru osoby na jej miejsce.

Na giełdzie pojawia się m.in. prof. Tadeusz Iwiński, były wieloletni poseł SLD z Olsztyna, czy prof. Ryszard Górecki, który był senatorem, zanim mandat odebrała mu Staroń. Możliwe jest też kandydowanie prof. Wojciecha Maksymowicza, posła, który z Porozumienia przeszedł do Polski 2050.

Jeden z czołowych polityków opozycji anonimowo mówi jednak, że spodziewa się wejścia do gry nazwisk z pierwszych stron gazet. – To będą pierwsze stricte polityczne wybory od czasu elekcji prezydenckiej, bo te w Rzeszowie miały charakter samorządowy – twierdzi.

Dodaje, że prawdopodobny jest start Szymona Hołowni. Szef partii Polska 2050 Michał Kobosko mówi, że żadne decyzje nie zapadły. – Na razie pani Staroń nie jest RPO. I naszym zdaniem nie zostanie – twierdzi.

Jednak z naszych rozmów wynika, że Hołownia mógłby liczyć na poparcie całej opozycji, a w przypadku jego odmowy kandydatem ma być właśnie Giertych. Nieoficjalnie wiadomo, że ma już zapewnione poparcie Donalda Tuska i zlecił w jednej z czołowych pracowni badania, jak wypada w tym okręgu. Z naszych informacji wynika, że badano różne konfiguracje, w zależności, czy Giertych byłby jedynym kandydatem całej opozycji, czy byłoby ich więcej. Wygrał w każdym przypadku, a nawet w najgorszym dostał zadowalający wynik 36 proc.

Kandydatów może być więcej, bo w nieformalnych rozmowach Lidia Staroń zapowiada namaszczenie osoby na swoje miejsce. Jednak w jej szanse powątpiewa większość naszych rozmówców. Za to wszyscy są przekonani, że wybory przegra kandydat PiS.

– Zwycięstwo w tym okręgu pani Staroń było specyficzne, bo opierało się na jej osobistej popularności. To są ziemie odzyskane, gdzie strategiczną przewagę ma opozycja – mówi politolog prof. Rafał Chwedoruk.

To, kto mógłby reprezentować PiS, pozostaje zagadką. – Póki co jesteśmy zaangażowani w budowę poparcia dla Staroń w Senacie i nie dzielimy skóry na niedźwiedziu – mówi jeden z polityków obozu rządzącego.

A w sejmowych kuluarach zaczęła krążyć plotka, że Jarosław Kaczyński poleci kilku senatorom PiS, by nie zagłosowali za Staroń, topiąc jej kandydaturę. – I tak osiągnął swój cel, bo dzięki głosowaniu w Sejmie przekonał się, ile ma szabel bez otoczenia Jarosława Gowina, które było przeciw Staroń. Po co mu wybory, które przegra? – pyta jeden z posłów.

Inny ten scenariusz ocenia jako mało prawdopodobny. – Po wycięciu takiego numeru Staroń już nigdy nie zagłosowałaby w Senacie razem z PiS – przekonuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA