fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wybory parlamentarne: Opozycja będzie grać o Senat

Platforma (na zdjęciu Bogdan Klich) ma obecnie 34 senatorów
PAP, Leszek Szymański
W planie opozycji izba refleksji jawi się jako polityczny przyczółek po jesiennych wyborach.

Będzie 100 naszych kandydatów na 100 miejsc na jesienne wybory – powtarzają politycy opozycji, zwłaszcza Platformy Obywatelskiej. W poniedziałek mówił o tym Andrzej Halicki na antenie Radia ZET.

Jak wynika z naszych informacji, rozmowy o takiej liście rzeczywiście są, ale daleko do jej ustalenia. W wizji niektórych naszych rozmówców z opozycji przejęcie Senatu zmieniłoby polityczny układ sił, nawet jeśli PiS kontrolowałby cały czas Sejm. Zwłaszcza osoba, która byłaby marszałkiem Senatu z opozycji, w scenariuszach rozważanych przez opozycję zyskiwałaby znaczenie.

– Ktoś taki byłby wtedy faktycznym liderem opozycji, zwłaszcza że jeśli chodzi o Sejm i władzę w Polsce, nastąpiłaby porażka Grzegorza Schetyny – sugeruje nasz rozmówca z opozycji. W tej wersji Senat staje się przyczółkiem opozycji na kolejne wybory, zwłaszcza na kampanię prezydencką. Ale nawet ułożenie tej wspólnej listy będzie trudne.

Potrzeba kandydatów

Gra o Senat jest trudna i z innych przyczyn. W ostatnich miesiącach w mediach funkcjonuje projekt „wspólna lista pod auspicjami Donalda Tuska". Ale bolesna porażka Koalicji Europejskiej w wyborach 26 maja mogła zmienić kalkulacje osób, które miały w tym projekcie uczestniczyć.

Takie sygnały docierają też do polityków obozu Zjednoczonej Prawicy. – W ubiegłym tygodniu byłem między innymi na Śląsku, tam spotkałem się z jednym z prezydentów, który powiedział mi, że miał uczestniczyć w tym projekcie, ale po druzgocącej porażce KE postanowił się z tego wycofać – mówił w poniedziałkowym programie #RZECZoPOLITYCE Jarosław Gowin.

Rekrutacja na wspólną listę (która musiałaby też obejmować Wiosnę Roberta Biedronia, jeśli miałaby działać) musi być też dokonywana zgodnie ze specyfiką senackich wyborów w JOW-ach. Przewagę mają w nich wielokadencyjni senatorowie, politycy rozpoznawalni na danym terenie. Autentyczna przewaga kandydata z opozycji nie jest pewna, tak jak nie sumuje się automatycznie poparcia dla jednego kandydata. Teraz jednak jest to plan minimum dla opozycji. Chwilowo jest to też najlepszy wspólny pomysł polityczny, jaki poobijana opozycja ma po 26 maja. Bo nawet politycy Wiosny wskazują, że ta idea – wspólnej listy – jest dość ciekawa.

Chociaż politycy PO powtarzają, że jesienią i tak będą razem z PSL – w odpowiedzi na pomysł ludowców zawiązania odrębnej Koalicji Polskiej – to w tej chwili pewności, że anty-PiS w formie dawnej Koalicji Europejskiej się nie podzieli, nie ma wśród opozycji. Dlatego tak istotny staje się Senat.

Plan PiS

Politycy PiS zdają sobie sprawę z taktyki opozycji. Odpowiednie plany są już szykowane. Rozważane jest na przykład wzmocnienie listy do Senatu nowymi nazwiskami tam, gdzie być może będzie taka potrzeba. – Jest to pewien problem. Dyskusje nad kandydatami trwają – przyznaje nasz rozmówca z partii rządzącej. Jak słyszymy, na Nowogrodzkiej trwa między innymi analiza wyników wyborów do PE na tle wyników ostatnich wyborów w Senacie pod kątem tego, gdzie „blok anty-PiS" ma szansę na przejęcie okręgów. Na podstawie tych analiz zapadną ostateczne decyzje, również te personalne.

W 2015 r. PiS zdobyło 61 miejsc w Senacie, PO – 34. To pokazuje skalę wyzwania, przed którym stoi opozycja.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA