fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Zybertowicz pozwany za słowa o Okrągłym Stole. Byli opozycjoniści chcą przeprosin

rp.pl
- Podczas obrad Okrągłego Stołu komuniści podzielili się władzą z własnymi agentami – powiedział na spotkaniu z młodzieżą Andrzej Zybertowicz, doradca prezydenta. Za te słowa pozwało go 36 byłych opozycjonistów. Pozew jest już w sądzie - ustalił Onet.

Ich pozew w tej sprawie - jak ustalił portal Onet – jest już złożony w sądzie. Opozycjoniści domagają się przeprosin i wpłacenia przez pozwanego 10 tysięcy złotych na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Oburzeni cytatem

W przeddzień 30. rocznicy rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu, 5 lutego, w sali kolumnowej Pałacu Prezydenckiego odbyła się debata oksfordzka z udziałem licealistów. Uczestnicy losowali, po której stronie wystąpią - czy są zwolennikami, czy przeciwnikami ustalonej tezy, a następnie dyskutowali broniąc różnych racji.

Teza dyskusji brzmiała: "Obrady Okrągłego Stołu były jedynym pokojowym sposobem obalenia komunizmu w Polsce".

Jednym z jurorów debaty był prof. Andrzej Zybertowicz, który powiedział wówczas: „Wtedy nie uświadamialiśmy sobie, w jakiej rzeczywistej kondycji jest władza. Tak jak do dziś wielu obserwatorów nie uświadamia sobie, jak głęboka prawda była w komentarzu Andrzeja Gwiazdy, który powiedział, że podczas obrad Okrągłego Stołu komuniści podzielili się władzą z własnymi agentami".

Te słowa wywołały lawinę krytyki. Komentujący pytali, do której z tych kategorii należy zaliczyć braci Kaczyńskich, którzy też brali udział w Okrągłym Stole, a także zarzucali Zybertowiczowi, że mówi "głupstwa". Trzydziestu siedmiu byłych opozycjonistów i uczestników obrad Okrągłego Stoły, w tym m.in. Ryszard Bugaj, Władysław Frasyniuk, Andrzej Celiński, Aleksander Hall, Adam Strzembosz, Henryk Wujec i Andrzej Zoll, zażądało przeprosin od prezydenckiego doradcy.

Ich pełnomocnik jeszcze w lutym wystosował przedsądowe wezwanie w tej sprawie. Poza przeprosinami domagano się w nim 50 tysięcy złotych na cele społeczne.

„Nasi klienci wytyczali drogę ku wolnej i demokratycznej Polsce. Okrągły Stół rozpoczął falę demokratycznych przemian i stał się początkiem procesu odzyskiwania wolności przez Polskę. Słowami Prof. Zybertowicza czują się skrzywdzeni" – napisała na Twitterze Sylwia Gregorczyk-Abram, jedna z pełnomocniczek byłych opozycjonistów i ich spadkobierców.

W obronie prezydenckiego doradcy wystąpiła wówczas jego żona - Katarzyna Zybertowicz. Wystosowała list do Rzecznika Praw Obywatelskich. "Ujmując najprościej: mam już tego dość. Mam dość grożenia memu mężowi Andrzejowi Zybertowiczowi, który jest doradcą prezydenta RP; grożenia kolejnymi pozwami, karami pieniężnymi, nawoływaniami do potępiania czy, w końcu, grożenia przemocą" – napisała.

Przeprosiny nie pomogły

Na początku marca Andrzej Zybertowicz przeprosił za swoje słowa wypowiedziane podczas debaty oksfordzkiej w Pałacu Prezydenckim. - Tych wszystkich państwa, którzy w dobrej wierze wzięli udział w tym przedsięwzięciu, którzy nigdy nie był zamieszani w żadne konszachty ze służbami PRL-u, serdecznie przepraszam za to, że mogliście być urażeni przez moje słowa – powiedział prezydencki doradca na antenie TVN24.

To nie pomogło. Domagają się - jak podaje portal - , by przeprosiny znalazły się na pierwszych stronach czterech ogólnopolskich dzienników: "Gazety Wyborczej", "Rzeczpospolitej", "Naszego Dziennika" i "Gazety Polskiej Codziennie". Miałyby zająć całą stronę i być obwiedzione czerwoną ramką. Dodatkowo Zybertowicz powinien wykupić czas antenowy po głównym wydaniu "Faktów" TVN i "Wiadomości" TVP i wygłosić (sam lub lektor) tekst przeprosin. Przeprosiny miałyby się też pojawić w mediach społecznościowych.

Opozycjoniści obniżyli swoje żądania finansowe. Chcą,  nie jak początkowo żądali 50 tys. zł, a 10 tys. zł na WOŚP.  - Znacząco obniżyliśmy wysokość wpłaty na cele społeczne, bo pan Zybertowicz oskarżał nas wcześniej, że rzekomo chcemy go "puścić w skarpetkach" – tłumaczył mec. Michał Wawrykiewicz, kandydat KE w wyborach do europarlamentu z Wielkopolski, w rozmowie z Onetem.

Sam Andrzej Zybertowicz jeszcze sprawy pozwu nie skomentował. Zapowiedział, że zrobi to dopiero wtedy, gdy zobaczy konkretny dokument.

 

To nie jedyne kłopoty prezydenckiego doradcy. Kilka dni temu Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów odmówiła mu przyznania tytułu profesora. Andrzej Zybertowicz ma tytuł doktora habilitowanego i profesora nadzwyczajnego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Przeciwko profesurze było 26 członków Komisji, 11 głosowało za. Według nieoficjalnych informacji jednym z powodów nieprzyznania tytułu były kontrowersyjne wypowiedzi Zybertowicza odnośnie do najnowszej historii Polski, jak choćby na temat Okrągłego Stołu.

Źródło: Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA