fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Referendum konstytucyjne? Nic o nim nie wiemy...

Fotorzepa, Robert Wójcik
Wyniki badania powinny zaniepokoić prezydenta. Tylko 1/4 obywateli wie, w jakiej sprawie i kiedy ma się odbyć referendum.

Zaledwie niespełna 40 procent badanych słyszało o prezydenckim pomyśle przeprowadzenia ogólnonarodowego referendum w sprawie zmian w konstytucji. A to nie koniec złych wiadomości dla głowy państwa. Zgodnie z sondażem przeprowadzonym przez IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej" „odsetek respondentów, którzy wiedzą, że w Polsce ma się odbyć referendum i są w stanie poprawnie wskazać inicjatywę referendalną prezydenta Andrzeja Dudy", to 26,3 procent badanych.

– Z naszych obserwacji wynika, że z biegiem czasu zwiększa się liczba tych, którzy chcą wziąć udział w głosowaniu – komentuje wiceszef Kancelarii Prezydenta i pełnomocnik ds. referendum, Paweł Mucha. – Jesteśmy na razie na wczesnym etapie konsultacji społecznych, zainteresowanie zwiększy się, kiedy znane będą konkretne ważne tematy, o które chcemy zapytać obywateli, np. kwestie podmiotowości w relacjach z UE, systemu ochrony zdrowia, czy wzmocnienia demokracji partycypacyjnej.

Jednak na razie tylko 34,4 procent badanych deklaruje zamiar udziału w takim głosowaniu. – Ten sondaż pokazuje, że przeprowadzenie referendum byłoby gigantycznym ryzykiem przede wszystkim frekwencyjnym – analizuje prof. Rafał Chwedoruk, politolog z UW. – Ci, którzy są pomiędzy obozami politycznymi, czy też są niezaangażowani w konflikt, wiedzą o nim niewiele albo nic.

Zdaniem Chwedoruka zwolennicy opozycji wiedzą z kolei, że gdyby udało się prezydentowi doprowadzić do tego, by referendum było ważne, byłoby to bardzo korzystne dla obozu władzy. Dlatego zapewne ogłoszono by bojkot tego głosowania.

A to wszystko nie ma jeszcze odniesienia do treści pytań, która nie jest na razie znana. Paweł Mucha mówi „Rzeczpospolitej", że w Kancelarii trwają intensywne prace nad treścią pytań. – Wybraliśmy 18 obszarów tematycznych i sformułowano ok. 60 pytań z nimi związanych. Teraz prezydent rozważa, które z nich wykorzystamy w referendum – mówi „Rzeczpospolitej".

Ale prof. Chwedoruk wskazuje, że z taką strategia wiąże się także ryzyko. Jego zdaniem treść pytań powinna być znana już teraz.

– Grozi to sytuacją, w której pytania będą traktowane nie jak wybranie konkretnego rozwiązania, tylko opowiedzenie się za konkretnym politykiem. Np. przy pytaniu o wzmocnienie pozycji prezydenta wyborcy będą przekonani, że chodzi o tego konkretnego prezydenta Andrzeja Dudę – wyjaśnia. Ekspert wskazuje na doświadczenia innych państw, takich jak Włochy czy Wielka Brytania, gdzie referenda mające wzmocnić pozycję polityków kończyły się ich klęską. – Gdyby miało dojść do skutku, musiałoby być naznaczone emocjami, a dynamika polityczna jest trudna do przewidzenia. No i pojawia się pytanie: co zrobi obóz władzy, jeśli odpowiedź na jakieś pytanie będzie nie po jego myśli?

Szef IBRiS Marcin Duma podkreśla, że ta inicjatywa wydaje się mało skuteczna. – Cały wysiłek związany z orędziem w Sejmie, spotkaniami, działaniem zespołu doprowadził tylko do tego, że co czwarty Polak wie, że ma się odbyć referendum – mówi szef IBRiS. Jego zdaniem oba prezydenckie „flagowe pomysły": referendum i 100-lecie Niepodległej, giną w natłoku bieżącej polityki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA