Białoruskie media od kilku dni spekulują, że napięcie w białorusko-rosyjskich relacjach może zakończyć się sprzedażą Moskwie białoruskich rafinerii – w Mozyrzu i Nowopołocku. Ich koszt oszacowano na ponad 10 mld dol.; tyle, o ironio, Białoruś straci w ciągu pięciu lat z powodu rosnącej ceny rosyjskiej ropy.
Cena wzrosła już od 1 stycznia, gdy Rosja zaczęła wdrażać tzw. manewr podatkowy. Mińsk od miesięcy domaga się kompensacji od Moskwy. Nie pomogło nawet to, że pod koniec grudnia prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko dwukrotnie był na Kremlu. Trudno jednak uwierzyć, że Łukaszenko na własne życzenie straciłby jedno z głównych źródeł dochodu. W 2017 roku Białoruś sprzedała paliwa za ponad 5,3 mld dol., co stanowi niemal 20 proc. całego białoruskiego eksportu. Białoruś jest największym eksporterem paliw na Ukrainę i Moskwa nie ukrywa, że nie jest tym zachwycona.