fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Rząd sięga po odznaczenie sprzed niemal stu lat

Jakubkaja, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons
Politycy PiS chcą odnowić medal z II Rzeczypospolitej. Ma być nadawany za „pobudzanie zmysłu państwowego”.

Pułkownik audytor Tadeusz Petrażycki, awansowany pośmiertnie na generała brygady, brał udział w wojnie z bolszewikami, za co dostał Krzyż Walecznych i Virtuti Militari. Potem jako pracownik Ministerstwa Spraw Wojskowych miał pełnomocnictwo Władysława Sikorskiego do występowania na posiedzeniach plenarnych Senatu. Zresztą z czasem sam został senatorem. Zginął w Katyniu. Jest jedną z najbardziej znanych osób, które w 1925 roku zostały uhonorowane Medalem Trzeciego Maja. Dziś to odznaczenie chce wskrzesić rząd.

Prace w tej sprawie prowadzi minister bez teki Michał Cieślak. „W maju 2021 r. obchodziliśmy 230-lecie ustanowienia Konstytucji Trzeciego Maja. Jedną z istotnych form uczczenia jubileuszu jest ustanowienie odznaczenia nawiązującego do Medalu Trzeciego Maja” – informuje Centrum Informacyjne Rządu.

Dodaje, że medal będzie nadawał minister upoważniony przez premiera z własnej inicjatywy lub na wniosek samorządowców. Ma być wyróżnieniem „za szczególne zasługi w działalności społecznej, w szczególności w zakresie tworzenia warunków do działania i rozwoju społeczeństwa obywatelskiego czy pobudzenia w społeczeństwie zmysłu państwowego”. „Kwestia dotycząca liczby osób, którym będzie nadawana odznaka, nie została jeszcze ostatecznie ustalona” – dodaje CIR.

To nie pierwszy raz, gdy od czasu objęcia władzy przez PiS powstaje nowe odznaczenie. W 2016 roku został ustanowiony Krzyż Wschodni dla cudzoziemców pomagającym osobom narodowości polskiej na dawnych Kresach Wschodnich, a rok później – analogiczny Krzyż Zachodni. Za pomoc polskim obywatelom w XX wieku nadawany jest też ustanowiony w 2017 roku medal Virtus et Fraternitas. Rok później powstał Medal Stulecia Odzyskanej Niepodległości. Wszystkie te odznaczenia nadaje prezydent i zostały ustanowione ustawą.

Medal Trzeciego Maja ma powstać na podstawie rozporządzenia, co przybliża go do tzw. odznaczeń resortowych, takich jak ustanowiona przed rokiem Odznaka Honorowa Meritis pro Familia, nadawana przez ministra pracy. Jednak rangę powstającego medalu zdecydowanie podnosi bezprecedensowe nawiązanie do okresu międzywojennego.

Problem w tym, że w 1925 roku medal był nadany tylko raz. Został ustanowiony uchwałą prezydium Rady Ministrów, a Sejm nie zatwierdził go odpowiednią ustawą. Trafił przede wszystkim do wojskowych, głównie podoficerów z garnizonu warszawskiego oraz do oficerów, jak Petrażycki.

– Podejrzewam, że medal był jednym z pomysłów premiera Władysława Grabskiego. Był w trudnej sytuacji i robił wszystko, by ratować reformę walutową. Odznaczenie mogło służyć w pozyskiwaniu poparcia – tłumaczy prof. Tomasz Nałęcz, były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego i historyk specjalizujący się w okresie II RP.

Dodaje, że pomysł powrotu do medalu, który tak szybko zaniknął w II RP, jest „arcydziwny”. – To nawiązywanie do kart historii, które ich twórcy chcieliby jak najszybciej zamknąć. Zresztą zamiast ustalać medal ku czci konstytucji, władza powinna zacząć jej przestrzegać. Kto będzie pierwszy odznaczonym? Julia Przyłębska? – pyta.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA