Na szczycie UE w Brukseli w czwartek osiągnięto porozumienie w sprawie budżetu UE i funduszu odbudowy. Oznacza to, że Polska i Węgry zaakceptowały rozporządzenie wprowadzające mechanizm warunkowości.
Dowiedz się więcej:
Szczyt UE. Jest porozumienie w sprawie budżetu
Morawiecki o szczycie UE: Zwycięstwo, zrealizowaliśmy nasze cele
Orban i Morawiecki po szczycie: Było kilku przeciwników konkluzji
Premier Mateusz Morawiecki ocenił we wpisie w mediach społecznościowych, że wynegocjowane porozumienie to "podwójne zwycięstwo". Na późniejszej konferencji prasowej z szefem węgierskiego rządu Viktorem Orbanem wyrażał zadowolenie z konkluzji szczytu.
W Polsat News szef KPRM Michał Dworczyk był pytany, co się stało, że premier mówi o zwycięstwie w sprawie rozporządzenia ws. praworządności, choć jeszcze niedawno nazywał je "pałką propagandową".
- Udało się dokonać zasadniczej zmiany. Pierwotne propozycje powodowały, że miał zostać stworzony pozatraktatowy mechanizm, nietransparentny, niejasny, który mógł być wykorzystywany do politycznych działań przeciw wybranym krajom, w tym wypadku chodziło o Polskę i Węgry. Mówiliśmy, że na tego rodzaju działania nie możemy się zgodzić, natomiast wynegocjowane przez premierów Morawieckiego i Orbana warunki doprowadziły do tego, że uniknęliśmy takiego niekorzystnego rozwiązania - powiedział minister.
"Wynegocjowane Konkluzje Rady Europejskiej nie są obowiązującym prawem i mają wyłącznie charakter politycznego stanowiska" - oświadczył w czwartek lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro dodając, że stwierdzało to w orzecznictwie TSUE. Zdaniem ministra sprawiedliwości, rozporządzenie stworzy możliwość znaczącego ograniczenia polskiej suwerenności i pozwoli na ingerowanie Komisji Europejskiej w "działalność prezydenta, parlamentu, rządu a nawet samorządów, w niemal każdej dziedzinie". "Decyzja o przyjęciu rozporządzenia w pakiecie budżetowym bez prawnie wiążących zabezpieczeń jest błędem" - ocenił Ziobro.
- Trudno się zgodzić z tak postawioną tezą. Konkluzje mają charakter wiążący - powiedział Dworczyk, pytany, czy premier, zgadzając się na rozporządzenie ws. warunkowości, popełnił w Brukseli błąd.l
Na uwagę, że konkluzje szczytu są deklaracją polityczną, a nie prawną, szef KPRM odparł: - Unia jest tworem politycznym i polityka determinuje szereg zdarzeń. Ustalenia, które są czynione przez liderów europejskich reprezentujących poszczególne kraje członkowskie mają wagę bardzo mocną i ich nie da się zmienić, ponieważ zostały już przyjęte.
Czytaj także:
Kwaśniewski: Może się okazać, że to Ziobro będzie miękiszonem
Czy Zbigniew Ziobro myli się mówiąc, że z jednej strony jest deklaracja polityczna, a z drugiej prawo?
- Wszyscy, którzy twierdzą, że nie zagwarantowaliśmy stosowania tego jasnego mechanizmu po prostu nie mają racji - oświadczył Michał Dworczyk zastrzegając, że nie chce oceniać wypowiedzi "poszczególnych polityków". - Ja stwierdzam fakt, na co zwraca uwagę szereg komentatorów, polityków, ekspertów, że Polska, twardo negocjując, osiągnęła wspólnie z Węgrami bardzo dużo - dodał.
Innego zdania jest europoseł PiS Jacek Saryusz-Wolski, który zaznacza, że zgodnie z Traktatem UE i orzecznictwem TSUE polityczna deklaracja nie jest prawnie wiążąca, a według traktatu KE jest "całkowicie niezależna w wykonywaniu swych zadań i nie przyjmuje instrukcji od żadnej instytucji czy organu".
- Bardzo szanuję pana eurodeputowanego, natomiast pozostaję przy swoim zdaniu - powiedział szef KRPM, proszony o komentarz. Zastrzegł przy tym, że nie jest ekspertem od prawa unijnego.