fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Przyszłość Europy zależy od Toskanii

Susanna Cecardi (w środku) miała duże szanse dać pierwsze od dekad zwycięstwo prawicy w Toskanii. U jej boków: liderka Braci Włochów Giorgia Meloni i szef Ligi Matteo Salvini
afp
Jeżeli po pół wieku rządów lewica odda władzę we Florencji, polityczne trzęsienie ziemi może zmieść nie tylko premiera Giuseppe Contego, ale też zagrozić stabilności strefy euro.

W niedzielę i poniedziałek mieszkańcy siedmiu spośród 20 regionów kraju poszli do urn, aby wybrać nowe władze. Utrzymanie przez konserwatywną Ligę Wenecji Euganejskiej oraz przez powiązane z nią ugrupowanie Cambiamo Ligurii wydawało się w przeddzień głosowania przesądzone. Nikt nie spodziewał się też, że lewicowa Partia Demokratyczna (PD) odda w tych wyborach Kampanię, zaś autonomiczna, rządząca się własnymi regułami, niewielka Dolina Aosty nie wywoływała w mediach wielkich emocji.

Inaczej z Marche i Apulią, dwoma regionami, które – jeśli wierzyć sondażom – miały bardzo realne szanse wpaść w ręce konserwatywnego ugrupowania Bracia Włosi (FI). Jeśli tak by się stało, południe Włoch, dotąd bastion populistycznego lewicowego Ruchu Pięciu Gwiazd (M5S), zaczęłoby się przesuwać na prawo.

Ale najważniejsza była Toskania. Zamieszkany przez blisko 4 mln osób region z największą spuścizną architektoniczną i kulturową kraju po raz pierwszy od dwóch pokoleń miał w przeddzień wyborów realne szanse przejść do obozu prawicy. W sondażu dla „La Repubbliki” kandydatka Ligi eurodeputowana Susanna Ceccardi mogła liczyć na 41,5 proc. poparcia, podczas gdy reprezentujący barwy PD Eugenio Giani – 43,7 proc. Dynamika przepływu elektoratu nie służyła temu ostatniemu.

– O losie przywódcy Ligi Matteo Salviniego zdecyduje wynik wyborów w Toskanii. Jego ugrupowanie w wyborach do europarlamentu sprzed dwóch lat uzyskało 34 proc. poparcia, ale od tego czasu spadło do 25 proc., bo premierowi Giuseppe Contemu udało się dość skutecznie opanować pandemię. Jeśli Ceccardi zdobędzie Florencję, gwiazda Salviniego znów rozbłyśnie i zacznie on walczyć o przedterminowe wybory parlamentarne. Jeśli przegra, dalsza kariera Salviniego stanie pod znakiem zapytania, a inicjatywę na prawicy przejmą Bracia Włosi – mówi „Rz” Matteo Villa z Instytutu Spraw Międzynarodowych ISPI w Mediolanie.

Równolegle z wyborami regionalnymi Włosi uczestniczą w rozpisanym z inicjatywy M5S referendum nt. sprowadzenia liczby posłów z 630 do 400 oraz liczby senatorów z 315 do 200. Jeśli reforma zostanie zaakceptowana, jej wprowadzenie w życie (łącznie ze zmianą konstytucji) może na jakiś czas zabezpieczyć ekipę Contego przed wcześniejszymi wyborami. O terminie głosowania zadecyduje jednak wynik walki z pandemią i powiązany z tym stan gospodarki.

Po tragicznym bilansie zarazy wiosną tego roku, kiedy wirus uśmiercił przeszło 35 tys. Włochów, premier odważnie narzucił rygorystyczne reguły oddalenia społecznego. Podczas gdy w Hiszpanii stan wyjątkowy zniesiono w połowie czerwca, we Włoszech ma on trwać przynajmniej do października. Dzięki temu kraj notuje teraz ok. 1,5 tys. nowych zakażeń dziennie wobec ponad 10 tys. we Francji i Hiszpanii. Ma też w ciągu ostatnich 14 dni nieco ponad 30 zakażeń na 100 tys. mieszkańców, niemal dziesięć razy mniej niż Hiszpania.

Ale przeprowadzone właśnie wybory mogą zagrozić temu sukcesowi, podobnie jak nadchodząca jesień. Bank Włoch przewiduje, że PKB skurczy się w tym roku o 10 proc., najwięcej od końca wojny. Gdyby tak się stało, poziom życia Włochów byłby już bliski zrównania z tym w Polsce. Kryzys może się jednak okazać jeszcze głębszy.

Włochy muszą przedstawić Brukseli wiarygodny plan reform, aby dostać 81 mld euro darowizn i 127 mld euro pożyczek z Funduszu Odbudowy.

– To jest ostatnia szansa na postawienie gospodarki kraju na nogi – ostrzega w CNBC były premier Enrico Letta.

Jednak ewentualny upadek rządu Contego i przejęcie władzy przez prawicową, eurosceptyczną koalicję może postawić te plany pod znakiem zapytania. Zarówno Salvini, jak i liderka FI Giorgia Meloni stawiają raczej na wzrost wydatków socjalnych niż zaciskanie pasa. Sygnalizowali też dawniej możliwość wyprowadzenia kraju ze strefy euro.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA