fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Nie powstanie komisja ds. pedofilii. Przez epidemię

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Komisja, którą PiS obiecał po premierze filmu Sekielskich, na razie nie powstanie. Oficjalny powód: w dobie pandemii parlament ma ważniejsze sprawy na głowie.

„Obecnie ze względu na koronawirusa i aktualne priorytety działania parlamentu prace zostały wstrzymane” – brzmi odpowiedź, którą dostaliśmy z Centrum Informacyjnego Sejmu. Spytaliśmy, kiedy Sejm powoła członków państwowej komisji do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15.

Ustawę w sprawie jej powołania Sejm uchwalił 30 sierpnia ubiegłego roku, a weszła w życie niespełna miesiąc później. W tamtym czasie czyny pedofilskie, zwłaszcza osób duchownych, były mocno dyskutowane za sprawą filmu „Tylko nie mów nikomu” Tomasza i Marka Sekielskich. Duże emocje wzbudziły też doniesienia o rzekomych czynach pedofilskich ks. prał. Henryka Jankowskiego.

Komisja miała zająć się nadużyciami wobec dzieci nie tylko w Kościele, ale też w innych środowiskach. Dostała kontrowersyjne uprawnienia, takie jak prawo wydawania postanowień o wpisie do rejestru pedofilów, i ogromny budżet 12 mln zł rocznie. To więcej, niż pochłania rzecznik praw dziecka. W 44-osobowym urzędzie obsługującym komisję ds. pedofilii zwykły kierowca miał zarobić 9 tys. zł.

Z siedmioosobowego składu komisji trzech członków miał powoływać Sejm, a po jednym Senat, prezydent, premier i rzecznik praw dziecka. Jeszcze tego nie zrobili, choć od wejścia ustawy w życie minęło niemal osiem miesięcy. I szybko tego nie zrobią.

„Prezes Rady Ministrów wskaże kandydata w czasie, gdy pozostałe podmioty przedstawią swoich kandydatów na członków komisji” – wyjaśnia Centrum Informacyjne Rządu. „Rzecznik praw dziecka prowadzi konsultacje w sprawie wyboru kandydata” – twierdzi z kolei jego biuro prasowe.

Kancelaria Prezydenta w ogóle nie odpowiedziała na nasze pytania, a najbardziej skomplikowana operacja czeka Sejm i Senat, które przed wybraniem członków komisji musiałyby zmodyfikować swoje regulaminy.

Dział Prasowy Senatu informuje, że w tej izbie prace się już toczą, projekt był przedmiotem prac komisji senackich w lutym i marcu, a „kolejnym krokiem jest drugie czytanie na posiedzeniu plenarnym Senatu”. O wiele mniej zaawansowane są prace w Sejmie, gdzie projekt został dopiero skierowany do pierwszego czytania. To w odniesieniu do tego projektu Centrum Informacyjne Sejmu napisało nam, że prace zostały wstrzymane z powodu koronawirusa.

– PiS zgodził się na tę komisję pod naciskiem opinii publicznej przed wyborami, a gdy kurz kampanijny opadł, o obietnicy zapomniano. To typowe działanie, mające na celu rozładowaniu emocji – mówi poseł Jan Grabiec z KO.

Z badaniem pedofilii nie spieszy się jednak też lewica. W grudniu ubiegłego roku pisaliśmy, że ma złożyć własny projekt o Komisji Prawdy i Zadośćuczynienia. Komisja jest wzorowana na podobnych gremiach w wielu państwach zachodnich, ma zająć się wyłącznie przypadkami pedofilii wśród duchowieństwa i być całkowicie niezależna od rządzących.

Stowarzyszenie Lepszy Gdańsk i Fundacja „Nie lękajcie się” chciały początkowo wnieść projekt jako inicjatywę obywatelską, ale ostatecznie przekazały go posłom lewicy. – Niestety, lewica do tej pory go nie złożyła. Nie wiem dlaczego. Ambasadorką projektu miała być w Sejmie posłanka Joanna Scheuring-Wielgus – mówi Jolanta Banach ze Stowarzyszenia Lepszy Gdańsk, była pełnomocnik rządu do spraw rodziny i kobiet.

Jej zdaniem komisja obiecana przez PiS nie powstaje, bo rząd nie chce drażnić Kościoła katolickiego, a koronawirus jest tylko pretekstem. Liczy na to, że sprawa drgnie po premierze kolejnego filmu braci Sekielskich o pedofilii w Kościele „Zabawa w chowanego”. Zaplanowano ją po wyborach prezydenckich.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA