fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Tusk: Kaczyński obsesyjnie nie znosi niezależnych bytów

europarl.europa.eu
Demonstrowanie na ulicach jest takim samym elementem życia politycznego jak głosowanie w Sejmie - mówił w radiu ZET Donald Tusk, odpowiadając na pytanie, czy wziąłby udział w demonstracji przeciwko zmianom w sądownictwie wprowadzanym przez PiS.

- Kontrola nad sądami i prokuraturą jest między innymi po to, by tej władzy zapewnić bezkarność - mówił Tusk. Przypomniał wielotysięczne demonstracje Rumunów, którzy wyszli na ulice i dzięki temu udało im się powstrzymać podobne zmiany w rumuńskim systemie prawnym, które miały zabezpieczyć skorumpowaną władzę.

Według byłego premiera kilkanaście ostatnich miesięcy dowodzi, że obecnie rządzącym na bezkarności bardzo zależy. - Robią tyle bałaganu, tyle złych rzeczy, że mają także osobiste powody, żeby bać się  sprawiedliwości.

Tusk skomentował ostatnie propozycje PiS zmian w ustawach dotyczących sądownictwa, w tym wprowadzenie kar dla niezależnych od władzy sędziów, co dotarło do opinii publicznej tuż przed rocznicą wprowadzenia stanu wojennego.

- W Polsce generalnie tak się złożyło, że w okolicach 13 grudnia niektórym ludziom, pewnym typom osobowościowym, coś się w głowach przestawia i proponują Polakom coś bardzo złego - mówił Tusk. 

Powiedział, że lepiej by było, gdyby o ustroju sądów w Polsce decydowała debata, prawne tradycje i  interesy społeczne, a nie ostra konfrontacja polityczna.

- Znam Jarosława Kaczyńskiego od dobrych 30 lat i wiem, że to zawsze była jego obsesja: kiedy ma szanse na zdobycie władzy albo ma te władzę tak jak dzisiaj, to w sposób wręcz obsesyjny nie znosi wokół siebie niezależnych bytów. Czy to są niezależne sądy, czy niezależne media czy opinia publiczna. Nie może spać ze świadomością, że ktoś nie jest poddany jego kaprysom - mówił były premier.

Ocenił, że "tego typu ludzie" są w stanie zrezygnować ze swoich "krwiożerczych politycznych zamiarów" tylko wtedy, gdy napotkają opór i stanowczość.

- W Europie nikt nie będzie bardziej walczył o niezależne sądy i sadownictwo w Polsce niż sami Polacy. Mam nadzieję, że już nikt nie wierzy w te kłamstwa, które autorzy tych projektów rozpowszechniają, że są to zmiany "europejskie". Nie, to jest niezgodne z tradycją i traktatami europejskimi, a przede wszystkim niezgodne z interesami Polaków, każdego z nas z osobna i z państwem jako takim - przekonywał Tusk.

Uważa, że nie można o sytuacji w Polsce myśleć jak o czymś statycznym, bo i obecna sytuacja w Senacie, i protesty sprzed kilku lat przeciwko działaniom wobec Trybunału Konstytucyjnego i sądów powszechnych pokazały, że zmiany są możliwe. - I prezes Jarosław Kaczyński, i prezydent Duda chcieli iść dalej, ale zatrzymali się. Wyłącznie dlatego, że Polacy zdecydowali się bardzo stanowczo zaprotestować - mówił były szef RE.

Na uwagę, że jego słowa mogą być odebrane jako zachęta do protestów Tusk powiedział, że "to jest obowiązek każdego z nas". - Przecież zależy nam na tym, żeby niezależne polskie sądownictwo uchronić przed dewastacją. To jest obywatelski obowiązek - przekonywał. - Mam swoje lata i - kiedyś nawet razem z Jarosławem Kaczyńskim, nie żeby on tak od razu na barykady, jak wiemy, ale protestował, kiedy było trzeba. Kiedy było oczywiste, że władza robi coś bardzo złego, było oczywiste, że trzeba albo dać świadectwo, albo starać się to zmienić. Na pewno nie poddawać się - mówił Donald Tusk.

Dodał, że gdy ludzie wyszli na ulice, reakcje PiS i Jarosława Kaczyńskiego były "bardzo nerwowe, ale demonstrowanie w wolnym i demokratycznym kraju jest takim samym elementem życia publicznego jak głosowanie w Sejmie.

Tusk stwierdził, że za każdym razem, gdy Jarosław Kaczyński dzierży władzę, sam staje się "wielkim destruktorem". - I to jest też niedobre dla Polski. Kiedy ogłaszano wyniki wyborów, powinniśmy się spodziewać, że wygrali i się cieszą. Mają sukces i w związku z tym mogą dla Polski zrobić coś fajnego. A oni byli tak ponurzy i nieszczęśliwi, że może intuicyjnie czuli, że to ostatnia wygrana PiS - mówił były premier. - Nie mam wątpliwości, że ta władza zawali się pod ciężarem zła, które robi, kluczowym pytaniem jednak jest, co będzie dla niej alternatywą.

Pytany o swoją przyszłość w polskiej polityce Tusk stwierdził, że przez ostatnie pięć lat był codziennie w niej obecny - w mediach publicznych. - Gdy się włączało media publiczne można było odnieść wrażenie, że codziennie potwór Tusk czyha na Polskę - kpił.

Gość Radia ZET pytany, czy zamierza stworzyć jakąś nową formację polityczną w Polsce powiedział, że nie ma natury niszczyciela i dodał, cytując zdanie z powieści Olgi Tokarczuk, że "czasem jest lepiej jedną rzecz uratować niż nową wybudować". - Takie mam czasem konserwatywne podejście do życia. Nie przyjeżdżam do Polski, by coś komuś zepsuć. Ale czasem trzeba być jednoznacznym, a czasem nawet bezwzględnym, jeśli będziemy widzieli, że  musimy zrobić coś inaczej lub coś nowego, by uzyskać lepszą alternatywę - stwierdził Donald Tusk.

Dodał, że nie zgadza się z radykalnie negatywnymi ocenami obecnego lidera PO Grzegorza Schetyny, który jego zdaniem wykazał się dużym talentem politycznym jednocząc opozycję i przez okres swoich rządów w PO nie zrobił poważnych błędów.

Źródło: Radio ZET
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA