fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

"My, naród" Lecha Wałęsy w Kongresie. 30 lat później

Fotorzepa/Bogusław
Niemal dokładnie w 30 rocznicę słynnego wystąpienia w Kongresie USA przed połączonymi izbami Lech Wałęsa znów przemawiał w Waszyngtonie na zaproszenie parlamentarnej podkomisji do spraw zagranicznych.

Zapowiedziany przez deputowanego Billa Keatinga, który mówił o Wałęsie, jako o żywym przykładzie zmian w Europie, były lider Solidarności i polski prezydent potwierdził, że jest w całym świecie, a zwłaszcza w USA żywą legendą. Po raz kolejny rozpoczął swoją mowę od cytatu z amerykańskiej konstytucji „We the people” - „my naród”, choć dodał, że w dzisiejszych trudnych czasach powinno się tę inwokację powtórzyć dwukrotnie. Miało by to być odpowiedzią na trudne czasy, jakie w związku z postępującym rozwojem informacji, technologii i globalizacji czekają ludzkość.

To czasy trudniejsze od lat osiemdziesiątych, kiedy wywracano komunizm, bo przynoszą nowe, trudne pytania. O ile, zdaniem Lecha Wałęsy, łatwiej było przed trzema dekadami obalać ówczesne podziały, w dzisiejszej, jak twierdzi były polski prezydent „epoce słowa”, stoją przed nami pytania o aktualność dotychczasowych rozwiązań. - Na skróty można powiedzieć tak: jedna epoka upadła, druga nie powstała. Czas w jakim się znaleźliśmy, nazywam "epoką słowa". Najpierw było słowo, a słowo ciałem się jutro stanie - mówił noblista. -  Więc musimy bardzo dużo rozmawiać i zauważyć różność tych epok.

„Na jakich fundamentach oprzeć przyszłość”, pytał były lider polskiego sierpnia. „Jak poradzić sobie z demokracją, systemem większościowym, w którym większość obywateli nie głosuje?”. Jak - na koniec - zorganizować od nowa ekonomię rynkową, by wystrzec się anachronicznego „wyścigu szczurów w wydaniu narodowym"? To główne stawiane przez niego pytania, przed którymi ma stać ludzkość, a w pierwszej kolejności jej, do niedawna polityczny lider, jakim są Stany Zjednoczone Ameryki.

Wystąpienie Lecha Wałęsy przyciągnęło uwagę licznych członków Kongresu, zarówno demokratów, jak i republikanów oraz mediów. W kończącym wizytę Wałęsy na Kapitolu przyjęciu wzięli udział zarówno szef komisji zagranicznej Izby Reprezentantów Eliot Engel (demokrata ze stanu Nowy Jork), jak i jego odpowiednik z senatu Jim Risch (republikanin z Idaho) oraz liczni członkowie grupy polskiej kongresu z wpływowym kongresmenem Chrisem Smithem (republikanin z New Jersey).

Dwutygodniowy pobyt Lecha Wałęsy i Leszka Balcerowicza w USA jest współorganizowany przez National Endowment for Democracy, FOR i Instytut Lecha Wałęsy.

— Bogusław Chrabota z Waszyngtonu

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA