fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Monika Rosa: Szklane sufity mogą pękać

materiały prasowe
Wskazanie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej to sygnał, że kobieta może ponownie rządzić krajem. To sygnał, że szklane sufity mogą pękać, tylko trzeba jeszcze trochę realnej pracy - mówi "Rzeczpospolitej" Monika Rosa, kandydatka KO ze Śląska.

Jakie są pani wnioski z tej kampanii? Prowadzi ją pani bardzo intensywnie na Śląsku.

Bardzo wielu ludzi jest zaangażowanych politycznie i ma wyrobione zdanie. Widać, jak bardzo podzielone jest społeczeństwo, jak bardzo PiS podzielił społeczeństwo. Zdarzają się sytuacje w których wyborcy PiS reagują agresją. W których słychać hejterskie cytaty z TVP. Ludzie mówią Telewizją Publiczną, paskami w TVP. Te cztery lata sprawiły, że tak się właśnie zaczęło dziać. Jest to niestety język pełen pogardy i nienawiści.

To główna zmiana wobec kampanii sprzed czterech lat, którą też prowadziła pani?

Wtedy było można przekonywać przeciwników, rozmawiać. Ważna była sama rozmowa. Też z tymi, którzy nie chcieli głosować.  Teraz porozumienie jest znaleźć bardzo trudno. Wyrósł między nami mur. Obarczam winą TVP i PiS. Dziś trudno jest nawet próbować porozmawiać, znaleźć wspólny grunt.

Czy ludzie mimo wszystko się tym martwią? Tym konfliktem.

Tak, ludzie którzy jeszcze chcą rozmawiać martwią się. Mówią, że w rodzinach czy firmach nie chcą już w ogóle rozmawiać o polityce, bo chcą boją się wybuchu konfliktów. Lepiej pewne sprawy przemilczeć niż płacić awanturą. Wielu martwi się też tym, w jakim kierunku idzie Polska. Mówią o tym, że ich dzieci chcą wyjeżdżać z kraju, niektórzy chcą przenosić firmy do Czech. Emeryci martwią się wysokością emerytur i tym, czy będzie komu pracować na te emerytury. Na każdym spotkaniu pojawia się też temat najważniejszy: ochrona zdrowia. Moja kampania to przede wszystkim kampania bezpośrednia, więc o szpitalach i SOR-ach rozmawiam codziennie, wszędzie, gdzie się pojawiam. 

W takim razie jaką receptę na ten konflikt ma pani jako polityk?

Rozmawiać. I próbować wyłączyć TVP. I jeszcze raz próbować rozmawiać. Na ulicach, na targach. Unikać pogardy, języka który kojarzy się z poczuciem wyższości. Nie obrażać wyborców żadnej opcji, by nikt nie czuł się gorszy przez to, że ma takie a nie inne poglądy. Zawsze dostrzegać w rozmówcy człowieka, a nie politycznego wroga. To najważniejszy wniosek.

Na Śląsku opowieść Mateusza Morawieckiego i PiS ma szansę się przyjąć?

Na Śląsku już niejedno słyszeliśmy. Niejedną obietnicę. Szczególnie w trakcie kampanii wyborczej. Teraz obietnice sypią się obficie z rękawa Mateusza Morawieckiego. I następują liczne otwarcia. Dróg i autostrad, które zostały wybudowane z pieniędzy unijnych i zostały zapoczątkowane na długo przed rządami Mateusza Morawieckiego. Najśmiesznieje jest w tym to, że wspólnego kampanii władza podpisuje się pod sukcesami, do których przyłożyła ręki. Ale my na Śląsku chcemy rozmawiać o prawdziwej modernizacji, dlaczego trwa depopulacja i jak jej zaradzić, o czystym powietrzu, o transformacji energetycznej. To powinna być poważna dyskusja, a nie hasła.

PiS przecież o tym mówi. Zwłaszcza premier Morawiecki.

Tylko nie wiadomo o co chodzi premierowi Morawieckiemu poza hasłami. To za mało. Bo na Śląsku zmagamy się realnie z tym, że ludzie stąd odpływają. Że musimy znaleźć tu nowe miejsca pracy, znaleźć nowoczesne specjalizacje, rozbudowywać nowoczesne firmy. Tylko premier Morawiecki tego nie widzi, bo tu nie mieszka, jest tu gościem na wiecach. Musimy powoli odchodzić od spalania węgla, co będzie dużym wyzwaniem. Troszczyć się o tereny poprzemysłowe, których na Śląsku jest bardzo dużo. Zadbać o ludzi, którzy doznają szkód górniczych. To problemy, które wymagają czegoś więcej niż haseł. Wymagają wizji, odwagi i determinacji – bo tu chodzi o ludzi a nie komórki w Excelu.

W programie KO są daty odejścia do węgla, ale jednocześnie zapewnienie o eksploatacji kopalń jak długo się to będzie możliwe. To wygląda na ucieczkę od problemu.

Na Śląsku będzie wydobywany węgiel koksowy używany do produkcji stali. I Jastrzębska Spółka Węglowa tym wydobyciem się zajmuje, to surowiec strategiczny. Poza tym węglem przechodzimy do węgla, który jest przeznaczony do spalania. Odejście od tego zajmie 25 do 30 lat. To proces, który został zatrzymany przez PiS 4 lata temu, bo zastopowano przechodzenie na OZE. Sprowadzamy niesamowite ilości węgla z putinowskiej Rosji. W związku z taką strategią rządu, na razie węgiel będzie wykorzystywany w energetyce. Ale musimy rozwijać OZE, fotowoltaikę, offshore na Bałtyku, musimy modernizować linie energetyczne, inwestować w biogazownie.

To się na Śląsku uda?

Wszyscy wiemy, że to nieuniknione. Pytanie, w jaki sposób ten proces zostanie przeprowadzony. W którym jest jasny plan, jak to należy zrobić. Jasny i dla górników, i dla firm okołogórniczych. Trzeba im dać możliwości rozwoju, przekwalifikowania, inwestycji, poszukiwania rynków zbytu na zewnątrz.

Nacisk na tematy ekologiczne i energetyczne to jedna z cech tej kampanii. Inna - rywalizacja między KO a Lewicą, zwłaszcza na tle praw kobiet. Kogo poprą kobiety?

Rywalizacja jest dobra, bo utwierdza w przekonaniu, że obietnice zostaną spełnione. Przekonujemy, by kobiety w ogóle poszły do wyborów. Mówimy jasno jaki jest program: opieka okołoporodowa, in vitro, szczepienia HPV, budowa żłobków i przedszkoli. O tym rozmawiamy na co dzień w tej kampanii: starsze kobiety mówią, że potrzebują by autobusy były niskopodłogowe, osoby chore - że potrzebują opieki, a nie czekania 6 godzin na SOR-ach. Trzeba też realnej równości w zarobkach. O tym wszystkie rozmawiamy. Im więcej kobiet mających takie poglądy wejdzie do parlamentu, niezależnie od ugrupowania, tym większa szansa, że przestaną te propozycje być postulatami, a staną się rzeczywistością.

Jednak Lewica uderza mocno w KO. Mówi, że KO to konserwatywny komitet.

Wiem, że trwa kampania ale nie warto takich haseł powtarzać. W Koalicji są kobiety o lewicowej wrażliwości. Ja, Barbara Nowacka, Katarzyna Lubnauer, Paulina Hennig-Kloska składałyśmy ustawy i jasno mówiliśmy o co walczymy. Ja złożyłam projekt ustawy o przemocy domowej, o przemocy ekonomicznej, o zmianie definicji gwałtu. Ustawy o zmianie prawa aborcyjnego i inne. Cieszę się, że w tych wyborach startuje tyle fantastycznych i odważnych Polek. Już Czarny Protest obudził politycznie wiele kobiet. Zaangażował je. Też w działaniu politycznym. Wiele z nich kandyduje z list KO czy Lewicy. To super.

Lewica w Sejmie oznacza współpracę, wojnę, rywalizację?

Widzę przede wszystkim możliwość tworzenia koalicyjnego rządu. Taka wola musi być, one zdecydują o tym jaka będzie Polska.

Kidawa-Błońska zmieniła postrzeganie Koalicji Obywatelskiej?

To ważny sygnał dla kobiet, że warto kandydować i angażować się. Trochę to czasami trwa, ale ostatecznie to kobieta może ponownie rządzić krajem. To sygnał, że szklane sufity mogą pękać, tylko trzeba jeszcze trochę realnej pracy.

Premierem rządu PiS była Beata Szydło. To nie było przebicie szklanego sufitu?

Premierem rządu PiS od zawsze jest Jarosław Kaczyński. Niezależnie od tego, czy funkcję sprawuje Szydło czy Morawiecki.

Na koniec pytanie o Olgę Tokarczuk. Jak pani przyjęła to, że zdobyła literackiego Nobla?

Z wielką radością- po prostu. Bo Olga Tokarczuk to fantastyczna pisarka, którą czytam od kilkunastu lat, od liceum. Pisze pięknie i pisze o rzeczach dla mnie najważniejszych, o ekologii, o feminizmie, odważnie mówi o nienawiści. Czuję też dumę, bo chociaż to Nobel dla Olgi Tokarczuk, to jest też trochę Nobel dla Polski. W końcu o Polsce na świecie mówi się dziś z uznaniem i zachwytem. Olga Tokarczuk będzie świetną ambasadorką polskiej kultury i otwartej  Polski.

Co pani jako polityk wynosi z przesłania Tokarczuk w jej książkach?

Przede wszystkim takie, że to my bardziej potrzebujemy przyrody, niż przyroda potrzebuje nas. Naszym obowiązkiem jest ją chronić i wszystko, żeby przekazać kolejnym pokoleniom w stanie nie gorszym, niż sami ją otrzymaliśmy.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA