fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sienkiewicz: Polacy nie składali się na wożenie żony Kuchcińskiego

tv.rp.pl
- To nie są prywatne pieniądze (Marka) Kuchcińskiego ani Sejmu, ale Polaków, którzy w podatkach składają się, by władze, wykonując swoje obowiązki, mogły być bezpiecznie transportowane. Ale Polacy nie składali się na wożenie dzieci ani żony - mówił w Polsat News były szef MSW, kandydat Koalicji Obywatelskiej w wyborach do Sejmu, Bartłomiej Sienkiewicz.

Sienkiewicz skomentował w ten sposób fakt, że marszałek Kuchciński przyznał, że w jednym przypadku z samolotu rządowego, którym przyleciał do Rzeszowa, skorzystała jego żona, która "za zgodą dowódcy samolotu i jego przełożonego" wróciła tym samolotem do Warszawy bez marszałka. Łącznie miało dojść do 23 przypadków lotów, w których Kuchcińskiemu w samolocie rządowym towarzyszyli członkowie rodziny.

- Najpierw była mowa o paru lotach, potem kilkunastu, a na końcu się zrobiło prawie 100 - mówił w Polsat News Sienkiewicz nawiązując do liczby lotów rządowym samolotem jakie w ostatnich kilkunastu miesiącach miał odbyć marszałek. - Najpierw była mowa, że żadna rodzina nie latała, potem się okazało, że żona, ale na pewno nie latała lotem zamówionym, a dziś się okazało, że był on dwa dni wcześniej zamówiony - dodał Sienkiewicz.

Polityk zwrócił uwagę, że w sprawie lotów marszałka opinia publiczna wciąż "napotyka się na mur kłamstw".

Ubolewał jednocześnie nad tym, że w Polsce rządzonej przez PiS "urzędnikom obecnej władzy włos z głowy nie spada". - Natomiast nie ma najmniejszego problemu, by uruchomić prokuraturę i CBA na jakiegokolwiek posła opozycji - dodał.

Sienkiewicz nawiązał też do tego, że wiele lotów marszałka, mających status HEAD, zostało zamówionych zbyt późno (powinno się je zamawiać co najmniej 48 godzin przed startem), a w przypadku części tych lotów - wbrew instrukcji - do dokumentacji nie został wpisany zapasowy samolot.

- To straszne, że Smoleńsk nikogo nie nauczył. Naruszanie instrukcji HEAD to proszenie się o kolejne nieszczęście i nie da się z tego kolejnego nieszczęścia zrobić zamachu, poległych ani innych tego rodzaju bzdur - mówił Sienkiewicz.

Przed kilkunastoma dniami Radio Zet podało, iż dotarło do dokumentów potwierdzających sześć lotów, podczas których na pokładzie rządowego samolotu znajdował się marszałek Sejmu Marek Kuchciński, członkowie jego rodziny oraz oficer Służby Ochrony Państwa.

Według informacji Radia Zet, w lotach marszałkowi Kuchcińskiemu towarzyszyli najbliżsi "w różnym składzie" - albo żona, albo córka, albo synowie. Dwa z sześciu lotów marszałek odbył na pokładzie najnowszego rządowego samolotu Gulfstream G550.

Na informacje Radia Zet zareagowało Centrum Informacyjne Sejmu. "Każda ze zrealizowanych samolotem rządowym podróży drugiej osoby w państwie miała charakter służbowy" - oświadczyło.

Według CIS, kalendarz marszałka Sejmu "jest bardzo napięty", a Kuchciński "realizuje średnio ok. 30 spotkań służbowych w miesiącu, nie licząc obowiązków podstawowych związanych z funkcjonowaniem" Sejmu.

Zdaniem Centrum, podróże lotnicze realizowane przy pomocy samolotów rządowych są najbezpieczniejszym i najkorzystniejszym logistycznie sposobem na pogodzenie licznych obowiązków.

"Odnosząc się do dat wskazanych w dzisiejszych doniesieniach CIS podkreśla, że były to podróże realizowane zazwyczaj w bezpośredniej styczności kalendarzowej z posiedzeniami Sejmu, co nakładało na Kancelarię Sejmu dodatkowe zadania o charakterze logistycznym" - stwierdziło CIS.

Odnosząc się do informacji, że z marszałkiem Kuchcińskim podróżowali członkowie jego rodziny Centrum oświadczyło, że "obecność dodatkowych osób na pokładzie nie wpływa w żadnej mierze na koszt przelotu".

"Z możliwości towarzyszenia marszałkowi Sejmu w podróżach korzystają zresztą przede wszystkim reprezentanci Izby, pracownicy Kancelarii Sejmu oraz funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa, co ułatwia sprawną realizację programu podróży, a zarazem nie ma nic wspólnego z korzyściami o charakterze osobistym" - podało CIS.

Po ujawnieniu informacji o podróżach rządowym samolotem Kuchcińskiego w towarzystwie rodziny, Platforma Obywatelska złożyła wniosek o jego odwołanie ze stanowiska.

Już w dniu ujawnienia informacji przez Radio Zet media podały, że Jarosław Kaczyński osobiście zdecydował, że Kuchciński ma pokryć koszty przelotów swojej rodziny rządową maszyną. Co więcej, stwierdził, że takie sytuacje są niedopuszczalne i nie mogą się nigdy powtórzyć. Taką informację podało RMF FM.

Informację o zwrocie kosztów i przekazaniu ich na cele charytatywne potwierdził dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka. Dodał, że zgodnie z umową Kancelarii Sejmu z PLL LOT "koszty przelotów poselskich są zryczałtowane na poziomie 572,40 zł i w ten sposób zostanie ustalona wysokość przelewu". Grzegrzółka przekazał, że marszałek Sejmu przekazał 15 tysięcy złotych na cele charytatywne w związku z 23 lotami w tej kadencji, w czasie których marszałkowi towarzyszyli członkowie rodziny.

5 sierpnia marszałek Kuchciński przeprosił osoby, które poczuły się urażone sprawą jego lotów i przyznał, że w jednym przypadku rządowym samolotem do Warszawy leciała jego żona, mimo że jego nie było na pokładzie. Zadeklarował też, że przekaże 28 tys. złotych, czyli koszt lotu jego małżonki, na Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych.

Jednocześnie marszałek podkreślił, że w sprawie jego lotów żadne przepisy nie zostały naruszone.

Źródło: Polsat News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA