fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jan Henrik Swahn: Nie mogłem znaleźć numeru Olgi Tokarczuk

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Niech nie zwiedzie nikogo ten Nobel. Był czas, że chodziłem z książkami Olgi po szwedzkich dużych wydawnictwach z pytaniem, czy są zainteresowane kolejnymi, i zazwyczaj słyszałem: „Niestety, mamy już jednego polskiego pisarza, pisarkę" - mówi Jan Henrik Swahn, pisarz i tłumacz, przełożył na szwedzki sześć powieści Olgi Tokarczuk.

Plus Minus: Był pan 10 października przed drzwiami Akademii Szwedzkiej, kiedy padło nazwisko Olgi Tokarczuk?

Byłem i to nie pierwszy raz. Poszedłem tam już w 2016 r. To był rok, kiedy pomyślałem, że Olga może mieć szansę. Nobla zdobył tymczasem Bob Dylan. I o ile go lubię, to tamten werdykt był dla mnie niezrozumiały. Dlaczego on? Facet, który zdobył wszystkie nagrody świata, ma pieniądze, sławę. Byłem rozczarowany i postanowiłem, że nigdy tam więcej nie pójdę. Jednak zmieniłem zdanie i znowu w tym roku postanowiłem się tam zjawić.

Kiedy szykowałem się do wyjścia i brałem prysznic, nagle usłyszałem dzwonek telefonu. Spieszyłem się, bo była już 12.40. Niech dzwoni, pomyślałem. Ale tak stałem pod prysznicem, a telefon dzwonił i dzwonił. W końcu odebrałem, a to okazuje się, że dzwoni Akademia Szwedzka. „Czy ma pan może numer telefonu do Olgi Tokarczuk?".

Naprawdę nie mieli?

Najgorsze było to, że ja też nie mogłem znaleźć do niej nu...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA