fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Czy proces polityczny istnieje

Niko Tavernise
Aaron Sorkin dał się przed laty poznać jako scenarzysta szalenie błyskotliwy i utalentowany. Szybko zyskał status autora, a publiczność zaczęła chodzić do kin na filmy także z uwagi na jego udział w projektach. Za tekst do „The Social Network" (2010) David Finchera dostał między innymi Oscara, za „Steve'a Jobsa" (2015) Danny'ego Boyle'a – Złoty Glob. Od jakiegoś czasu reżyseruje. Zadebiutował nieco zbyt efekciarską i przegadaną, choć wciąż intrygującą, ale „Grą o wszystko" (2017).

Gatunek określany mianem dramatu sądowego, cechujący się pierwszorzędnym rytmem i niezwykle widowiskową formą, to materiał wprost idealny dla tego twórcy, o czym przekonuje „Proces siódemki z Chicago". Co jednak znamienne, Sorkin, ucząc się najwyraźniej na błędach popełnionych przy okazji poprzedniego tytułu, unika pozerstwa i działa nieco wolniej, co wcale nie oznacza, że prezentowane przezeń wydarzenia nie są równie elektryzujące, co kulisy powstania Facebooka czy Apple'a.

Po dojściu Richarda Nixona do władzy jego administracja dała zielone światło prokuraturze, by ta ścigała przywódców brutalnych starć z policją, w jakie przekształcił się pokojowy protest przeciwko wojnie w Wietnamie podczas narodowej konwencji demokratów w 1968 r. Miała to być nauczka i przykład dla innych kontestatorów, trochę na zasadzie: „Chcecie się buntować, to liczcie się z konsekwencjami". Sorkin nie marnuje ani minuty cennego czasu – w dynamicznej czołówce będącej zarazem prologi...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA