4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Roberta nie była ani ładna, ani brzydka, tylko przeciętna. Nie wyróżniała się niczym. Zdolna, ale nie za bardzo. Umiarkowanie lubiana. Nikt jej nie dokuczał, ale też nie chwalił. Na dodatek nie miała chłopaka. I z tego powodu cierpiała chyba najbardziej.
Tak było do 4 września roku 1987, kiedy to we Włoszech, a ściślej na stadionie w Turynie, pojawiła się Madonna w ramach trasy Who's That Girl World Tour. Wtedy to Roberta (która ubierała się jak ta amerykańska wokalistka, a jej piosenki znała na pamięć) przeczytała w jakimś młodzieżowym piśmie, że tak naprawdę gwiazda nie nazywa się Madonna, tylko Ciccone. Jak ona. Na dodatek jej rodzina pochodziła z tego samego miasteczka, co rodzina piosenkarki. Wniosek nasuwał się automatycznie: jest z Madonną spokrewniona i to bardzo blisko.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Polityka odciąga od spraw naukowych, a zarazem ukierunkowuje charakter oraz zainteresowania i pasje na sprawy bł...
Chłopi napadający na szlachtę są, panowie znęcający się nad chłopami są, ale znajdziemy też wiele budujących prz...
Warto czytać Blooma i zalecane przez niego powieści: jestem pewien, że o erotyzmie i miłości możemy się bardzo w...
Przyda się umiejętność blefowania, choć ważna jest też cierpliwość.