Wybory do Sejmu 13 października bywają nazywane – głównie przez polityków i publicystów związanych z opozycją – najważniejszymi od 1989 r. To jeden z elementów mobilizacji własnego elektoratu. Ale te wybory mają jeszcze jedną stawkę: pokażą, czy pracowicie budowana dominacja PO i Grzegorza Schetyny po stronie opozycji utrzyma się, czy też zachwieje. Tym byłaby tzw. mijanka, czyli potencjalne przecięcie się poparcia dla Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. W najnowszym sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej" różnica wynosi 9,6 pkt proc. To dużo, ale walkę o ten sam elektorat wymusza struktura polskiej sceny politycznej.