fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jan Maciejewski: Szepty i krzyki

Fotorzepa, Robert Gardziński
Jej los jest kwestią samogłosek. Dopiero ich bezpośrednie sąsiedztwo wydobywa dźwięk ze spółgłosek, w samotności skazanych na milczenie; najbardziej banalne zdania brzmią dzięki temu, jakby zdradzały największe sekrety. Ich melodie komponuje przemilczenie, uchylane raz na jakiś czas, w zależności od kontekstu. Brutalna i skomplikowana rzeczywistość liter zasłania się śpiewem słów. Francja, jedyny kraj zaklęty w wymowie swojego języka.

Stworzonego, by w nim szeptać. Ukradkiem przekazywać wiadomości, które wypowiedziane na głos czy, nie daj Boże, wykrzyczane, straciłyby sens; możliwe do zrozumienia dopiero w półgłosie. Było tylko kwestią czasu, kiedy przywłaszczą go sobie kochankowie i dyplomaci. Ci, którzy brutalną rzeczywistość faktów tłumią śpiewem złożonym z obietnic i gróźb – obu naprawdę skutecznych tylko wtedy, kiedy są wypowiadane szeptem, prawie nie ruszając wargami.

Ten, kto nauczy się nim władać, jest jak dziedzic wchodzący w posiadanie wielkiego bogactwa, ale nie po to, żeby je przehulać, tylko przekazać dalej. Musi być ostrożny, żyć z procentów, bez uszczuplania kapitału. Nie roztrwonić gromadzonego przez wieki majątku niedomówień i szlachetnych półcieni na wygadywaniu kłamstw i rzucaniu obelg.

W niedzielę przypada 230. rocznica początku wielkiego rabunku. Nie kościołów, pałaców czy klasztorów, ale języka. Ze zburzeniem Bastylii na jego przezroczystą po...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA