Z Serhijem poznaliśmy się zaledwie przed kilkoma minutami, a mimo to mówi mi bez cienia wahania coś, co przyjezdnemu wydawałoby się mocno kontrowersyjne: „za Janukowycza było lepiej!".
Kierowca taksówki, którą jadę z lotniska Boryspol, jest inżynierem, skończył studia geologiczne. Ale kiedy przed dwoma laty urodziła mu się córeczka, ambicje musiał schować do kieszeni i wziąć się do wykonywania jednego z niewielu zawodów, które w Kijowie pozwalają bez specjalnych koneksji zarobić przyzwoite pieniądze. A i to jest względne.