Pucek jest człowiekiem litery, stoi po stronie wiedzy tajemnej, z biegłością porusza się po spuściźnie literatury łacińskiej i greckiej. Jego erudycja jest olśniewająca, zaś narracja niezwykle oryginalna i zajmująca. Ten mieszkający w lesie outsider pobierał nauki u Fizjologa, Pliniusza, Plutarcha, Wergiliusza, Arystotelesa, Leibniza, Bacona, Kartezjusza, a to dopiero początek jego inspiracji i źródeł. Ze znawstwem odwołuje się do tradycji mistycznej i gnozy. To współczesny eremita, którego strawą jest literatura, a znakiem rozpoznawczym – czułość wobec przyrody. Tym razem tę czułość połączył z naukami Wschodu. Bowiem tytułowa tanka to japoński pentastych pozbawiony rymów.




Czytamy kolejne wersy o tym, że rzeczy piękne się nie starzeją, a presja czasu jest im obca. O tym, że w relacjach ze światem winniśmy zachowywać spokój, z ludźmi – umiarkowanie, a wobec przeciwności losu – nieśmiałą obojętność.

Pucek ma w sobie spokój i zgodę na świat pogodnego sceptyka. Poezja to dla niego nauka widzenia, sztuka otwierania się na to, co ku nam idzie. Wychodzenia naprzeciw. Uroda kolejnych jego wierszy zasadza się na prostocie, która czerpie siłę z głębokiej myśli. Najprościej mówiąc, idzie mu o to, aby być podatnym na drgnienia i przemiany rzeczywistości, a nie traktować jej jak tła dla swoich codziennych zatrudnień.