fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Robert Mazurek: Z życia kretyna w wieku średnim

AdobeStock
A więc wydało się, jestem idiotą. Nie, żeby było to nowiną dla PT Czytelników i reszty tak zwanej ludzkości w obłędzie, ale jak każdy głupek dowiedziałem się o tym ostatni. Napadła na mnie rzeczywistość i to napadła z taką siłą, iż nawet bohaterski tow. Czapajew by jej nie powstrzymał.

Zaczęło się od maila, który przecisnął się przez zasieki i zamiast do śmieci wpadł wprost pod me łapy. „Date a MILF", zachęcał. Trochę mnie przytkało. MILF? Nie znam człowieka. Wspomniałem o swojej propozycji oraz niewiedzy kolegom z pracy i zostałem zgodnie wyszydzony. Otóż rzeczony MILF to – wyjaśniam tym porządnym z czytelników – atrakcyjna pani w wieku średnim i mniejsza już, skąd nazwa się wzięła. W wieku średnim?! Poczułem się dotknięty propozycją.




Gdzie te czasy, pomyślałem, gdy proponowano mojej osobie udział w światowym „Who is Who", a nawet zapewniano, że zostałem nominowany do tytułu „Woman of the Year". I żeby nie było, hejterzy, że to podpucha jakaś była. Nie, to szczere uznanie przemawiało, nominacja była gratis, tytuł, którego z niezrozumiałych przyczyn mnie nie przyznano również. Wydawca prosił tylko, bym podesłał zdjęcie i pokrył koszty okolicznościowego albumu. Aha, wygrała Hillary Clinton i owszem, poczułem się dotknięty....

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA