fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Robert Mazurek: Dyktatorów życie po śmerci

Jest niemal pewne, że wieczny spoczynek gen. Franco nie potrwa nawet pół wieku.
AdobeStock
A więc znów go nie odwiedziłem, choć byłem w pobliżu. Teraz żałuję, w końcu tak lubię odwiedzać dyktatorów. Ta predylekcja to jakieś oswojenie fatum, w końcu żona mojej osoby urodziła się równo 100 lat po tow. Stalinie, pierworodne zaś dziecię urodziny świętuje wraz z tow. Hitlerem, choć mu swastyki z ptasiego mleczka nie robi jak ci z TVN. Ona takie swastyki zjada.

Fatum, nie fatum, w każdym razie skoro za życia jakoś nie miałem okazji z dyktatorami gadać, to przynajmniej wpadam zobaczyć, co słychać po śmierci. Szkoda więc, że się tym razem nie pofatygowałem, tym bardziej że może już nie być okazji, bo grób gen. Franco chcą przenieść z mauzoleum w Valle de los Caídos do Madrytu. Wszystko dlatego, że nowy, lewicowy rząd Hiszpanii z polityki historycznej (i równouprawnienia kobiet) uczynił swój sztandar. Już dawno usunęliby caudillo z Doliny Poległych, lecz na razie nie mogą się dogadać z rodziną, która chciała pochować generała w madryckiej katedrze koło jego córki. Na to nie zgadza się rząd, ale i tak jest niemal pewne, że wieczny spoczynek dyktatora nie potrwa nawet pół wieku.

Tak mnie wzięło na rozważania o Franco po kilku dniach w Madrycie, w czasie których oddawałem się degustacjom i wizytacjom. Tym razem degustacje były rozpolitykowane, bo moje rozmówczynie – historyczki sztuki z zawodu – bardzo...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA