fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus na wybory

Dąbrowska: Sekta, tęcza i kodeks honorowy

Fotorzepa/ Artur Bartkiewicz
Trudno orzec, czy Sejm nowej kadencji będzie lepszy, ale nie ulega wątpliwości, że na pewno ciekawszy.

Wybory były, ale jakby ich nie było. Nowego Sejmu i Senatu nie ma, nie wiadomo nawet kto w nowej Izbie Refleksji będzie rządził, nowego rządu nie ma, wszystko działa po staremu, a PiS się wcale nie spieszy. Marszałek Elżbieta Witek rozpuściła stary Sejm do domu i teraz naprawdę już nie wiadomo, kto ma moralne prawo uważać się za obecną władzę przedstawicielską.

Niektórzy mają nawet od tego rozdwojenie jaźni, jak poseł czy też może europoseł Dominik Tarczyński. Nie dość, że pechowo wybrano go w maju na 52. eurodeputowanego, który znajdzie sobie ławkę w europarlamencie dopiero kiedy dokona się brexit, to teraz jeszcze – jak ustaliło Oko.Press – Państwowa Komisja Wyborcza rzuca mu kłody pod nogi, bo nie chce, żeby jednocześnie sprawował dwa mandaty. Poseł Tarczyński niesyt był bowiem po maju politycznych wrażeń i wystartował do Sejmu. Tym razem się dostał. I ponieważ chwilowo żaden region od Polski się nie odrywa, poseł Tarczyński mandat objąć może, jak sam mówi, w celu „przegonienia lewactwa”. Ale jak Wielka Brytania ostatecznie z Unii jednak by wyszła, poseł krajowy Tarczyński chciałby się stać europejskim, prawdopodobnie także w celu związanym z lewactwem, tym razem europejskim, i porzucić to krajowe. Co skala – to skala. No i pensja inna.

Polityk PiS tak się tym wszystkim zdenerwował, że nie wytrzymał i postanowił komuś odpłacić. Padło na posła Janusza Korwin-Mikkego, który miał obrazić wyborców PiS (co jest dla posła Tarczyńskiego nowością absolutną). – Wypłacę w Sejmie temu szaleńcowi sprawiedliwość zgodnie z kodeksem honorowym – zapowiedział poseł PiS, na co „szaleniec” uznał, że Tarczyński zdolności honorowej nie posiada, i na wszelki wypadek obraził prowadzącą z nim rozmowę dziennikarkę. Trudno orzec, czy Sejm nowej kadencji będzie lepszy, ale nie ulega wątpliwości, że na pewno ciekawszy.

Poseł trochę nasz

Szczytno w województwie warmińsko-mazurskim boleje nad tym, że nie ma swojego posła. Miejscowe media pocieszają się, że jedna z nowych posłanek PiS w Szczytnie się urodziła, więc „jest jakby trochę nasza”. Ale nowa poseł od 20 lat mieszka we Wrocławiu i chyba już o powiatowym Szczytnie zdążyła zapomnieć. Inna posłanka – z PSL – na Mazurach mieszka, ale nie w Szczytnie, choć jak donosi „Kurek Mazurski”, jest z miastem bardzo związana. „Tygodnik Szczytno” zamieszcza natomiast wypowiedź powiatowego rekordzisty, który był najbliżej mandatu. To Henryk Żuchowski z PiS, radny wojewódzki. „Żałuje, że jako powiat zmarnowaliśmy niepowtarzalną szansę na wybranie posła ze Szczytna” – mówi gazecie. „Bo gdyby mieszkańcy zagłosowali na swojego, wówczas mielibyśmy posła i to z obozu rządzącego! (…) Poseł opozycyjny to jednak nie to samo” – szczerze dodaje Żuchowski.

Przesiąknięci korpo

Po krajowej przekątnej, na Opolszczyźnie, szeroko komentowana jest potyczka między tamtejszym eurodeputowanym z Solidarnej Polski Patrykiem Jakim, a liderem konkurencyjnej partii Porozumienie, wicepremierem Jarosławem Gowinem. Jaki napisał na Twitterze, że jego diagnoza tego, iż „większość społeczeństwa głosuje na partie opozycyjne”, jest następująca: „nie sięgamy do fundamentów 3RP np. tego że trwa proces wrogiej socjalizacji społeczeństwa – zamiany flagi biało-czerwonej na »tęczową«, społeczeństwa wolnościowo-konserwatywnego na lewackie. Świat wartości społeczeństwa w większości kształtują media liberalno-lewicowe oraz lewicowe uniwersytety. I smutną puentą tego procesu było oświadczenie rektorów polskich uczelni, że trzeba karać za krytykę ideologii LGBT”. Portal Nowa Trybuna Opolska relacjonuje, że do tego wpisu odniósł się wicepremier: – Jeżeli ktoś chce budować sektę 15, może w porywach 20 proc., to rzeczywiście to jest dobra droga, to co proponuje Patryk Jaki – ocenił Gowin w programie Siódma9.

Dyskutantów próbowała mitygować Małgorzata Wassermann, ale bezskutecznie. Zakończyła ją w końcu w mediach społecznościowych mentorka polityków Solidarnej Polski: „Jak czytam te bzdury, to się zastanawiam, komu zależy na prowokacjach i wywoływaniu sztucznego ciśnienia. Wiem, że dziś trudno, w świecie przesiąkniętym korpo, zrozumieć, że są jeszcze ludzie, którzy nie chcą zaszczytów” – napisała na Twitterze Beata Kempa, europosłanka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA