fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Platforma Obywatelska

Siemoniak: Ewa Kopacz lub ja "wycinani"? Nie spodziewam się

tv.rp.pl
- Nie widzę żadnych powodów, żeby się podawać do dymisji i nie spodziewam się, żeby Bogdan Borusewicz, Ewa Kopacz lub ja, mieli podlegać teraz jakiemuś "wycinaniu" - oświadczył w RMF FM wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak, który, popierany przez ustępującego szefa partii, nie zdołał wygrać wyborów na przewodniczącego PO.

- Platforma Obywatelska musi się zmieniać - powiedział w RMF FM wiceprzewodniczący partii Tomasz Siemoniak, który w ostatnich wyborach wewnętrznych znacząco przegrał rywalizację o fotel lidera ugrupowania z dotychczasowym szefem klubu Borysem Budką.

- W swojej kampanii krótkiej, intensywnej, mówiłem, że (PO - red.) musi być na nowo partią tożsamości i nie jest to kwestia liftingu i marketingu, tylko powiedzenia sobie, kim jesteśmy, żeby użyć tu poważnych słów - zaznaczył Siemoniak.

Były szef MON był pytany o liczbę opłacających składki członków Platformy. W poprzednich wyborach przewodniczącego uprawnionych do głosowania było 17 tys. osób, teraz - niespełna 11 tys., a głos oddało nieco ponad 8 tys.

- To jest ważne pytanie: "co się dzieje?" i trzeba sobie na nie odpowiedzieć. Tutaj nie ma co jakiegoś urzędowego optymizmu czy udawania - odparł Siemoniak. Ocenił, że wszystkie partie polityczne w Polsce są "generalnie" w trudnej sytuacji, ponieważ "ludzie ich nie lubią" i nie chcą do nich przystępować.  - Bezpartyjność jest cnotą, a partie kojarzą się z czymś tak złym jak posłowie, coś w tym rodzaju - mówił polityk. Dodał, że należy taki stan rzeczy zmienić, gdyż "bez partii nie ma demokracji".

Pytany, czy po wygranej walce o władzę Borys Budka zacznie "wycinać" z kierownictwa stronników dotychczasowego szefa partii Grzegorza Schetyny, Siemoniak ocenił, że tak się nie stanie, z uwagi na zbliżające się wybory prezydenckie i kampanię wyborczą kandydatki PO wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Partyjne "dożynki" przed wyborami prezydenckimi byłyby, w ocenie Siemoniaka, "absurdalne, przeciwskuteczne".

Pytany, czy pozostanie wiceprzewodniczącym Platformy, Siemoniak odparł: - Nie widzę żadnych powodów, żeby się podawać do dymisji i nie spodziewam się, żeby Bogdan Borusewicz, Ewa Kopacz lub ja, mieli podlegać teraz jakiemuś "wycinaniu". Dodał, że kto podpowiada Budce "wycinanie", ten źle mu życzy.

Socjolog Paweł Śpiewak mówił w RMF FM, że jeśli Platforma przegra wybory prezydenckie, na co ma "90 proc. szans", to "trzeba będzie sztandary wyprowadzić". Odnosząc się do tych słów Tomasz Siemoniak stwierdził, że ceni Śpiewaka za pesymizm i ocenił, że "formacje, które mają sześć milionów wyborców, nie znikają". - Mogą się przekształcić, mogą wygrywać, mogą przegrywać - dodał. Przyznał, że w wyborach przewodniczącego Budka otrzymał siedem razy więcej głosów od niego. - Natomiast nie oznacza to, że ja nie miałem racji i nie mówiłem czegoś ważnego - zastrzegł.

Źródło: RMF FM
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA