fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Parabanki

Pół miliona Polaków zaciągnie pożyczkę w szarej strefie

Adobe Stock
W nowy kryzys Polacy wkraczają w lepszej sytuacji finansowej, ale może się okazać, że nie dostaną legalnej pożyczki nie tylko z powodu trudności w gospodarce, ale też z powodu szykowanych regulacji.

Tuż przed wybuchem pandemii, 41 proc. polskich gospodarstw domowych poradziłoby sobie – choć z problemami – z dodatkowym, nieplanowanym wydatkiem w wysokości 2 tys. złotych, ale aż dla 20 proc. nie byłoby to możliwe – wynika z badania przeprowadzonego przez Związek Przedsiębiorstw Finansowych i Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH. Takie wyniki uzyskano przed tuż wybuchem pandemii, gdy wynagrodzenia były wypłacane na czas, a względnie wielu z nas mogło oszczędzać.

Polacy w różny sposób poradziliby sobie z dodatkowym, nieplanowanym wydatkiem w wysokości 2 tys. zł. W badaniu „Sytuacja na rynku consumer finance", przeprowadzonym w I kwartale, najczęściej wskazywano, że zostałby on sfinansowany z własnych środków. Tę opcję wskazało ponad 56 proc. i jest to o ponad 20 p.p. więcej w porównaniu do sytuacji sprzed 5 czy też 8 lat.

– Znaczący wzrost odsetka gospodarstw, które dodatkowy, nieplanowany wydatek w wysokości 2 tys. złotych sfinansowałyby z własnych środków świadczy o znaczącej poprawie sytuacji dochodowej gospodarstw domowych, wynikającej z dotychczasowej dobrej sytuacji gospodarczej oraz licznych transferów socjalnych. Jednocześnie, odnosząc się do aktualnej, kryzysowej sytuacji, trzeba mocno podkreślić, że aż 41 proc. Polaków z trudnościami rozwiązałoby taki problem, a co piąty w ogóle nie poradziłby sobie z nim. A przecież z taką sytuacją prawdopodobnie w nieodległym czasie, może mieć do czynienia bardzo duża grupa gospodarstw domowych. To znaczy też, że trzeba zastanawiać się już dziś, czy pomoc publiczna, finansująca 40 proc. kosztów wynagrodzeń będzie pomocą adekwatną do potrzeb i przyszłej sytuacji – informuje Andrzej Roter, Prezes Zarządu ZPF.

Zbadano też, jakie byłyby zachowania respondentów w przypadku otrzymania przez nich odmowy udzielenia pożyczki lub kredytu na sfinansowanie takiego wydatku przez bank, instytucję pożyczkową bądź pośrednika. W takich sytuacjach dominującą opcją byłoby zwrócenie się o pomoc do rodziny lub znajomych – wskazało ją ok. 53 proc. respondentów. Około 22 proc. respondentów rozpoczęłoby dodatkową pracę, kolejne 22 proc. zrezygnowałoby z zaciągnięcia pożyczki lub kredytu. Co dziesiąty badany wskazywał, że zwróciłby się do lombardu, zaś ponad 13 proc. respondentów wybrałoby pożyczkę od osób ogłaszających się jako prowadzące działalność pożyczkową.

– Alarmujące już dziś jest to, że duża grupa osób jest zdecydowana, pomimo odmowy finansowania w nadzorowanych instytucjach kredytowych, to jest w bankach i instytucjach pożyczkowych, pozyskać je w lombardzie lub wręcz u mafii kredytowej – mówi Roter.

Zwraca uwagę, że przyjęcie przez parlament propozycji UOKiK zakładającej drastyczne obniżenie limitu kosztów kredytu konsumenckiego może zwielokrotnić skalę tego zjawiska. - Przyjmując realistyczne założenie, że nawet 80 proc. z 3 milionów dotychczasowych klientów sektora pożyczkowego nie otrzyma w takiej sytuacji finansowania, to w efekcie nawet ponad 260 tysięcy z nich trafiłoby do lombardu, a prawie 360 tysięcy do mafii kredytowej – alarmuje Roter.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA