fbTrack

Opinie

Kryzys nas nie zatrzymał, ale wyzwania narastają

Bloomberg
We wrześniu bieżącego roku mija 10 lat od upadku banku inwestycyjnego Lehman Brothers. Wydarzenie to dość powszechnie uznawane jest za symboliczną datę wybuchu światowego kryzysu. Kryzysu, który okazał się największym tego typu wydarzeniem od tzw. Wielkiej Depresji z lat 30-tych minionego wieku. Kryzysu, który poddał silnej weryfikacji modele gospodarcze poszczególnych krajów.

Na tle innych gospodarek Polska bardzo dobrze poradziła sobie w post-kryzysowych uwarunkowaniach. W minionych 10 latach odnotowaliśmy znaczący skok jeśli chodzi o poziom zamożności, a wzrost Produktu Krajowego Brutto (PKB) przekładał się na szersze miary jakości życia. Co niezmiernie ważne towarzyszyła temu także poprawa międzynarodowej pozycji konkurencyjnej Polski. Czy utrzymanie pozytywnych trendów jest możliwe w kolejnych 10 latach? Odpowiedź jest twierdząca, ale warunkowa. Wymaga właściwych działań w kontekście zewnętrznych i wewnętrznych uwarunkowań. A te są i będą trudne. Post-kryzysowy świat pozostaje wysoce niestabilny i mało przewidywalny, z kolei wśród krajowych czynników kluczową kwestią staje się wpływ procesów starzenia się społeczeństwa na przebieg procesów społeczno-gospodarczych.

Polska w post-kryzysowym otoczeniu

Polska należy do grupy krajów, które dobrze poradziły sobie z następstwami globalnego kryzysu. I nie chodzi tu bynajmniej o to, że jako jedyny kraj w Europie uniknęła w 2009r. recesji, ale o rozwój gospodarczy w całym 10-letnim okresie po upadku Lehman Brothers. Wyrazem tego jest chociażby fakt, że pod względem wielkości PKB na mieszkańca (z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej) Polska odnotowała globalnie awans z 57 pozycji w 2008r. na 48 w 2017 r. Warto mieć świadomość, że obecny poziom zamożności plasuje nas w stosunkowo bogatej części świata – aż 85% jego populacji mieszka w krajach, gdzie przeciętny dochód na mieszkańca jest niższy niż w Polsce.

Wzrost PKB przekładał się w minionych 10 latach na szersze miary dobrobytu i jakości życia. Towarzyszyła mu także poprawa globalnej pozycji Polski w rankingach konkurencyjności. W przypadku większości globalnych zestawień odnoszących się do tych zagadnień pozycja Polski poprawiła się w post-kryzysowym otoczeniu o ok. 10 miejsc, w efekcie z reguły plasujemy się dziś na 30-tych lub 40-tych lokatach w gronie ponad 200 państw świat.

Osiągnięcia Polski w zakresie poprawy warunków życia i konkurencyjności wypadają szczególnie imponująco na tle innych krajów Unii Europejskiej. Dla przykładu poziom PKB na mieszkańca wzrósł w relacji do średniej unijnej z 57% w 2008r. do 72% w 2017 r. Większy progres osiągnęła jedynie niewielka Malta.

Zyskał także przeciętny Kowalski

Rozwój gospodarczy nie zawsze znajduje przełożenie na sytuację przeciętnego obywatela, przeciętnego gospodarstwa domowego. W Polsce tak jednak nie było. Przeciętny dochód rozporządzalny przypadający na 1 osobę w statystycznym gospodarstwie wzrósł w minionych 10 latach o 53%. Poprawa sytuacji gospodarstw domowych widoczna była także m.in. w: i) podwojeniu wartości aktywów finansowych (do ponad 2 bilionów złotych, na koniec 2017 r.), ii) poprawie warunków mieszkaniowych (największy spadek wskaźnika przeludnienia spośród wszystkich krajów UE), iii) silnym – największym w UE - spadku liczby osób zagrożonych ubóstwem/wykluczeniem społecznym, iv) zmniejszeniu się nierówności dochodowych (pod względem wartości mierzącego te nierówności współczynnika Giniego przesunęliśmy się do środka unijnej stawki).

Jako społeczeństwo staliśmy się w minionych 10 latach bardziej zamożni, co korzystnie przekłada się zarówno na bieżącą konsumpcję, jak i na zdolność do oszczędzania, a tym samym na możliwość akumulowania środków i wydatkowania ich na aktywa o wysokiej wartości (np. mieszkania czy samochody). W kontekście oceny sytuacji gospodarstw domowych warto także pamiętać o kwestiach demograficznych. Jesteśmy społeczeństwem coraz starszym (mediana wieku przekroczyła 40 lat), co jeszcze do niedawna miało korzystne oddziaływanie na sytuację majątkową polskich gospodarstw domowych, a wynikało z faktu obecności na rynku pracy (a więc generowania dochodów) dwóch wyżów demograficznych i równoczesnym spadkiem ogólnej liczby osób w wieku przedprodukcyjnym (nie generujących dochodów dzieci i niepracującej młodzieży).

Na horyzoncie wyzwania

Naturalnym pytaniem, które rodzi się w kontekście przyszłości jest to o możliwość kontynuacji pozytywnych trendów w zakresie dalszej ilościowej i jakościowej poprawy poziomu życia w Polsce oraz awansu w globalnych rankingach. Nie jest to pytanie bezzasadne, bo na etapie na którym dziś się znajdujemy wiele krajów świata kończyło swój proces konwergencji. Dochody nadal wprawdzie rosły, ale w tempie zbyt niskim by pozwalało to na zmniejszanie dystansu w stosunku do najbogatszych krajów.

To czy i w jakim zakresie pozytywne trendy będą w Polsce kontynuowane zależy od tego jak poradzimy sobie z długą listą wyzwań. Z jednej strony mają one charakter wewnętrzny, a z drugiej związane są z funkcjonowaniem polskiej gospodarki w określonych uwarunkowaniach zewnętrznych. Te pierwsze odnoszą się przede wszystkim do wspominanych już wcześniej kwestii demograficznych. Demografia, która do tej pory była dla gospodarki czymś w rodzaju wiatru wiejącego w plecy, zmieni kierunek – będzie jak wiatr wiejący w twarz. Jest to związane z prognozowanym, relatywnie szybkim wzrostem udziału w społeczeństwie liczby osób w wieku po-produkcyjnym (emerytów). Pracujący będą więc musieli „zarobić" nie tylko na siebie, ale także na coraz szerszą rzeszę tych, którzy już pracować nie będą.

W odniesieniu do wyzwań zewnętrznych globalny kryzys finansowy wciąż rodzi różnorakie implikacje w światowej gospodarce. Najważniejszą kwestią wydaje się globalne zadłużenie. Paradoksalnie bowiem kryzys zadłużenia z jakim mieliśmy miejsce w 2008 r. był mitygowany poprzez...dalszy wzrost długu. W konsekwencji globalnej ekspansji monetarnej łączne zadłużenie firm, gospodarstw i państw stanowi dziś ok. 240% globalnego PKB wobec 207% w 2007 r. Zadłużenie rodzi rożnego rodzaju napięcia (szczególnie w warunkach rosnących stóp), nie tylko o charakterze gospodarczym, ale także społeczno-politycznym. Na to wszystko nakładają się jeszcze istotne zmiany geo-strategiczne, te wynikające z postępu technologicznego oraz kwestie dotyczące przyszłego funkcjonowania Unii Europejskiej (mechanizmów, wielkości i struktury budżetu itd.).

Zmiana roli kapitału ludzkiego

W tych niezbyt sprzyjających lokalnych i globalnych uwarunkowaniach będziemy musieli sprostać wyzwaniu zmiany modelu gospodarczego. W minionych dziesięcioleciach nasze przewagi komparatywne związane były z posiadaniem dużych zasobów pracy, i to w oparciu o nie kształtowała się struktura gospodarki związana ze specjalizacją w stosunkowo prostych, pracochłonnych sektorach i procesach. Teraz musi się to zmieniać. Rosnąć powinna rola inwestycji w aktywa trwałe oraz skomercjalizowaną wiedzę (w tym technologie). Nie oznacza to jednak, że spadnie znaczenie kapitału ludzkiego. Wręcz przeciwnie. Dotychczasowy odtwórczy, oparty na imitacji model stawiał wielu zatrudnionym stosunkowo niskie wymagania. Nie sprzyjał także tworzeniu szerokiej palety stanowisk wymagających wysokich kwalifikacji czy kreatywności. Teraz właściwie wykorzystywane kompetencje i wiedza pracowników muszą się stać podstawowym źródłem naszej przewagi konkurencyjnej polegającej na umiejętności absorpcji, tworzenia i wykorzystania coraz bardziej zaawansowanych technologii.

„Wypchnąć" społeczeństwo i gospodarkę na wyższy poziom

Zapewnienie potrzebnej w naszym kraju kolejnej fazy transformacji, a tym samym dalszego, trwałego progresu w zakresie poprawy warunków życia, wymaga swego rodzaju „wypchnięcia" polskiej gospodarki na nowy, wyższy poziom zaawansowania technologicznego, złożoności procesów i produktywności. Powinno to dotyczyć 6 kluczowych obszarów: i) państwa i jego instytucji (w tym rozwiązań instytucjonalno-prawnych i sposobu zarządzania), ii) szeroko rozumianej infrastruktury, iii) sposobów wytwarzania (w szczególności w oparciu o rozwiązania Przemysłu 4.0), przekładających się także na sposób funkcjonowania innych części gospodarki, iv) edukacji (podstawowej i wyższej), v) stosunków społecznych, vi) finansowania gospodarki.

Transformacja musi obejmować zarówno sferę publiczną jak i sektor prywatny. Bez transformacji sektora prywatnego w kierunku znacznie wyższej produktywności gospodarka nie będzie w stanie udźwignąć ciężarów wynikających z procesu starzenia się społeczeństwa (w tym konsekwencji finansowych tego procesu). Z kolei bez przekształceń sfery publicznej proces transformacji sektora prywatnego będzie znacznie trudniejszy i w efekcie może mieć jedynie charakter częściowy.

Wspomniana transformacja wymaga także zmiany mentalności. Po pierwsze powinniśmy przestać postrzegać samych siebie jako biedny kraj. Owszem, „bycie biednym" czasami się przydaje, np. w kontekście pozyskiwania funduszy unijnych. Ale jest to broń obosieczna. Od pomocy można się uzależnić, dodatkowo ma ona istotny wpływ na zmniejszenie wewnętrznej kreatywności oraz chęci i woli działania. Po drugie, powinniśmy w wyzwaniach doszukiwać się określonych szans - jeśli zmieniająca się sytuacja demograficzna stanie się bodźcem do przekształceń w kierunku intensywniejszego zastosowania technologii, to stworzy szansę efektywniejszego wykorzystania umiejętności i kompetencji dostępnych w kraju, zwiększając tym samy poziom satysfakcji z życia i pracy.

Autor jest dyrektorem w Banku Pekao S.A., tekst oparty na raporcie Biura Analiz Makroekonomicznych Banku Pekao S.A. „Polska gospodarka w post-kryzysowym świecie – niewątpliwy sukces, ale wyzwania narastają."

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL