„Wszak wiele z tych (miast – red.), co były w dawnych czasach wielkie, stało się małymi, a te, które w moich czasach są wielkie, dawniej były małe. Wiedząc zatem, że szczęście ludzkie nigdy nie jest trwałe, wspomnę na równi o jednych i drugich” – zagaja Herodot. Na tysiące lat przed podcastami, jego opowieści z zainteresowaniem słuchali starożytni Grecy. W połowie V w. p.n.e. historyk przebywał w Atenach, gdzie był szczodrze wynagradzany za wystąpienia. 

Zacytowany powyżej fragment „Dziejów” to wprowadzenie do historii królów Lidii –  m.in. Kandaulesa i Krezusa. Obu zgubiła „hybris”, czyli po grecku pycha. Grzech nie tylko w starotestamentowym świecie. Kandaules chełpił się „posiadaniem najpiękniejszej ze wszystkich kobiet”. Zapłacił za to utratą władzy i życia. Krezus zaś przegrał wojnę z Cyrusem, władcą Persji. Choć pozostaje synonimem bogacza, dzierży niechlubny tytuł ostatniego władcy Lidii. 

Prezydent Donald Trump zapowiada „koniec cywilizacji”. Której?

Pytia z Delf – opowiada Herodot – wieściła Krezusowi, że „jeżeli wyprawi się przeciw Persom, wówczas zniweczy wielkie państwo”. W istocie zniszczył. Własne. „Otóż chcąc się dobrze w tym wypadku poradzić, powinien był Krezus jeszcze raz posłać i zapytać, czy bóg ma myśli jego własne państwo, czy też państwo Cyrusa”. 

Donald Trump zapowiedział niedawno: „Cała cywilizacja zginie dziś w nocy (7 kwietnia – od red.) i nigdy się nie odrodzi. Nie chcę, żeby to się stało, ale prawdopodobnie się stanie”.  Roztropnym jest pytanie „Która?”

Stany Zjednoczone nie doceniły zdolności przetrwania reżimu w Iranie

Raczej nie uda się opowiedzieć o wojnie Izraela i Stanów Zjednoczonych z Iranem, przypisując jej uczestnikom role protagonisty i antagonisty (do protokołu: nie chcę przez to powiedzieć, że zbrodnie Republiki Islamskiej usprawiedliwiają agresję). Z pomocą przychodzi Herodot: Krezus z Mar-a-Lago popełnił grzech pychy. I o tym właśnie jest ta historia. 

Czytaj więcej

Atak USA i Izraela na Iran uderzy w Polaków? Ekspert: Skutki wojny możemy odczuć na stacjach benzynowych

Reżim w Teheranie okazał się bardziej rezylientny niż zakładał – o ile w ogóle to robił – prezydent Stanów Zjednoczonych. A tylko ignorant może być zdziwiony tym, jak na wojnie komunikacyjnej –  front rozciąga się na platformach społecznościowych – radzi sobie Iran, posługując się bronią przerażającą satrapów jak żadna inna: śmiechem. Nie pierwszy raz Globalna Północ nie doceniła Globalnego Południa. Ile jeszcze razy popełni ten sam błąd?