Dawno temu jako młody dziennikarz relacjonowałem za rządów premiera Bieleckiego boje wokół nowej taryfy celnej. W rządowej komisji ścierały się dwa poglądy – czysto liberalny i nieco pachnący protekcjonizmem. Szef komisji prof. Stanisław Wellisz z Uniwersytetu Columbia chciał, by stawki ceł były możliwie niskie i jednakowe, bez preferencji, bo skoro chcemy produkować coś konkurencyjnego, to nie można trzymać firm pod kloszem. Stanęło jednak na tym, by stawki ceł rosły w miarę przetworzenia towarów: niskie, wręcz zerowe dla surowców, najwyższe dla produktów finalnych. Miało to zachęcić producentów do lokowania produkcji u nas zamiast importu.
Czytaj więcej
Tematem dnia w Polsce jest znów Trybunał Konstytucyjny. Niczym w "Dniu Świstaka" - Polska polityka zdaje się odgrywać tę samą rolę codziennie od no...
Wbrew obawom, taryfa ta nie przeszkodziła w budowie konkurencyjnego przemysłu, m.in. dzięki transferowi technologii i włączeniu powstających fabryk w zachodnie łańcuchy dostaw. A gdy weszliśmy do UE, cła na granicy z Europą zniknęły i polski przemysł świetnie sobie poradził bez nich.
Przypomniałem sobie to, bo karierę robi pojęcie local content. Premier Donald Tusk i minister aktywów państwowych Wojciech Balczun przedstawili właśnie warunki wspierania udziału polskich firm, kadr i know-how w projektach sektora państwowego, na początek w wartej bilion złotych transformacji energetycznej.
W deglobalizującym się świecie oczekiwanie wkładu lokalnego faktycznie nie budzi zdziwienia, podobnie jak tzw. nearshoring czy friendshoring. I w tym duchu brzmiały słowa premiera: "po pierwsze polskie, po drugie europejskie, po trzecie z krajów zaprzyjaźnionych, jak USA, Wielka Brytania, Norwegia, Japonia". Zachęta do głębszego zakorzenienia światowego biznesu w Polsce brzmi dobrze.
Kluczowym elementem układanki jest konkurencja, czyli deklarowany brak dyskryminacji. Mieszanka współpracy i rywalizacji to częsta strategia i firm, i krajów. Oby zapewniła zdrowie naszej gospodarce i firmom, które bez kompleksów już wychodzą w świat. Local content? Tak, ale bez trzymania pod kloszem.