fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Jak być alfą i omegą - komentuje Wojciech Tumidalski

Fotolia
Wydarzenia wokół sądów i list poparcia dla kandydatów do KRS społecznego szacunku Temidzie nie przysporzą. Tym trudniej będzie sędziom sądzić.

NSA wydaje wyrok: Kancelaria Sejmu ma udostępnić informację publiczną i ujawnić wykazy poparcia udzielonego przez sędziów kolegom kandydującym do Krajowej Rady Sądownictwa. Kancelaria najpierw gra na czas, aż na arenę wkracza Jan Nowak, prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, i wszczyna postępowanie, w których bada, czy aby wykonanie wyroku nie narusza prawa. Mało tego, wydaje pierwsze w historii postanowienie zabezpieczające i w tym wątpliwym trybie zakazuje publikacji wykazów. A Kancelaria słucha urzędu zamiast sądu.

Ciekawostka: o żadnym RODO nie ma mowy, gdy ta sama Kancelaria publikuje wykazy pasażerów (w tym osób prywatnych!) podróżujących rządowymi samolotami z marszałkiem Kuchcińskim. Ochrony danych żądają sędziowie z KRS, którzy nie chcą pokazać, kto ich poparł – mimo że i oni pretendowali do funkcji publicznej, i popierający ich sędziowie poparcia udzielali właśnie w ramach bycia sędziami. Zadziwia ten brak odwagi cywilnej u osób, które powinny ją okazywać w swej pracy – i przecież to robią.

I tu na arenę wkracza prezydent Andrzej Duda, który bierze w obronę prezesa UODO i Kancelarię Sejmu, mówiąc w wywiadzie telewizyjnym: sądy nie są alfą i omegą. Trudno mi zrozumieć słowa głowy państwa i strażnika konstytucji. Czy nie pomyślał, że to zdanie może być użyte do kwestionowania wszelkich wyroków sądowych? Do niewykonywania decyzji komorników, do niepoddawania się rygorom okresów próbnych... To anarchizacja życia publicznego. Prawdziwa, a nie urojona, jak literka A z nazwy Iustitia na koszulce sędziów z festiwalu Pol'and Rock.

Tym bardziej wypada pochwalić pierwszych 12 sędziów, którzy kierując się dobrem wymiaru sprawiedliwości i w wykonaniu wyroku NSA sami ujawnili, iż złożyli podpisy pod kandydaturami swych kolegów. Gorzej, przynajmniej dla jednego z członków Rady, że czwórka z tych sędziów oświadczyła, iż wycofała swe poparcie jeszcze przed zakończeniem procedury. To zaś znaczyłoby, że sędzia, który przedłożył 28 podpisów, bez tych czterech został z 24, więc nie miał wystarczającego poparcia, by znaleźć się w KRS. Chyba żeby uznać, że poparcia nie da się wycofać, jak kartki wrzuconej już do urny.

Tak czy inaczej, nie wygląda to dobrze.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA