fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Przewlekłość procesowa: ani sprawniej, ani sprawiedliwiej - komentuje Wojciech Tumidalski

AdobeStock
Podobno w wielkiej reformie sądownictwa prowadzonej już prawie dwa lata przez PiS chodzi o to, by było sprawniej i sprawiedliwiej. Podobno.

Wlokące się procesy to w Polsce nic nowego. Leku na tę bolączkę szukała już chyba każda ekipa rządząca. Żadna nie odniosła sukcesu, ale tylko nieliczne mogą zapisać na swym koncie taką porażkę jak obecny rząd. Tak źle nie było od lat, o czym świadczą obiektywne ministerialne statystyki.

Czytaj także: 

Postępowania sądowe trwają coraz dłużej

Na wyrok znów czekamy dłużej, nawet pół roku

Wyrok TSUE zaszkodzi i wydłuży procesy

Wachowiec: zamach na sądy ma wpływ na przewlekłość

Poważna szansa na przyśpieszenie spraw karnych minęła, gdy resort Zbigniewa Ziobry wycofał się z dokonanej za poprzednich rządów reformy wprowadzającej kontradyktoryjność. Gdyby nie ów odwrót, jej efekty już byśmy odczuli. Jeszcze bardziej, gdyby za tą zmianą poszła reforma śledztw policyjnych i prokuratorskich. W zamian mamy powrót do żmudnego procesu, w którym sąd powtarza niemal wszystko, co prokurator zrobił w śledztwie. Zapewne też dlatego, że obrońcom łatwo dziś zakwestionować czynności prokuratury czy policji – sąd więc wyboru nie ma.

Problem nie kończy się na sprawach karnych, bo wolniej toczą się też cywilne i – co ważne dla biznesu – gospodarcze, w tym upadłościowe. Czas trwania postępowań wszystkich rodzajów spraw na każdym szczeblu sądowym wydłużył się średnio o co najmniej miesiąc. Aż dziw, że tylko o tyle – biorąc pod uwagę liczbę nieobsadzonych stanowisk sędziowskich.

Zamiast reformy dostaliśmy też wielką kadrową zawieruchę w każdym sądzie apelacyjnym i okręgowym, gdzie rządzą teraz nowi prezesi. Szukałem długo, naprawdę się starałem, ale nie znalazłem żadnego dowodu popierającego tezę, iż po wymianie sądowych władz wlokące się procesy ruszyły z kopyta. Może więc przynajmniej wyroki stały się sprawiedliwsze? Nie. Są takie, jakie były. I miejmy nadzieję, że akurat to nie ulegnie zmianie.

Przedstawiciele resortu sprawiedliwości od pewnego czasu zapewniają, że zmiany wkrótce dadzą dobry efekt i sprawy przyśpieszą. Obym się mylił, ale sukcesem będzie dożeglowanie do wyników sprzed wielkiej czystki zwanej reformą.

Chyba nie o takie „wolne sądy" w tym wszystkim chodzi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA