fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Trudne czasy, trudne wybory

Adobe Stock
Jerzy Hausner
Mirosław Gronicki
Gospodarka światowa słabnie i wchodzi w fazę cyklicznego wyhamowania. Z pewnym opóźnieniem podobnie reaguje gospodarka polska.

Przewidujemy, że w II kwartale 2020 r. tempo wzrostu PKB obniży się z obecnych około 5 proc. do rzędu 3 proc. rocznie. Tego wyhamowania nie da się zatrzymać. Raczej nie pomoże tu pakiet stymulacji fiskalnej, zwany „piątką Kaczyńskiego". Uważamy, że pakiet fiskalny (w br. wydatki budżetowe dodatkowo rosną o 2 proc. PKB) może spowodować nieznaczne podniesienie (rzędu 0,5 pkt proc.) i wydłużenie ścieżki obniżania dynamiki wzrostu gospodarczego. To, czy taką rolę odegra, zależy głównie od tego, na co zostaną przeznaczone dodatkowe strumienie wydatków socjalnych.

Nawet gdyby skierowane zostały na bieżącą konsumpcję, kluczowe znaczenie będzie miała relacja popytu na dobra podstawowe do popytu na dobra wyższej jakości. Ona bowiem określi, w jakim stopniu dodatkowy popyt konsumpcyjny pobudzi import. Silniejsze jego pobudzenie może dodatkowo osłabić dynamikę PKB poprzez obniżenie wkładu eksportu netto.

Wydaje nam się zatem bardzo wątpliwe, czy z ekonomicznego punktu widzenia uruchomienie stymulacji fiskalnej w obecnej fazie cyklu koniunkturalnego, przy wciąż wysokiej dynamice wzrostu, znacząco wyższej od potencjału, ma sens i czy może zostać uznane za działanie antycykliczne (w pewnym stopniu to powtórzenie zbędnej stymulacji fiskalnej z lat 2007–2008).

Stymulacja fiskalna w tej fazie cyklu światowego i krajowego doprowadzi do zachwiania osiągniętej ostatnio względnej równowagi w finansach publicznych. Może też spowodować obniżenie wyceny polskich aktywów i osłabienie kursu złotego, co z kolei może wpłynąć na wyższą inflację. Pierwsze sygnały z I kwartału br. o spadku r./r. wpływów z VAT oraz obniżeniu dynamiki dochodów podatkowych ogółem i informacja z NBP o nieprzekazywaniu w tym roku wpłaty z zysku do budżetu dodatkowo wzmacniają obawy o stabilność SFP (sektora finansów publicznych – red.).

Wkrótce inflacja sięgnie 3,5 proc.

Pojawia się w naszej gospodarce nowa sytuacja. Do presji inflacyjnej ze strony popytowej (przez impuls fiskalny) dołącza się presja inflacyjna po stronie podażowej (wzrost ceny energii, cen administrowanych w usługach komunalnych). W kwietniu inflacja zbliżyła się do poziomu celu inflacyjnego NBP. I biorąc pod uwagę, że do luźnej polityki monetarnej dołączyła luźna polityka fiskalna, należy oczekiwać, że wkrótce odczyty inflacji zbliżą się do górnej granicy celu inflacyjnego 3,5 proc.

Jeśli Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopy procentowe później, zbiegnie się to z odczuwalnym obniżeniem dynamiki PKB. I stanie się dodatkowym impulsem hamowania koniunktury. Jeśli jednak nie, to rosnąca inflacja spowoduje obniżenie popytu, co także osłabi dynamikę gospodarczą, tyle że trochę później i znacznie mocniej. Pole manewru w polityce gospodarczej i w obszarze pozytywnej synchronizacji polityki fiskalnej i monetarnej drastycznie zostało zminimalizowane, przed czym wielokrotnie ostrzegaliśmy.

Wyższa, rosnąca inflacja oznacza, że dynamika realnych wynagrodzeń będzie wyraźnie niższa niż dynamika nominalnego funduszu płac. Stymulacja fiskalna podtrzyma konsumpcję, ale jej rzeczywisty wpływ szybko osłabi rosnąca inflacja, która pobudzi kolejną fazę presji płacowej. Jeśli taka spirala zacznie działać, to jej odkręcenie nie będzie łatwe. Wyższe oczekiwania inflacyjne gospodarstw domowych, jak również firm mogą dodatkowo zniechęcać do oszczędzania i inwestowania.

Obserwujemy wyraźne pogorszenie wskaźników finansowych przedsiębiorstw już u progu spowolnienia gospodarczego. W IV kwartale 2018 r. ich wynik finansowy spadł o 40 proc. Dynamika przychodów była nadal wysoka, co potwierdza wysoki poziom popytu krajowego, ale dynamika kosztów była wyższa, co mocno obniżyło rentowność. Tym samym przedsiębiorstwa stają wobec wyzwania wyboru ścieżki dostosowania do pogarszających się warunków gospodarowania.

Tym większego znaczenia dla przyszłej dynamiki polskiej gospodarki nabiera to, jaką ścieżkę dostosowania wybiorą przedsiębiorstwa: pasywnego ograniczania aktywności czy aktywnego zrestrukturyzowania się. I tu widzimy szczególne miejsce dla mikroekonomicznie ukierunkowanej polityki gospodarczej, czyli prorynkowo i prokonkurencyjnie zorientowanej polityki przemysłowej.

Przeszkody dla firm

Potrzebne teraz działania powinny się konkretnie odnosić do tych kwestii, które przedsiębiorcy systematycznie sygnalizują jako bariery podnoszenia innowacyjności i konkurencyjności przedsiębiorstw. Za szczególne utrudnienia uznają oni narastanie tendencji do penalizacji przedsiębiorstw i uznawanie przedsiębiorców za potencjalnych przestępców. Silną przeszkodę stanowi też niepewność prawna i sądowa.

Na progu spowolnienia spada tempo tworzenia nowych miejsc pracy, których liczba w IV kw. 2018 była aż o 13 proc. niższa niż przed rokiem. W tym samym czasie liczba wakatów wzrosła jednak o 18 proc. r./r. Mamy więc potwierdzenie równolegle dwóch procesów na rynku pracy: występuje bariera podażowa, a jednocześnie popyt na pracę słabnie. Ponieważ dynamika inwestycji przedsiębiorstw, choć nadal niska, to jednak w ostatnich kwartałach przyspieszyła, być może wskazuje to na preferowaną przez firmy ścieżkę dostosowania się do trudniejszych warunków rynkowych: orientacja na modernizację majątku produkcyjnego. Byłoby to niewątpliwie w dłuższej perspektywie korzystne zjawisko.

Choć wzrost inwestycji prywatnych w tej fazie cyklu koniunkturalnego byłby zaskoczeniem, to być może znacząca część przedsiębiorstw uzna jednak, że właśnie w tej fazie trzeba podjąć wysiłek modernizacyjny, który przygotuje je do fazy przyszłej ekspansji i zapewni im wyraźnie lepszą pozycję konkurencyjną.

Na razie nie obserwujemy znaczącego odpływu Ukraińców z polskiego rynku na niemiecki rynek pracy. Ale pamiętać należy, że na razie barierą dla takiego odpływu jest nieznajomość języka niemieckiego, czego administracja niemiecka wymaga. Ta bariera może zostać jednak dosyć szybko usunięta, a wtedy presja płacowa w przedsiębiorstwach dodatkowo wzrośnie.

Pogorszenie warunków funkcjonowania przedsiębiorstw wynika także ze wzrostu kosztów związanych z cenami materiałów i energii. Przeciętnie rachunki energetyczne przedsiębiorstw w 2019 r. wzrosły o jedną czwartą w stosunku do 2018. W konsekwencji rosną i będą rosnąć ceny producentów. Oczywiście firmy zostaną zmuszone tym samym do dostosowania się i oszczędniejszego gospodarowania energią. To z czasem podniesie ich produktywność, ale na bieżąco ich koszty rosną szybciej niż przychody. Co jednoznacznie potwierdzają wyniki naszych badań mikroekonomicznych.

Z przeprowadzonych przez nas analiz wynika, że punktem krytycznym staje się w naszej gospodarce ponownie przemysł wydobywczy. Negatywnie odbija się etatystyczne, ręczne sterowanie tym sektorem, wzmocnione po utworzeniu resortu energetyki. W skali makro oznacza to trwały dodatek inflacyjny i czynnik negatywnego wpływu na wzrost potencjalnego PKB. Trwała nieefektywność kopalń zderza się z presją importerów węgla kamiennego.

Choć krótkookresowe prognozy gospodarcze głównych ośrodków analitycznych na to nie wskazują, to jednak nie można wykluczyć wystąpienia w najbliższych latach globalnej recesji. Tego rodzaju sugestie wynikają z analizy trendów na rynkach finansowych. Według danych OECD w ostatniej dekadzie skumulowany dług korporacyjny w wielkościach realnych podwoił się. Na koniec 2018 r. w skali globu podmioty niefinansowe były zadłużone na blisko 13 bln dol.

Generalnie niepokoi bardzo niska dynamika inwestycji w najsilniejszych gospodarkach. Nie przełamuje tej tendencji niska cena pieniądza i dostępność kredytu. Nadal ważniejsza dla motywacji dominujących na rynku graczy jest wycena ryzyka i wysokość stopy zwrotu.

Tego rodzaju refleksje i ostrzeżenia nie są przyjmowane przez głównych graczy na rynkach finansowych. Dominuje optymizm, wynikający m.in. ze zmiany nastawienia Fedu. Łagodzenie kursu amerykańskiej polityki monetarnej wywołało intensywny napływ kapitału do funduszy alokujących środki w aktywa z segmentu EM (rynków wschodzących – red.).

Obraz polskiej gospodarki z zewnątrz jest niewątpliwie pozytywny. Bieżące wskaźniki makroekonomiczne wskazują na utrzymywanie się niskich poziomów nierównowag, czyli niskiej stopy bezrobocia, inflacji poniżej celu NBP, niskiego deficytu SFP.

Rośnie produkcja przemysłowa i budowlana, sprzedaż detaliczna. To pozwala oczekiwać, że spowolnienie w polskiej gospodarce może być krótkie i umiarkowane. Ten pozytywny scenariusz jest możliwy. Decydująca będzie reakcja po stronie przedsiębiorstw i racjonalna polityka makroekonomiczna. Trzeba też przyjąć, że gospodarka globalna nie wejdzie w tym okresie w recesję.

Czarny scenariusz

Choć tego nie przewidujemy, to nie wolno w myśleniu wykluczyć wystąpienia po 2020 r. czarnego scenariusza. Według niego w roku 2021 wystąpi silniejsze obniżenie dynamiki PKB do ok. 1,5 proc. Skutki impulsu fiskalnego już wygasną, pojawi się natomiast duży deficyt sektora finansów publicznych (powyżej 3 proc. PKB). A do tego możemy mieć do czynienia z globalną recesją. To pociągnie za sobą wiele negatywnych zjawisk, w tym poważne zakłócenie równowagi makroekonomicznej. Niezbędne staną się nadzwyczajne działania w polityce gospodarczej.

Tekst będzie punktem wyjścia debaty: „Sytuacja i perspektywy polskiej gospodarki" podczas 49. sympozjum „Współczesna gospodarka i administracja publiczna" (Rytro, hotel Perła Południa).

Transmisję online będzie można obejrzeć na stronie rp.pl/ekonomia 17 maja 2019 r. o godz. 9.00.

Uczestnicy dyskusji: prof. dr hab. Jan Czekaj (Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie), prof. dr hab. Dariusz Filar, Uniwersytet Gdański, dr Mirosław Gronicki (b. minister finansów), dr Andrzej Malinowski (prezydent, Pracodawcy RP). Prowadzenie: prof. dr hab. Jerzy Hausner (Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie)

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA