fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Marek Isański, Dariusz Żurawski: 10 grzechów głównych sądownictwa administracyjnego

WSA w Warszawie
rp.pl/Paweł Rochowicz
Rzeczywistość jest taka, że sądy administracyjne, zamiast chronić obywateli, gdy administracja lub ustawodawca łamią prawo, zbyt często są reprezentantem interesów tych organów, a dokładniej fiskusa.

Tylko przez budowę społeczeństwa obywatelskiego można osiągnąć cel, jakim jest państwo sprawne, silne, bogate i sprawiedliwe. Społeczeństwa obywatelskiego nie da się zadekretować, bo to proces. Aby go uruchomić spełnione muszą być przynajmniej dwa warunki: państwo musi ufać obywatelom oraz obywatel musi mieć zaufanie do organów państwa, czego gwarancją mają być sprawne sądy, chroniące jego praw. W Polsce jest to zadanie sądów administracyjnych.

Rzeczywistość zaś jest taka, że sądy te, zamiast chronić obywateli, gdy administracja lub ustawodawca łamią prawo, zbyt często są reprezentantem interesów tych organów, a dokładniej fiskusa. Dbają o dochody budżetu zamiast o przestrzeganie praw obywateli. Dochody budżetu są oczywiście też ważne, ale o nie ma dbać Minister Finansów, a nie sąd.

Dlatego naprawa sądownictwa administracyjnego jest zadaniem priorytetowym, a pomimo tego jest ciągle niedoceniana.

Sądownictwo Administracyjne zostało powołane do obrony praw obywatela w jego relacjach z organami państwa. Człowiek jest ułomny, a organy państwa to ludzie. Zdarzają się błędy zwykłym ludziom, urzędnikom i niestety sądom również. Przed błędami obywateli państwo chronione jest przez profesjonalną pracę urzędników. Przed błędami urzędników chronić obywatela ma sąd. Sąd chroni również obywatla również przed błędami ustawodawcy. W polskim systemie prawnym są to wyspecjalizowane sądy administracyjne. Są one trzecią władzą i muszą kontrolować pozostałe władze i z nimi współpracować. Zadania te od lat nie są w dostatecznym stopniu realizowane. Często jest wręcz odwrotnie, to sądy zabierają prawa obywatelom i chronią organy państwa.

Sądownictwo administracyjne powinno stać na straży praw podatnika i dobrego prawa. Wydaje się, że obecnie sądownictwo administracyjne, w szczególności w odniesieniu do prawa podatkowego, jawi się jako strażnik budżetu. Trybunał Konstytucyjny już wielokrotnie stwierdzał w swoim orzecznictwie, że rolą tego sądownictwa nie jest dbanie o budżet państwa. O budżet ma dbać władza wykonawcza – Minister Finansów.

GRZECHY GŁÓWNE SĄDÓW ADMINISTRACYJNYCH TO:

1. Brak analizy jakości obowiązującego prawa, która jest podstawowym obowiązkiem sądów administracyjnych.

Brak jest analizy tworzonego przez ustawodawcę prawa podatkowego przez sądownictwo pod względem jego jakości, w kontekście prawa podatnika do dobrego prawa. W przypadku prawa podatkowego Konstytucja w art. 217 nakazuje szczególną staranność ustawodawcy w tym zakresie. Brak kontroli Sądu w tej materii jest przejawem rezygnacji z zasady trójpodziału władzy, wzajemnej kontroli władz i współdziałania. Bierność w tym zakresie sądów powoduje wielość interpretacji sądowych, których negatywne konsekwencje ponosi podatnik. Sądy nie reagują na złe prawo, nawet w sytuacjach, gdy stosowanie tegoż prawa prowadzi do absurdów, takich jak nakładanie podatku dochodowego dla nieletniego dziecka spadkobiercy czy nakładanie podatku dochodowego od spłaconych długów spadkowych, których obowiązek spłaty wynika z prawa cywilnego. Sąd zobowiązany jest do oceny obowiązującego prawa pod względem jego zgodności z wymogami Konstytucji, w rozumieniu art. 217. Przy wątpliwościach dotyczących wykładni przepisów podatkowych sądownictwo winno zawsze interpretować je na niekorzyść państwa (in dubio contra fisco). Nigdy na złym prawie nie może korzystać Państwo.

2. Brak natychmiastowej reakcji sądu na rozbieżność linii orzeczniczej.

Brak jest szybkiej reakcji na rozbieżność linii orzeczniczych, podczas gdy oczywistym jest, że już w przypadku istnienia choćby tylko dwóch linii musi reagować Sąd. Tak samo powinno być w przypadku choćby jednego wyroku odmiennego od pozostałych. W przypadku podatków: albo wszyscy je płacą w takiej samej wysokości albo nikt nie jest zobowiązany do zapłaty. Podatki są obiektywne (!) Obecny stan jest nie do przyjęcia, ponieważ - zdaniem NSA - konieczna jest wielość rozbieżnych orzeczeń i do tego niezbędna jest jeszcze stale pogłębiająca się rozbieżność, aby NSA podjęło uchwałę ujednolicającą orzecznictwo. Takie podejście sądów jest nie do przyjęcia. Świadczy to tylko o tym, że sądy nie zauważają jakie to rodzi konsekwencje dla podatników. Przecież zapłata podatku nie może zależeć od tego, do jakiego nurtu orzeczniczego trafi konkretny obywatel.

3. Sąd ma dbać, aby podatek wynikał jedynie z ustawy, a nie z orzeczeń.

Obowiązek podatkowy musi być oczywisty dla adresata – podatnika. Jego oczywistość ma wynikać z ustawy a nie z orzeczeń. Skoro dziś wynika często z linii orzeczniczych, to jest to dowód, że uchwalane jest złe prawo. Taka sytuacja winna być sygnalizowana przez Sąd ustawodawcy. Państwo nie może przerzucać skutków źle tworzonego prawa na obywatela. W przypadku podatków jest to niedopuszczalne, z uwagi na chronione Konstytucją prawo własności, a przede wszystkim godność człowieka.

4. Sąd ma gwarantować obywatelom taki sam wyrok w takim samym stanie faktycznym.

W państwie prawa obywatele w sądzie powinni otrzymać w tym samym stanie faktycznym taki sam wyrok. Niedopuszczalne są sytuacje funkcjonowania różnych nurtów orzeczniczych. Każdy obywatel, który ma inny wyrok niż pozostali obywatele, musi mieć drogę prawną do uchylenia skutków takiego wyroku.

5. Sąd swoim orzecznictwem wyrugował instytucje prawne służące ochronie praw obywateli.

Za niedopuszczalne należy uznać, a póki co jest to zjawisko powszechne, że orzecznictwo sądów ruguje z obrotu prawnego instytucje prawne służące ochronie praw obywatela. Najlepszym dowodem są tryby nadzwyczajne. Wskutek sądowej wykładni instytucją zupełnie martwą jest np. rażące naruszenie prawa. Wskutek błędnej praktyki orzeczniczej ustawa o finansowej odpowiedzialności funkcjonariuszy za rażące naruszenie prawa stała się ustawą martwą, przez co pozbawiono obywateli tego instrumentu, który w przeszłości (przed zmianą sądowej wykładni) był skutecznym orężem w walce podatnika z błędnymi decyzjami. Analogicznie - instytucją martwą uczyniła sądowa wykładnia wznowienie postępowania.

6. Sąd ma reagować na nowelizacje przepisów, które czynią fikcyjnymi instytucje zawarte w ustawach lub całe ustawy.

Brak jest reakcji sądownictwa administracyjnego na nowelizacje np. ustawy Ordynacja podatkowa, które doprowadziły do faktycznego wyrugowania przedawnienia zobowiązań podatkowych, sprowadzając tę instytucje do fikcji prawnej. Jest faktem, że przedawnienie nie jest wartością konstytucyjną, ale jak stwierdził niejednokrotnie Trybunał Konstytucyjny - jeżeli ustawodawca zawarł w akcie prawnym jakieś rozwiązanie, to winno ono być realne dla obywatela. Nie może być tylko prawem pozornym. Przedawnienie jest ważnym prawem podatników i jednocześnie jedynym skutecznym mechanizmem wymuszającym rzetelną i sprawną pracę administracji. W obecnym stanie prawnym to organ podatkowy decyduje kiedy i do kiedy będzie prowadził postępowanie podatkowe. Doprowadzenie do faktycznej fikcyjności przedawnienia spowodowało, że organy podatkowe wszczynają postępowanie tuż przed upływem terminu przedawnia. W ten sposób organy podatkowe upływ zapisanego w ustawie terminu przedawnienia traktują jedynie jako sygnał do wszczęcia postępowania kontrolnego. To powoduje, że podatnik już w dacie wszczęcia postępowania ma ewentualnie zaległość podatkową powiększoną o odsetki za 5 lat.

7. Sąd nie jest uprawniony do badania czy naruszenie prawa podatnika przez administrację miało wpływ na wynik sprawy.

Sąd swoim kreatywnym orzecznictwem stwierdził, że odebranie podatnikowi prawa do zapoznania z materiałem dowodowym przed wydaniem decyzji (art. 200 O.p.) jest naruszeniem prawa, ale tylko wtedy powoduje uchylenie decyzji, gdy to naruszenie miało istotny wpływ na wynik sprawy. Podczas gdy zgodnie z art. 175 Konstytucji Sąd kontroluje działanie administracji, a nie podatnika. Postępowanie sądowe w sądownictwie administracyjnym oparte jest na badaniu dokumentów zgromadzonych w toku postępowania administracyjnego (podatkowego). Żelazne zasady logiki są następujące: nie może być sąd uprawniony do oceniania dowodów, których wcześniej nie zebrał i nie ocenił organ, a nie ocenił ich bo ich nie znał. Sąd nie może uznać, że ewentualne wnioski dowodowe, których sąd nie zna, gdyż nie dano podatnikowi szansy na ich przedstawienie, nie miałyby wpływu na wynik sprawy. Sąd nie może rozpytywać skarżącego na rozprawie jakie ewentualnie złożyłby wnioski gdyby organ zapoznał go z aktami w trybie art. 200 Ordynacji. Nie może uzależniać wyroku od oceny czy brak ten miałby wpływ na wynik sprawy. Organ podatkowy winien przygotować kompletne akta i zakończyć postępowanie w terminie ustawowym. Istotą art. 200 O.p. jest prawo do zapoznania się z aktami i prawo złożenia wniosków dowodowych. Bez znaczenie jest czy podatnik złoży wnioski dowodowe i zapozna się aktami. Rażącym naruszeniem prawa jest zabranie tego prawa przez organ podatkowy, a nie sposób jego wykorzystania. Sąd nie może oceniać tego uprawnienia podatnika przez pryzmat akt sprawy i zastanawiać się nad tym, czy wpływa to na wynik sprawy. Przyzwalanie przez sąd na naruszanie praw podatnika to dowód na „ratowanie" opieszałych organów podatkowych przed przedawnieniem. Jest to zaprzeczenie roli sądu. Dawno zapomniana Uchwała 7 Sędziów NSA FPS 6/04 obrazuje, że Sąd stał się sądem nad podatnikiem, a nie jego obrońcą przed organami łamiącymi prawo.

8. Orzecznictwo sądowe nie może kreować podatków.

Wśród 100 tysięcy pracowników administracji podatkowej zawsze znajdzie się co najmniej 100 nadgorliwych, którzy będą chcieli wykazać się przed przełożonymi i wymyślą podatek z niczego. Sąd nie może na takie sytuacje nie reagować, bo przecież do sądu nie są kierowane skargi na poprawne zdaniem podatników decyzje (!). Sądy swoim orzecznictwem nie mogą doprowadzać do potwierdzania istnienia podatków wymyślonych przez „nadgorliwych" pracowników aparatu skarbowego. Przykładów nie brakuje. Np. sądy doprowadziły do wyrugowania z obrotu prawnego ustawy o podatku od spadków i darowizn, przyjmując w orzecznictwie, że sprzedaż odziedziczonych nieruchomości podlega opodatkowaniu na podstawie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Podczas gdy do przysporzenia w majątku podatnika doszło jedynie wskutek nabycia spadku. Tym samym sąd wygenerował podatek dochodowy od czynności sprzedaży, a nie przysporzenia majątkowego.

9. Sąd musi umieć przyznać się do błędów.

Sąd, jak każdy człowiek, jest omylny. Przyznanie się do błędu nie jest wstydem/grzechem. Obywatele by to zrozumieli. Jednocześnie obywatele zyskaliby mogąc wzruszyć wadliwe decyzje. Zyskałby też sam sąd na tym, że nie utraciłby po raz kolejny zaufania obywateli. Natomiast sąd „wybrał" drogę najgorszą z możliwych z punktu widzenia państwa, czyli obywateli. Ale ta droga jest komfortowa dla sądu. Wiele przykładów pokazuje jak wiele wysiłku intelektualnego wkładane jest przy zmianie stanowiska w danej sprawie, aby nie przyznać się do tego, że poprzednia linia orzecznicza była błędna. Sąd twierdzi np., że w sprawie tzw. ulgowiczów meldunkowych, że „wykształciły się 3 nurty orzecznicze". Zamiast stwierdzić wprost, że sąd popełniał błędy i pierwsze 2 linie były wadliwe. Stosowana argumentacja ośmiesza sąd jako instytucję. I jest arogancka w stosunku do skrzywdzonych przez sąd obywateli, którym sąd blokuje w ten sposób możliwości odzyskania niesłusznie zapłaconego podatku..

10. Sąd ma wyczerpująco odnosić się do zarzutów podatnika zawartych w skardze.

Podatnik może oczywiście sprawę w sądzie przegrać, ale z uzasadnienia wyroku, musi się dowiedzieć, czemu nie miał racji. Skargę do sądu złożył, znając argumenty organu. Złożył ją dlatego, że się z nimi nie zgadzał. Uzasadnienie ma odnieść się do jego argumentów.

Podatnik zna więc stanowisko organu i jego uzasadnienie, a pomimo tego, mając swoje inne argumenty, poświęca czas, kolejne pieniądze i zdrowie na złożenie skargi. Zasadnie oczekuje od sądu, że ten odniesie się do nich, a nie poprzestanie na powtórzeniu, że argumenty organu zawarte w decyzji są poprawne. Sąd najczęściej ogranicza się do stwierdzenia, że nie podzielił stanowiska zawartego w skardze, a za słuszne uznał stanowisko organu. Po czym powtarza stanowisko organu, które podatnik zna. Podatnik oczekuje jednak, że sąd wykaże mu na czym polega to, że argumenty podatnika są niezasadne. Wówczas albo stanowisko sądu przekona podatnika, albo w skardze kasacyjnej będzie mógł wykazywać swoje racje odnosząc się do argumentów sądu. Tylko w ten sposób można dojść do poprawnej linii orzeczniczej (!) Zaś w sytuacji, gdy sąd nie odnosi się do argumentów podatnika, to doprowadza do zabetonowania być może błędnej linii orzeczniczej oraz do tego, że podatnik nie rozumie czemu nie ma racji.

Z powyższego wynika, że Sąd Administracyjny z sądu chroniącego obywateli przed łamaniem prawa przez organy państwa (administrację i ustawodawcę) stał się „sądem" reprezentującym interesy państwa, a dokładniej fiskusa i stał się kreatorem przychodów państwa.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA