fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Falenta nie ucieknie przed polską Temidą - komentuje Tomasz Pietryga

Marek Falenta
Fotorzepa, Robert Gardziński
Raczej trudno będzie Markowi Falencie uniknąć odbywania kary w Polsce, zasłaniając się brakiem praworządności.

Adwokaci znanego biznesmena zatrzymanego w Hiszpanii dwoją się i troją, aby nie dopuścić do jego ekstradycji. Na początku roku przepadł bez śladu, odnalazła go specjalna grupa pościgowa nieopodal Walencji. Ma odbyć karę 2,5 lat więzienia w Zakładzie Karnym w Warszawie.

Czytaj także: Adwokat Marka Falenty: "Dostaliśmy ostrzeżenie"

Sukces adwokatów, którym na razie udało się odwlec sprowadzenie Falenty do kraju (chociaż ekstradycja powinna odbywać się niezwłocznie po zatrzymaniu) może być jednak chwilowy.

Argumentacja, że biznesmenowi w polskim więzieniu grozi niebezpieczeństwo, raczej nie przekona Hiszpanów, jeżeli nie zostanie dobrze udokumentowana, a same ogólne twierdzenia o niebezpieczeństwie czy o polskich więzieniach to za mało, nawet jeżeli przywoła się wyroki Trybunału Praw Człowieka, przed którym więźniowie wielokrotnie wygrywali, skarżąc się na złe warunki w celach.

Teoretycznie mógłby przekonać sędziów zarzut o braku praworządności w Polsce, co w efekcie naraża na szwank niezależność sądownictwa. Zatrzymani skutecznie ten argument podnosili podczas realizacji europejskiego nakazu aresztowania w Irlandii i Holandii, sprawa trafiła nawet do Trybunału w Luksemburgu. Tyle że sytuacja Falenty jest inna został już prawomocnie skazany przed sądem. Teraz chodzi o to, aby odbył wyrok, jak tysiące innych więźniów.

Dlatego raczej nie należy się spodziewać jakichś długotrwałych perturbacji związanych z powrotem biznesmena do Polski. Wydaje się mało prawdopodobne, że w wyniku stosowania kruczków prawnych przed adwokatów, czy też formalizmów sprawa utknie w Hiszpanii na dłuższy czas.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA