fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Ratowanie spółek zagrożonych niewypłacalnością

123RF
Na polskim rynku nie ma jeszcze podmiotów, które specjalizowałaby się w udzielaniu finansowania dla spółek zagrożonych niewypłacalnością, a przepisy nie ułatwiają podjęcia decyzji o wsparciu firmy w kryzysie – piszą ekspertki.

W ostatnim czasie kilka firm o ugruntowanej pozycji na polskim rynku ogłosiło upadłość. Jednym z największych wyzwań stojących przed spółkami, które znalazły się w kryzysie, jest pozyskanie nowego finansowania. Choć uzyskanie nowych środków już jest bardzo trudne, to zmiany wchodzące w życie w przyszłym roku mogą spowodować jeszcze większe problemy w tym zakresie.

Na polskim rynku nie ma jeszcze podmiotów, które specjalizowałaby się w udzielaniu finansowania dla spółek zagrożonych niewypłacalnością, a podmioty zagraniczne działające także na obcych rynkach zainteresowane są tylko największymi transakcjami. Największe trudności w uzyskaniu finansowania mają więc małe i średnie przedsiębiorstwa. O ile bowiem w krajach takich jak Stany Zjednoczone, czy Wielka Brytania albo Niemcy, istnieją fundusze i firmy inwestycyjne specjalizujące się w finasowaniu przedsiębiorstw zagrożonych niewypłacalnością, w Polsce ten rynek dopiero się tworzy.

To, czy inwestorzy zdecydują się na zaangażowanie finansowe w spółki w trudnej sytuacji finansowej lub na skraju bankructwa, zależy w dużej mierze od kilku czynników. Po pierwsze od tego, jak będzie kształtowała się stopa zwrotu takiego finansowania versus ryzyko inwestycji. Drugą kwestią jest to, na ile realne będzie uzyskanie tego zwrotu, biorąc pod uwagę między innymi istniejące przepisy prawne. Ważna jest więc nie tylko wiara w powodzenie restrukturyzacji na poziomie biznesowym, ale także prawna ochrona zwrotu inwestycji.

Dotychczasowy bank kołem ratunkowym

Nowe przepisy prawa restrukturyzacyjnego wprowadzają mechanizmy mające pomóc spółkom zagrożonym niewypłacalnością, m.in. poprzez zawieszenie egzekucji czy umożliwienie renegocjowania umów. Przepisy te nie zawierają jednak żadnych postanowień dotyczących ułatwień w pozyskaniu nowego finansowania, czy zapewnienia, np. preferencji w spłacie zadłużenia dla podmiotów, które udzielą takiego finansowania. Takie preferencyjne traktowanie występuje w prawie amerykańskim i praktyce rynkowej w Wielkiej Brytanii. Tam stosowane jest na podstawie porozumień z wierzycielami.

Polskie rozwiązania zdają się w tej kwestii stawiać na wsparcie dotychczasowych wierzycieli. Zgodnie z przepisami, dotychczasowi wierzyciele, czyli w praktyce najczęściej banki, mogą być spłaceni szybciej lub w większym stopniu niż inni wierzyciele, jeśli w trakcie trwania postępowania restrukturyzacyjnego udzielą nowego finansowania. Preferencyjne traktowanie dotyczy jednak tylko wierzytelności objętych postępowaniem restrukturyzacyjnym, czyli tych, które powstały przed otwarciem postępowania restrukturyzacyjnego. Oznacza to, że w ramach układu ustala się korzystniejsze warunki spłaty wierzytelności układowych, natomiast nowe finansowanie udzielone jest poza układem i nie jest powiązane ze spłatą rat układowych. Finansujący nie ma więc pierwszeństwa spłaty całego zadłużenia. Co więcej, w przypadku uchylenia układu, odżywają wierzytelności wierzycieli układowych w pierwotnej wysokości wraz z zabezpieczeniami (pomniejszonej o dokonane spłaty), tak więc udzielający nowego finasowania musi się liczyć z tym, że w przypadku niepowodzenia restrukturyzacji zadłużenie spółki może się okazać większe niż wynikające z przyjętego układu.

W takim przypadku istotną kwestią staje się możliwość uzyskania przez finansującego nowych zabezpieczeń, co może być zależne tak od sytuacji spółki, jak i rady wierzycieli, która musi wydać zgodę na obciążenie majątku spółki w restrukturyzacji.

Choć nie wynika to z przepisów, niemniej jednak wydaje się możliwe, aby nowe finasowanie było elementem układu, np. poprzez powiązanie spłat wierzytelności układowych ze spłatą nowego finansowania i podporządkowanie spłat rat układowych spłatom tego finansowania. Dużo zależy także od samych spółek i działających w ich imieniu doradców restrukturyzacyjnych, czy uda im się przekonać wierzycieli do przeprowadzanej restrukturyzacji.

Z rezerwą przez rezerwy

Chociaż wydaje się, że banki chcą być zaspokojone w ramach układu w wyższym stopniu niż pozostali wierzyciele, nie jest to jednak reguła...

Może się zdarzyć tak, że ze względu na zawiązane już rezerwy lub istniejące zabezpieczenia, bank będzie mieć ograniczoną motywację do przystępowania do układu, a tym bardziej – udzielania nowego finansowania.

Banki tworzą rezerwy celowe dotyczące danego kredytu, opierając się na indywidualnej ocenie obniżenia jego wartości, tj. w przypadku obniżenia się szacunku kwoty, jaką bank może odzyskać. Rezerwy tworzone są w ciężar kosztów (powiększając je) i obniżają zysk banku. W przypadku braku spłaty, utworzona rezerwa jest odpowiednio wykorzystywana (odpis wartości kredytu w ciężar rezerwy). Jeśli więc bank zawiąże już rezerwę, wpływa to negatywnie na wynik w danym okresie i może demotywować w zakresie dalszej walki o przetrwanie spółki w kolejnych okresach, na zasadzie – najgorsze dotyczące istniejącego kredytu już się wydarzyło, po co wkładać w spółkę dodatkowe środki, które może spotkać podobny los. Oczywiście odwrócenie się rezerwy ma z kolei pozytywny wpływ na wynik banku. Tak więc banki nastawione są raczej na takie działanie, które zabezpiecza jak największą spłatę powstałego już zadłużenia i negocjowanie warunków takiej spłaty. Aby udzielić nowego finansowania, bank musi uwierzyć, że restrukturyzacja odniesie sukces i że dzięki udzieleniu nowego finansowania, bank uzyska korzystniejsze warunki spłaty swoich wierzytelności.

Niekorzystne zmiany od przyszłego roku

Niestety, wchodzące od stycznia 2018 r. zmiany w zakresie dokonywania oceny utraty wartości kredytów w portfelach banków (zmiana treści MSSF/IFRS 9) mogą w jeszcze większym stopniu zniechęcić banki do udzielania nowego finansowania spółkom w restrukturyzacji.

Główna zmiana polegać będzie na konieczności uwzględnienia strat oczekiwanych, a nie jak dotychczas, wyłącznie strat poniesionych, w polityce tworzenia rezerw i odpisów. Można spodziewać się, że spowoduje to wzrost rezerw w bankach, a w konsekwencji wzrost kosztów rezerw. Wzrosną również koszty administrowania portfelami kredytów – między innymi ze względu na wprowadzenie kategorii kredytów „średnich", poza dotychczasowymi złymi i dobrymi.

Zapewne więc w konsekwencji zaostrzy się polityka kredytowa banków, chcących uniknąć konieczności ponoszenia takich kosztów. Zniechęci to banki do udzielania finansowania nowym klientom, ale zapewne również zniechęci do udzielania dalszego nowego finansowania dotychczasowym klientom banku, których sytuacja wymaga restrukturyzacji, w szczególności w przypadku, gdy bank zawiązał już rezerwę do wysokości dotychczasowej ekspozycji.

Choć powyższe zmiany nie nastrajają optymistycznie, trzeba pamiętać, że formalne restrukturyzacje dopiero pojawiły się na polskim rynku, tak więc potencjalni inwestorzy muszą przekonać się do tego mechanizmu. Miejmy nadzieję, że po pierwszych skutecznych restrukturyzacjach, także w Polsce oswoimy się z kryzysem jako zwykłym elementem cyklu życia przedsiębiorstwa, a inwestorzy będą postrzegać kłopoty finansowe bardziej w kategorii szansy, a nie tylko ryzyka.

Magdalena Kasiarz-Lewandowska, jest adwokatem w Kancelarii Prawnej EY Law

Ewa Mochocka, jest menedżerem w dziale doradztwa transakcyjnego EY

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA