fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Ministerstwo jako korepetytor - Marek Kobylański o zasadach rozliczania kosztów używania firmowych aut

Adobe Stock
Cały czas pojawiają się przepisy, które zarówno przed, jak i po wejściu w życie wymagają wytłumaczenia.

Od początku roku zmieniły się zasady rozliczania kosztów korzystania z firmowych aut. Raty leasingowe można teraz wrzucić w koszty tylko do 150 tys. zł. Leasingu samochodu za 200 tys. czy 300 tys. zł nie można już rozliczyć tak korzystnie jak w ubiegłym roku. Zmienił się też limit odpisów amortyzacyjnych – wzrósł do 150 tys. zł (z niecałych 86 tys. zł w ubiegłym roku).

Dilerzy, wykorzystując nadchodzące zmiany podatkowe, przed końcem roku zachęcali przedsiębiorców, by rzutem na taśmę brali w leasing drogie auta, bo to się opłaca. I przy tej okazji pojawiła się pierwsza wątpliwość: czy wystarczy podpisać umowę leasingu w 2018 r., choć auto dostanie się za miesiąc czy dwa, żeby skorzystać ze starego sposobu rozliczania? Z przepisów nie dało się tego wyczytać i zagadnienie musiało wyjaśnić Ministerstwo Finansów.

Przy wprowadzaniu nowych zasad rozliczania kosztów używania samochodów powtórzyła się znana od lat historia. Rząd zaplanował i wprowadził przepisy. Przedsiębiorcy musieli się do nich czym prędzej dostosować. Jednak i tym razem pojawiły się niejasności i nie znikły aż do momentu, gdy Ministerstwo Finansów wysłało nam odpowiedzi na przesłane jeszcze pod koniec ub. roku pytania. I mamy wyjaśnienia z cyklu: jak stosować prawo. A chodzi m.in. o zaliczenie w koszty ubezpieczenia firmowego auta. Fiskus uspokaja, że polisę można rozliczyć w całości. Ograniczenie dotyczy autocasco dla pojazdów o wartości powyżej 150 tys. zł. Ministerstwo wyjaśniło również, że firmy przy amortyzacji samochodów kupionych przed 2019 r. mogą zaliczyć większą kwotę do podatkowych kosztów.

To dobra wiadomość dla osób, które w swoim biznesie korzystają z takich aut. Tylko dlaczego znowu trzeba było tłumaczyć, jak rozumieć to, co zostało zapisane w paragrafach? Ktoś może stwierdzić, że nie ma co dramatyzować, przecież nie wszystko, co jest uchwalane, wymaga specjalnych wyjaśnień. To fakt, ale dlaczego wątpliwości i niepewność pojawiają się tak często? Dlaczego możliwości poznawcze przedsiębiorców, księgowych, doradców podatkowych, prawników nie wystarczają do uniknięcia pułapek?

Pocieszające, że tym razem niejasności zostały wyjaśnione w duchu konstytucji dla biznesu, która każe wątpliwości co do treści normy prawnej rozstrzygać na korzyść przedsiębiorcy. Oby o tym nie zapominano.

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA