fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Ministerstwo Finansów wyjaśniło jak rozliczać firmowy samochód

Fotolia
Przedsiębiorcy rozliczą cały wydatek na zakup auta do 150 tys. zł oraz pełną składkę na jego ubezpieczenie.

Obowiązujące od 1 stycznia zmiany są rewolucyjne i dotyczą każdego zmotoryzowanego przedsiębiorcy. Jak je interpretować? Ministerstwo Finansów odpowiedziało na kilka pytań „Rzeczpospolitej" jeszcze przed wydaniem oficjalnych objaśnień.

Zapytaliśmy m.in. o ograniczenia w rozliczaniu samochodu osobowego, który jest firmowym środkiem trwałym (albo przedsiębiorca wziął go w leasing). Jeśli auto jest używane także prywatnie, w koszty można teraz wrzucić tylko 75 proc. wydatków na paliwo, mycie czy remont (w poprzednich latach firmy rozliczały 100 proc. wydatków).

Czytaj też:

Fiskus polubił auta! Mamy korzystne dla firm objaśnienia MF

Ministerstwo jako korepetytor

Czy tak jest również ze składkami na ubezpieczenie samochodu osobowego? – Wydatki na ubezpieczenie auta nie wchodzą do limitu kosztów eksploatacji – mówi Maciej Żukowski, dyrektor Departamentu Podatków Dochodowych w Ministerstwie Finansów. – Można je więc rozliczyć w 100 proc. Jedyne ograniczenie dotyczy autocasco, jeśli wartość samochodu przekracza 150 tys. zł.

Ministerstwo Finansów potwierdziło również, że przedsiębiorcy mogą obecnie zaliczyć do kosztów PIT/CIT wyłącznie 75 proc. z kwoty nieodliczonego z wydatków na samochód VAT. – Firmy faktycznie tak robią, choć można też znaleźć argumenty za wrzuceniem w koszty całej kwoty nieodliczonego VAT. – mówi Arkadiusz Łagowski, doradca podatkowy, ekspert Lewiatana.

Kolejna wątpliwość dotyczy rozliczenia wydatków na zakup auta (robi się to poprzez odpisy amortyzacyjne). Do końca 2018 r. limit podatkowych kosztów wynosił 20 tys. euro. Od 1 stycznia – 150 tys. zł. – Wyższy limit dotyczy też samochodów nabytych wcześniej – mówi Maciej Żukowski. – Oznacza to, że także przedsiębiorcy amortyzujący stare auta mogą zaliczyć większą kwotę do kosztów.

Ministerstwo odniosło się również do zmian umów leasingu samochodów osobowych powyżej 150 tys. zł, które zostały zawarte jeszcze przed nowelizacją ograniczającą rozliczanie rat w kosztach. – Zmiana umowy, która nie ma istotnego wpływu na rozliczenie podatku, nie będzie oznaczała konieczności stosowania nowych przepisów – zapewnia Maciej Żukowski

– Fiskus nie powinien więc kwestionować aneksów, które zmieniają techniczne aspekty umowy, np. zasady waloryzacji rat – mówi Agnieszka Wnuk, doradca podatkowy, ekspert BCC.

Maciej Żukowski dodaje, że skarbówka może przyjrzeć się zawartym jeszcze w ubiegłym roku umowom leasingu z odroczonym terminem wydania auta. Będzie je jednak kwestionować tylko wtedy, gdy zauważy, że ktoś z premedytacją obchodzi przepisy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA