fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Timmermans wciąż goni króliczka - komentuje Tomasz Pietryga

Frans Timmermans
AFP
Nie można się oprzeć wrażeniu, że otwarcie przeciwko Polsce nowej procedury dyscyplinującej w sprawie sądownictwa jest związane z kampanią wyborczą do instytucji UE.

Komisja Europejska, znów występując przeciwko polskiemu rządowi, zaskoczyła. Tym razem chodzi jej o zreformowany przez PiS system dyscyplinarny dla sędziów. Komunikat KE utrzymany jest w dość alarmistycznym tonie i naszpikowany przykładami zagrożeń, takimi jak próba ścigania sędziego za składanie pytań prejudycjalnych do Trybunału w Luksemburgu czy też za wypowiedzi i postawy krytyczne wobec władzy.

Czytaj:

Bruksela zaskarża dyscyplinarki dla polskich sędziów

Prof. Łętowska: Pogoń za króliczkiem jako realizacja kompetencji

Zastrzeżenia ma też do nowej Izby Dyscyplinarnej w SN. Chodzi o powołanie jej członków przez upolitycznioną KRS  oraz lekceważenie odwołań kandydatów do tej Izby.

KE uważa to wszystko za zbyt daleko idącą ingerencję w niezawisłość sędziowską,   sprzeczną z unijnymi standardami i wartościami.

O ile nadpobudliwe zachowanie rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców może niepokoić (domaganie się wyjaśnień za przyjęcie nagrody od ś.p. prezydenta Adamowicza jest groteskowe), o tyle działanie nowej Izby Dyscyplinarnej nie  wywołuje wielkich kontrowersji. To prawda, żałosne było upomnienie doświadczonego sędziego za to, że wypuścił z aresztu chorego psychicznie podejrzanego o pedofilię, gdyż ten nie miał obrońcy, ale już usunięcie z zawodu sędziego za kradzież pendrive’a, było reakcją społecznie oczekiwaną.

Zarzuty skierowane do politycznie wybieralnej KRS są już znane i rozpatrywane przez TSUE.

Polska ma teraz dwa miesiące na odniesienie się do zarzutów. Stanie się to więc zapewne w  końcówce kampanii do Europarlamentu. Warto przypomnieć, że  na dwa dni przed wyborami opinię o działaniu KRS ma wydać także rzecznik generalny TSUE  i zapewne stanie się ona przedmiotem kontrowersji i oskarżeń.

Jaki jest sens otwierania nowego frontu przeciwko Polsce na niespełna dwa miesiące przed nowym rozdaniem w UE?  Niewielki,  bo KE w obecnym składzie na pewno nie uda się zamknąć tej sprawy. A spodziewany reset kadrowy po wyborach może zupełnie zmienić sposób patrzenia na kwestie praworządności w Polsce, na Węgrzech czy w Rumunii.

Frans  Timmermans desperacko walczy o fotel szefa KE  w nowym rozdaniu. Dla Holendra, który z polskich spraw uczynił jeden ze sztandarowych celów swojej polityki, to gra o życie. Po porażce w wyborach do struktur UE może zniknąć nie tylko z brukselskiej polityki, ale z polityki w ogóle, gdyż jego macierzysta partia w Holandii ma dziś śladowe poparcie.

Na początku roku Timmermans miał stwierdzić, że prowadzenie wobec Polski procedury z art. 7 jest ważniejsze niż doprowadzenie do głosowania w tej sprawie w Radzie UE.  Środowa decyzja pokazuje, że zdania nie zmienił. Chce gonić króliczka do końca… swojej kadencji.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA