fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Reuters: Chiny stały za cyberatakiem na parlament Australii

stock.adobe.com
Australijskie służby wywiadowcze ustaliły, że za cyberatak na parlament i trzy największe partie polityczne przed majowymi wyborami odpowiedzialne były Chiny - podał Reuters, powołując się na informacje od pięciu osób "bezpośrednio znających sprawę".

Według Reutersa, Australian Signals Directorate (ASD), rządowa australijska agencja zajmująca się m.in. cyberbezpieczeństwem doszła do wniosku, że za cyberatak na Australię odpowiedzialne było chińskie ministerstwo bezpieczeństwa państwowego. Informacje o tym przekazało Reutersowi pięć osób bezpośrednio znających ustalenia śledztwa. Informatorzy zastrzegli sobie anonimowość. Agencja nie weszła w posiadanie raportu australijskich służb, który jest utajniony.

Jak podał Reuters, raport zawiera rekomendację aby wnioski służb nie były publikowane, ponieważ w przeciwnym razie ucierpieć mogłyby stosunki handlowe Canberry z Pekinem.

Australijskie władze nie ujawniły oficjalnie, kto ich zdaniem odpowiada za cyberatak, nie podały też żadnych szczegółów raportu ASD. Kancelaria premiera Scotta Morrisona oraz ASD odmówiły Reutersowi komentarza.

Chiński MSZ zaprzeczył, jakoby Chiny brały udział w jakichkolwiek atakach hakerskich. "Podczas badania incydentów internetowych należy zgromadzić niezaprzeczalne dowody, w przeciwnym razie tworzy się plotki i oczernia innych, przyklejając im łatki. Pragniemy podkreślić, że Chiny są także ofiarą internetowych ataków" - czytamy w oświadczeniu chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych, przesłanego Reutersowi.

Chiny to największy partner handlowy Australii, kupujący m.in. rudę żelaza, węgiel oraz produkty rolne. Ponad jedna trzecia australijskiego eksportu trafia do Chin. Australię rocznie odwiedza ponad milion Chińczyków.

Jeden z informatorów Reutersa powiedział, że według australijskich władz bardzo realna jest szansa, że na skutek publicznego oskarżenia Chin o cyberatak gospodarka Australii ucierpiałaby.

W lutym władze Australii informowały o ataku hakerów na sieć australijskiego parlamentu. Premier mówił, nie podając szczegółów, że za atakiem prawdopodobnie stał obcy rząd. Gdy atak wyszedł na jaw, spiker Izby Reprezentantów oraz przewodniczący Senatu zalecili parlamentarzystom zmianę haseł.

ASD ustaliła, że hakerzy uzyskali także dostęp do sieci trzech partii - rządzącej Liberalnej Partii Australii, koalicyjnej Narodowej Partii Australii oraz opozycyjnej Australijskiej Partii Pracy. Do ataku doszło na trzy miesiące przed wyborami w Australii. Według jednego z informatorów Reutersa, nic nie wskazuje, by cyberatak mógł wpłynąć na wynik wyborów.

Majowe wybory wygrała koalicja Liberałów i Narodowców.

Źródło: rp.pl/ Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA