fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Drobne wynalazki są ważne

Adobe stock
Wydają się drobiazgami z którymi żyjemy od zawsze, a jednak ich powstaniu często towarzyszyły niezwykłe historie

Piszę często o wynalazkach, przy czym głównie skupiam się na tych dużych, doniosłych, takich. które bardzo zmieniły świat. Maszyna parowa zrewolucjonizowała przemysł, samolot – komunikację, telefon – kontakty międzyludzkie, telewizor – rozrywkę. O nich warto pisać, bo były to wynalazki naprawdę doniosłe!

Ale nasze życie w dużym stopniu zmieniły także drobne przedmioty codziennego użytku. O ich powstaniu i o ludziach, którym je zawdzięczamy, warto także się dowiedzieć. Bo bez tych drobiazgów świat byłby naprawdę inny!

Zacznijmy od wynalazków, które towarzyszą nam od samego rana. Panowie codziennie, a panie okazjonalnie, poddają się goleniu, to znaczy usuwaniu zbędnego owłosienia. Typowo używana jest do tego żyletka, dzisiaj zresztą najczęściej połączona z plastikowym uchwytem w formę tak zwanej „jednorazówki”. Korzystamy z niej, na ogół z zadowoleniem, ale nie zastanawiamy się, skąd się wzięła i kto ją wymyślił. A jednak wynalazca musiał być, bo wcześniej mężczyźni golili się zaostrzonym kamieniem (archeolodzy znaleźli takie narzędzie i dowiedli, że właśnie służyło do golenia), a potem przez całe stulecia używano metalowej brzytwy – specjalnego noża, dostosowanego do golenia. Najpierw była ona z brązu, potem z żelaza, ale działała stale tak samo. Kształt brzytwy zmieniał się w ciągu stuleci. W starożytnym Egipcie przypominała ona tasak, w Grecji miała kształt krótkiego miecza, natomiast jej nowoczesną formę ustalił w 1740 roku Benjamin Huntsman i od tej pory jest to bardzo ostra klinga składana i chowana do rękojeści.

Użycie brzytwy było zawsze niewygodne i niebezpieczne. Trzeba ją było ustawicznie ostrzyć, bo inaczej golenie stawało się bolesne. Częste były przypadki skaleczeń przy jej używaniu, niekiedy dochodziło do poważnych zranień, zdarzały się nawet wypadki śmiertelne. Wszystko zależało od zręczności osoby golącej się, a znane powiedzenie „małpa z brzytwą” świadczy o tym, że powszechna była świadomość, jak bardzo niebezpieczne jest to narzędzie.

Jako ciekawostkę związaną z brzytwą można odnotować fakt, że na początku XX wieku służyła ona do celowego zadawania ran – z pełną aprobatą zranionego. Był to bowiem okres, kiedy w modzie były pojedynki (zresztą zakazane przez prawo, ale praktykowane). Mężczyźni, a zwłaszcza oficerowie, z duma obnosili blizny, świadczące o tym, że dzielnie stawali w szranki i odnosili rany, chociaż oczywiście w rozmowach dawali do zrozumienia, że „ten drugi oberwał znacznie gorzej”. Najbardziej cenione były blizny na twarzy – nie szpecące, a jednak nadające osobie cechy bohaterstwa. No ale w prawdziwym pojedynku rzadko odnosiło się właśnie takie obrażenia, ponadto pojedynek był rzeczą ryzykowną. Nie mówiąc o tym, że można było zginąć, gdy przeciwnik nadmiernie „wczuł się w rolę”, ale nawet przy dobrym wyniku groziło więzienie, bo prawo zabraniające pojedynków było stosowane dość rygorystycznie. No więc popularna była praktyka, że dzielny oficer szedł do fryzjera i zamawiał szczególną usługę: zranienie brzytwą w policzek. Chwila bólu – a potem możliwość obnoszenia na salonach świeżej rany i malowniczej blizny. Autentyczne!

Na pomysł zasadniczej zmiany narzędzia do golenia wpadł King Camp Gillette, który w 1895 roku wymyślił żyletkę (nazywaną tak od jego nazwiska) czyli cienkie prostokątne narzędzie tnące z bardzo twardej stali, z ostrzami po obu stronach, które umocowane w specjalnym uchwycie pozwalało na golenie wygodne, szybkie i prawie w 100% bezpieczne. Żyletki nie trzeba było ostrzyć (chociaż w PRL, kiedy wszystkiego brakowało, zdarzało mi się ostrzyć wielokrotnie używaną żyletkę kupioną z trudem w sklepie PEWEX) tylko po kilkakrotnym użyciu, gdy golenie stawało się bolesne, po prostu się ją wyrzucało, bo była bardzo tania.

Wymyśliwszy zasadę działania nowego narzędzia do golenia – Gillette zwrócił się do specjalistów z MIT (najlepszej uczelni technicznej na świecie!), żeby opracowali metodę produkcji takich cienkich i twardych ostrzy. Po dokładnym rozpatrzeniu potrzeb i możliwości eksperci orzekli, że tego się zrobić nie da. Gillette nie zrażony tą opinią sam wymyślił maszynę do produkcji żyletek i przy pomocy inżyniera Williama Nickersona wybudował w 1901 roku pierwszą fabrykę żyletek, których pierwsze egzemplarze pojawiły się na rynku w 1903 roku.

Firma nie miała łatwego startu. Chociaż żyletki były bardzo dobre (każda wystarczała na 20 goleń a sprzedawano je w paczkach po 12 sztuk), to jednak w pierwszym roku udało się sprzedać tylko 168 żyletek. Ale Gillette łatwo się nie zrażał, więc odpowiednia promocja produktu sprawiła, że w następnym roku sprzedał już 100 tysięcy żyletek, a w kolejnym – 1,2 miliona. Do popularyzacji tego narzędzia (i tej metody golenia) przyczynił się też ulepszony uchwyt (patent Gilletta z 1904 roku), który pozwalał wymieniać żyletki sprawnie, a golenie czynił bezpieczniejszym. Gillette te uchwyty (zwane także maszynkami) sprzedawał poniżej kosztów ich produkcji, natomiast odbijał sobie to na cenie żyletek.

Kolejny postęp miał miejsce, gdy w czasie I wojny światowej armia amerykańska zdecydowała się zaopatrzyć wszystkich żołnierzy w maszynki i żyletki. Dowódcy nie bez racji uważali, że jest lepiej by żołnierze przelewali krew na polu bitwy, a nie w łazience przy goleniu. Gillette stał się milionerem!

Ograniczenie w zapotrzebowaniu na żyletki nastąpiło, gdy w 1928 roku Jakob Schrick wynalazł elektryczną maszynkę do golenia. Ale to już jest temat na osobne opowiadanie!

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA