Nieruchomości

Będzie kolejne wezwanie dla Hanny Gronkiewicz-Waltz przed komisję

123RF
Będzie kolejne wezwanie dla Hanny Gronkiewicz-Waltz i kary za niestawiennictwo. Czy jednak Komisja ma odpowiednie narzędzia dyscyplinujące?

Komisja weryfikacyjna nałożyła na prezydent stolicy za niestawienie się na rozprawę dotyczącą dwóch nieruchomości przy ul. Twardej dwie grzywny po 3 tys. zł. Czy grzywny jednak wystarczą?

Zgodnie z art. 18–19 ustawy o komisji weryfikacyjnej może ona wezwać stronę lub świadka do złożenia zeznań, a za nieusprawiedliwione niestawiennictwo ukarać go grzywną do 3 tys. zł. W razie ponownego niezastosowania się – do 10 tys. zł. Są to środki dyscyplinujące mocniejsze niż w zwykłym postępowaniu administracyjnym (tam za nieusprawiedliwione niestawiennictwo grozi do 50 zł grzywny, a przy ponownym ukaraniu do 200 zł). Co jednak, jeśli i 10 tys. zł kary, choćby podwójnie czy potrójnie zasądzonej (w każdej kolejnej sprawie), nie zmieni decyzji prezydent miasta?

Kodeks postępowania administracyjnego, stosowany w kwestiach nieuregulowanych w ustawie o komisji, nie wyklucza zastosowania wobec opornego świadka przymusu, ale w wąskich przypadkach egzekucji administracyjnej. Na wzór przymusu w sprawach sądowych karnych i cywilnych, gdzie świadka może zatrzymać i przymusem doprowadzić do sądu, a aresztem przymusić do zeznań (oczywiście, gdy nie ma on prawa do odmowy zeznań, ale to inne zagadnienie).

Doktor Maciej Kiełbowski, adwokat specjalista od prawa administracyjnego, uważa, że na pierwszy rzut oka komisja, jak każdy urząd, nie może być przez świadka ignorowana i powinna mieć jakieś narzędzie przymusu, jednak rygory ustawy o egzekucji w administracji raczej dotyczą osób blokujących egzekucję, a nie doprowadzenia świadka. Nie słyszał, by jakiś urząd po nie sięgał.

Z kolei dr Jarosław Świeczkowski, były prezes korporacji komorniczej, uważa przeciwnie, że wskazane jest, aby wobec niesubordynowanego świadka urząd czy komisja stosowały te rygory, inaczej świadek blokowałby jej prace.

Ukarany grzywną przez komisję może najpierw odwołać się do niej, ale wynik łatwo przewidzieć, a następnie do sądu administracyjnego. Bardzo możliwe, że prezydent, która uruchomiła spór kompetencyjny z komisją, liczy, że sąd wypowie się o konstytucyjności ustawy o komisji weryfikacyjnej. Inna rzecz, czy to kompetencja sądów.

Z drugiej strony premier, która już krytycznie wypowiedziała się o niestawiennictwie prezydent stolicy, w określonych przypadkach może odwołać prezydenta miasta i wyznaczyć osobę do pełnienia tej funkcji do czasu wyboru nowego. Może też zawiesić organy gminy i ustanowić zarząd komisaryczny – wtedy obowiązki prezydenta pełni komisarz rządowy.

Dlatego Hanna Gronkiewicz-Waltz igra z ogniem.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL