fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Ziemia tak gorąca jak 56 milionów lat temu

Shutterstock
Za 140 lat Ziemia osiągnie poziom emisji dwutlenku węgla nie notowany od 56 milionów lat. To może być przełom w historii świata i nowe maksimum termiczne.

Paleoceńsko-eoceńskie maksimum termiczne (PETM) to wydarzenie, które miało miejsce około 55,8 mln lat temu. Było to najbardziej znaczące i gwałtowne zaburzenie klimatu jakie znamy. W ciągu 20 000 nastąpił globalny wzrost temperatury o 7 stopni Celsjusza. Podniósł się poziom mórz. Zaczęły masowo wymierać organizmy, zarówno zwierzęta jak i rośliny, żyjące na dnie zbiorników wodnych. Był to punkt zwrotny dla ssaków. Wówczas pojawiło się wiele rzędów ssaków żyjących do dziś.

W pierwszej fazie wzrost temperatury spowodowany był emisją dwutlenku węgla w wyniku aktywności wulkanicznej. Pociągnął za sobą wzrost temperatury oceanów, a ten przyczynił się do uwalniania metanu z hydratów leżących na dnie. Dalszy wzrost temperatur spowodował masowe pożary, a topnienie wiecznej zmarzliny uwolniło zamarznięte szczątki organiczne. Mikroorganizmy, które je rozkładały, uwalniały dodatkowe masy metanu.

PTEM jest traktowane przez naukowców jako punkt odniesienia dla porównania ze współczesnymi zmianami klimatycznymi. Nowe badanie przeprowadzone przez naukowców z American Geophysical Union pokazuje, że jesteśmy na dobrej drodze aby doprowadzić do sytuacji, w której ten punkt krytyczny osiągniemy już za 140 lat, czyli 2159 roku. Tempo dzisiejszego ocieplenia znacznie przewyższa wszelkie wydarzenia klimatyczne, które miały miejsce od czasu wymarcia dinozaurów.

Naukowcy nie są pewni co wywołało PETM, ale uwolniły się wówczas do atmosfery nieprawdopodobne ilości dwutlenku węgla, które spowodowały wzrost temperatur na Ziemi o 5 do 8 stopni Celsjusza. Średnia temperatura globu osiągnęła 23 stopnie Celsjusza, czyli około 7 stopni wyższą niż obecnie. W tym okresie bieguny były wolne od lodu, a w Arktyce rosły palmy i mieszkały krokodyle. Nie był to najgorętszy okres na Ziemi, ale był najcieplejszy od 66 milionów lat, czyli wyginięcia dinozaurów. Naukowcy szacują na podstawie analiz osadów oceanicznych, że do atmosfery trafiło wówczas od 3 - 7 tysięcy gigaton węgla.

Masowe uwalnianie dwutlenku węgla i gwałtowny wzrost temperatury drastycznie zmienił klimat Ziemi, powodując wyginięcie organizmów w głębokim oceanie, które są kluczowym ogniwem w morskiej sieci pokarmowej. Zwierzęta lądowe zmalały się i wyemigrowały na północ do chłodniejszego klimatu. Niektóre grupy żyjących obecnie ssaków, w tym ssaki naczelne, pojawiły się po raz pierwszy.

Klimatolodzy wykorzystują PETM jako studium przypadku w celu zrozumienia wpływu człowieka na zmiany klimatyczne. Potrafią oszacować emisję dwutlenku węgla w trakcie całego wydarzenia. Nie mają jednak pojęcia jakie wskaźniki emisji były w krótszych okresach, na przykład w skali roku. Trudno więc jest im porównać je z dzisiejszym tempem emisji.

Philip Gingerich z Uniwersytetu Michigan, autor opracowania American Geophysical Union, opublikowanego w piśmie „Paleoceanography and Paleoclimatology”, znalazł rozwiązanie tego problemu. Stworzył model matematyczny porównujący historyczną i obecną emisją CO2. Okazało się, że obecna emisja jest 9 - 10 razy większa niż ta, która miała miejsce 56 milionów lat temu.

Biorąc pod uwagę obecne emisje i to, że będą one nadal rosnąć, w ciągu pięciu pokoleń możemy stanąć w obliczu wydarzenia podobnego do PETM. W 2016 roku ludzie uwolnili do atmosfery 1500 gigaton węgla. Jego część oczywiście została przechwycona na przykład przez rośliny i zmagazynowana. Jednak szacunki są bezwzględne. W roku 2159 ilość węgla nagromadzonego w atmosferze może osiągnąć 3000 gigaton, a w 2278 roku 7126 gigaton. Czyli taka ilość, jaka uwolniła się podczas maksimum termicznego.

Naukowcy nie są w stanie przewidzieć zmian środowiskowych i biologicznych, które nastąpią w nadchodzących latach, na podstawie tego co wydarzyło się podczas PETM. Choćby dlatego, że obecne zmiany zachodzą szybciej. Inna była też temperatura początkowa. Stworzenia, które zamieszkują Ziemię, też różnią się od tych z eocenu i nie wiadomo jak zareagują na tak dramatyczną zmianę. Jest to o tyle istotne, że jednym z tych stworzeń jest człowiek.

Musimy zdawać sobie też sprawę z tego, że ocieplenie które już się zaczęło, trwa i szybko przyspiesza nie skończy się po 10, czy nawet 100 latach. Ziemia będzie stygła tysiące lat, a zmiany będą następowały przez cały czas.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA