fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Beyoncé i Jay-Z wystąpią na PGE Narodowym 30 czerwca

Jay-Z i Beyoncé przyjeżdżają do Warszawy z Berlina podczas trasy koncertowej „On the Run Tour II”. Rozpoczęli ją 6 czerwca w Cardiff. Tournée potrwa do początku października tego roku i obejmuje 51 miast w Europie oraz 21 w Stanach Zjednoczonych.
materiały prasowe
Beyoncé i Jay-Z – nowa para królewska muzyki pop – wystąpią na PGE Narodowym 30 czerwca. Ta trasa ma im przynieść 200 milionów dolarów.

Miesiąc temu świat ekscytował się ślubem książęcej pary w Londynie. Odpowiedź, która nadeszła z Paryża, jest piorunująca. W Luwrze, królewskim pałacu i muzeum, koronowała się na światowych liderów pop para Beyoncé i Jay-Z, małżeństwo Carterowie. Zapisem ceremonii jest spektakularny wideoklip.

Rap i antyk

Trzeba mieć nie lada tupet, żeby sportretować się na tle najsłynniejszego na świecie dzieła sztuki – Mony Lisy. Śpiewał o niej Nat King Cole, parodiował ją Salvador Dali. Tymczasem duet pozuje do majestatycznego ujęcia w ekskluzywnie pustej przestrzeni, gdzie zawsze kłębi się tłum turystów z całego świata. Kto bogatemu zabroni?

Bohaterka najdroższego na świecie obrazu pędzla Leonarda da Vinci pięć wieków pracowała na swoją wartość 800 mln dolarów. Tymczasem Jay-Z zarobił o 10 mln dolarów więcej w dwie dekady. Jeśli dodać do tego 400 mln dolarów Beyoncé, Carterowie między słowami mówią nam, że ich dorobek artystyczny czyni z Mona Lisy biedniejszą „ziomalkę".

Imperialne ambicje duetu ilustruje w wideoklipie również obraz Jacques'a-Louisa Davida, przedstawiający koronację cesarzowej Józefiny i cesarza Napoleona, który pomimo obecności papieża sam sobie nałożył koronę. Carterowie idą jego śladem. Pokazują się ponadto u boku największych muzealnych celebrytek antyku, Nike z Samotraki i Wenus z Milo.

Przesłanie jest oczywiste. Potomkowie amerykańskich niewolników, porwanych za Atlantyk przez europejskich handlarzy, jeszcze niedawno wyszydzani i niedoceniani, wkroczyli na królewskie salony i zajęli miejsce dawnych monarchów.

Rap stał się insygnium globalnej potęgi nowej dynastii, którą stać na wszystko. Nawet na obciach nowobogackich przechwałek, które słyszymy w piosence. Jednocześnie w „Apes**t" Beyoncé udowadnia, że jest znakomitą raperką. Kompozycję stworzyło trio Migos, które niedługo zobaczymy na gdyńskim Open'erze. Za produkcję odpowiada m.in. Pharell Williams, znany m.in. z hitu „Get Lucky".

Ekstrawagancja duetu nie jest zaskoczeniem. Osiem lat temu pokazał się w teledysku „O3 Bonnie & Clyde". W przeciwieństwie do pary gangsterów, na której się wzorował, wystawiał do wiatru wszystkich amerykańskich gliniarzy. Królewskie ambicje Jay-Z to nie nowość. Na płycie „Watch the Throne" rapował „Niggas in Paris" („Czarnuchy w Paryżu"). W „BOSS" Beyoncé przekonuje, że jej wnuki już mają zapewnione miejsce „na waszej liście »Forbesa«".

Mariaż stulecia

A przecież Jay-Z ( ur. 1969), wyrastał w ekstremalnych warunkach nowojorskiego Brooklynu. Jego ojciec, alkoholik i narkoman, nie dbał o rodzinę, angażując się w uliczne porachunki i nocne poszukiwania z bronią w ręku zabójcy brata. Jay od najwcześniejszych lat miał kontakt z bronią. W szkole poznał historyczne już dziś w rapie postacie – The Notorious B.I.G. i Busta Rhymesa. Miał też handlować narkotykami.

Kto wie, może właśnie te handlowe doświadczenia w bezwzględnej rzeczywistości Nowego Jorku sprawiły, że dorobił się blisko miliarda w niespełna dwie dekady. Dziś jest wzorowym biznesmenem, choć jeszcze w 1999 roku był oskarżony o dźgnięcie w brzuch pięciocalowym nożem wydawcy podejrzanego o dystrybucję pirackich płyt z kompozycjami rapera.

Jay-Z dba o owoce swej pracy, bo pierwsze kompakty ze swoimi nagraniami sprzedawał wprost z samochodu. W 1996 roku założył firmę Roc-A-Fella Records i debiutował albumem „Reasonable Doubt". 12 lat później stał się pierwszym hiphopowym artystą, który był główną gwiazdą na największym europejskim festiwalu w Glastonbury. Kontroluje nie tylko katalog swoich nagrań, działalność koncertową, ale także wiele słynnych marek.

Beyoncé Knowles (ur. 1981) jest dziś najpopularniejszą afroamerykańską wokalistką, kontynuującą tradycje Arethy Franklin i Whitney Houston. To ona wykonała hymn USA podczas uroczystej inauguracji drugiej kadencji prezydenta Baracka Obamy. Zaczynała karierę w girlsbandzie Destiny's Child. Prowadzony przez ojca, wcześniej menedżera w salonie Xeroxa, sprzedał 60 mln albumów.

Solową karierę zaczęła od występu w filmie „Austin Powers i Złoty Członek". W adaptacji opery Bizeta zagrała Carmen. Od czasu, gdy na jej płytach zaczął pojawiać się Jay-Z, sprzedała 100 mln albumów. W 2008 r. zawarli małżeństwo, a na jednym z koncertów Beyoncé zaprezentowała pierścionek zaręczynowy firmy Lorraine-Schwartz wart 5 mln dol. Już w pierwszym roku małżeństwa duet powiększył majątek o 162 mln dol.

Nie da się ukryć, że znakomity teledysk „Apes**t" będzie miał taki wpływ na frekwencję w Luwrze, jak powieść „Kod da Vinci" Dana Browna i kręcona tam ekranizacja, po której stolicę Francji nawiedziło miliony turystów. Teraz pojawią się tysiące nastolatków, które do tej pory uważały zwiedzenie muzeów za nudne zajęcie i wolały nucić piosenkę Jay-Z o Świętym Graalu. Już media na świecie tłumaczą odbiorcom, jakie dzieła sztuki są prezentowane w wideoklipie.

Małżeńska terapia

Jednocześnie teledysk jest hołdem dla Beyoncé wykonanym przez Jay-Z, który zdradził żonę, a teraz kornie całuje ją w dłoń, oddając pierwszeństwo w paryskim popisie. Horror małżeństwa, mającego córkę i dwójkę bliźniaków, rozgrywał się długo i był relacjonowany na płycie Beyoncé „Lemonade" oraz na „4:44" Jay-Z. Beyoncé śpiewała o romansie z „Becky z dobrymi włosami". W raperskim slangu oznacza to „białą kobietę". Chodziło o projektantkę mody Rachel Roy.

Carterowie użyli muzyki jako pretekstu do sesji terapeutycznej. Album „Everything Is Love" jest finałem małżeńskiej trylogii, jej happy endem. Podczas rozpoczętego na początku czerwca „On the Run Tour II" wychodzą estradę wychodzą razem, trzymając się za rękę.

Tuż po ogłoszeniu sprzedaży biletów, które rozeszły się w godzinę, para dodała nowe daty występów. Wykonują miks kilkudziesięciu przebojów. Oblicza się, że czysty zysk wyniesie 200 mln dolarów. Mona Lisa uśmiecha się wymownie.

Czytaj także

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA